Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KILL LIST

KILL LIST

Kill List

ocena:5
Rok prod.:2011
Reżyser:Ben Wheatley
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Neil Maskell, MyAnna Buring, Harry Simpson, Michael Smiley, Emma Fryer, Struan Rodger
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zamiast wstępu napiszę od razu, że dawno nie miałem takiego problemu z odniesieniem się do filmu, jak w przypadku „Kill List”. Powód jest dwojaki: po pierwsze film nie jest w zasadzie horrorem, a jedynie dość mocnym i brutalnym kinem akcji, a po drugie nie za bardzo wiem, o co w nim chodzi. Sami musicie to rozstrzygnąć, bo ja nie potrafię.

Historia ma się następująco: Jay, były żołnierz i najemny zabójca od wielu miesięcy nie ma zleceń, co rujnuje jego nerwy i życie rodzinne. Ciągłe kłótnie z żoną (także ex-żołnierzem) powodują tylko eskalację frustracji. Dopiero spotkanie z dawnym znajomym (Gal) odmienia jego los. Razem otrzymują zlecenie likwidacji trzech celów. Pozornie proste zadanie szybko się gmatwa, gdy Jay zauważa, że ofiary zachowują się dziwnie: w ich oczach nie widać strachu przed śmiercią, a przed oddaniem strzału dziękują Jay'owi za wyrok. Sytuacja nieco się wyjaśnia, gdy przychodzi im zabić trzeci cel. Natrafiają wtedy na ceremonię wieszania ofiary przeprowadzaną przez bliżej niezidentyfikowaną grupę osób noszących maski wykonane z drewna. To spotkanie powoduje, że Jay i Gal z myśliwych stają się ofiarami, a wydarzenia przybierają zupełnie odmienny obrót.

Tak, w dużym skrócie, przedstawia się fabuła filmu. Nie mogę tylko dopatrzyć się w niej grama horroru. Owszem, jest sporo dość brutalnej przemocy, ale niech ktoś przypomni sobie „Chłopców z ferajny” – tam było jej na wiadra. Jest też element pościgów kanałami (bodaj najlepsze sceny w całym filmie) i obecność zupełnie nieokreślonego i niezrozumiałego kultu, ale z tego jeszcze nie bierze się film grozy. Kolejnym problemem jest to, że pomieszanie konwencji kina akcji, szczypty thrillera i mrocznej, kryminalnej opowieści powoduje, że film zatraca kręgosłup, będąc wszystkim i niczym jednocześnie. Dodam może dla porządku, że tak skonstruowany film mógłby być śmiało jednym z odcinków szwedzkiego Wallandera (patrz „Mastermind”). Na okrasę dostajemy poszatkowany scenariusz, który po intrygującym początku zaczyna z czasem zmierzać donikąd. Film zaczyna się jak dobrze skrojony dramat, rozwija jak solidne kino kryminalne z dużą dozą brutalności, a kończy jako niewiadomo co. Nieoczekiwany skręt w kierunku quasi horroru jest bardzo nieudany i burzy porządek filmu. O tajemniczym kulcie nie dowiadujemy się bowiem zupełnie niczego, a jego pojawienie się stanowi wręcz dysonans – to tak, jakby w komedii pojawiły się nagle elementy dramatu psychologicznego, aby dodać mu głębi. Tym samym trzeci segment filmu staje się nieuzasadnioną i bezcelową wycieczką w stronę mało zrozumiałych zachowań i motywacji bohaterów, którzy nagle sami chyba już nie wiedzą, o co w tym filmie chodzi.

W tym właśnie tkwi więc sedno problemu: film nie opowiada historii z puentą. Zakończenie pojawia się tak nagle i jest tak osobliwe, że wprowadza jeszcze większe zamieszanie. Myślę, że nawet po minie Jay'a widać, że sam nie wie, jak to odgrywać. Aż prosi się, aby po końcowej scenie zastosować zaciemnienie obrazu, które będzie przejściem do jakiejś puenty. Nie dostajemy jednak żadnych wyjaśnień i myślę, że wielu z Was będzie patrzeć na napisy końcowe z głupim wyrazem twarzy...

Od strony warsztatowej film jest natomiast bardzo dobrze zrobiony. Umiejętnie wykorzystano pracę kamery i ujęcia nocne, a punkt ciężkości skupia się przez cały czas na Jay'u. Aktorsko też jest więcej niż dobrze, co tym bardziej zwiększa frustrację z tak fatalnie rozegranego scenariusza. Wystarczyłaby szczypta wyjaśnień i odpowiedzi oraz solidna puenta, aby zrobić z tego filmu coś wartego zapamiętania. Niestety, we mnie pozostanie tylko wspomnienie filmu, który zgubił gdzieś własny sens. Wielka szkoda.

Screeny

HO, KILL LIST HO, KILL LIST HO, KILL LIST HO, KILL LIST HO, KILL LIST HO, KILL LIST

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawy, intrygujący początek
+ świetne aktorstwo
+ kilka naprawdę znakomitych scen
+ doskonała praca kamery i ogólnie stosunkowo gęsta atmosfera

Minusy:

- duży potencjał na znakomite kino, który został zupełnie zmarnowany
- o co właściwie w filmie chodzi?
- całkowity brak puenty i powiązania wątków ze sobą
- za duża mieszanka gatunków, która rozmywa jednoznaczność przekazu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -