Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:APOLLO 18

APOLLO 18

Apollo 18

ocena:7
Rok prod.:2011
Reżyser:Gonzalo López-Gallego
Kraj prod.:USA / Kanada
Obsada:Warren Christie, Lloyd Owen, Ryan Robbins, Andrew Airlie
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

„(...) oczy świata skierowane są teraz w kosmos - ku księżycowi i dalszym planetom. Przyrzekliśmy sobie, że nie będzie nad nim panować wroga flaga podboju, lecz sztandar wolności i pokoju.”
John Fitzgerald Kennedy

Realizowany w latach 1966-1972 amerykański program lotów kosmicznych Apollo miał dwa cele. Przede wszystkim przysłużyć się miał do poznania najbliższego Ziemi ciała niebieskiego – Księżyca. Zaś wymiar ideologiczny przedsięwzięcia sprowadzał się do pokazania, iż zarówno w sferze militarnej jak i w kwestii podboju kosmosu Stany Zjednoczone w każdej chwili zdyskontować mogą sukcesy ówczesnego wroga, Związku Radzieckiego. Pierwsze loty projektu Apollo miały charakter bezzałogowy. Na orbicie okołoziemskiej astronauci pojawili się 11 października 1968 (lot Apollo 7). Dzięki programowi, 20 lipca 1969 roku Neil Armstrong, jako pierwszy człowiek, postawił stopę na powierzchni Srebrnego Globu. Zakończenie projektu datuje się na 19 grudnia 1972, kiedy to kapsuła Apollo 17 wraz z trzema amerykańskimi astronautami bezpiecznie wylądowała na Ziemi.

W roku 1974 rusza Apollo 18, następna załogowa wyprawa na Lunę. Jej celem jest dostarczenie kolejnych próbek księżycowych skał. Oprócz tego, po raz pierwszy na powierzchni satelity zainstalowany zostaje system kamer mających dostarczać naukowcom mnóstwo materiału filmowego, bezcennego w licznych analizach. Niedługo po wylądowaniu na powierzchni Księżyca dwaj amerykańscy astronauci odkrywają radziecki lądownik. Szybko orientują się, iż ich misja niekoniecznie ma charakter badawczy. Dopiero kiedy jeden z bohaterów zaatakowany zostaje przez niezidentyfikowaną formę życia, uświadamiają sobie, iż amerykańskie Ministerstwo Obrony wysłało ich na Srebrny Glob w charakterze królików doświadczalnych.

„Apollo 18” Gonzalo Lópeza-Gallego (autora bardzo dobrego „King of the Hill”) to kolejny horror zrealizowany w konwencji mockumentary. Opowiada o fikcyjnej wyprawie na Księżych trzech amerykańskich astronautów. Już na początku filmu dowiadujemy się, iż co prawda program Apollo zakończony został w 1972 roku, to jednak dwa lata później na Srebrny Glob posłano kolejną misję. W przeciwieństwie jednak do poprzednich, losy ekspedycji Apollo 18 utrzymywano w ścisłej tajemnicy. Dopiero w 2011 roku w Internecie pojawiły się materiały filmowe dokumentujące przebieg wyprawy. To rzekomo na ich postawie zrealizowano omawiany tu film.

Skąd pomysł na film? Z jednej strony twórcy „Apollo 18” postanowili wykorzystać bardzo modną ostatnio konwencję quasi-dokumentu. Tyle że w przypadku filmu Gonzalo Lópeza-Gallego akcja zamiast w lesie czy nawiedzonym przez duchy domu rozgrywa się albo w powierzchni Księżyca, albo w bardzo ciasnych przestrzeniach pojazdów używanych w programie Apollo. Z drugiej zaś obraz usatysfakcjonuje tych widzów, którzy na rzeczywistość patrzą przez pryzmat intryg i spisków knutych przez możnych tego świata. Wszak nawet dzisiaj mnóstwo ludzi święcie wierzy w to, iż kosmiczne sukcesy programu Apollo to mająca omamić opinię publiczną mistyfikacja. Dlaczego więc paradokumentalny obraz Lópeza-Gallego, podobnie jak w zawoalowany sposób opowiadający o fikcyjnym lądowaniu na Księżycu „Capricorn One”, nie miałby być kolejny filmem demaskującym politykę NASA i Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych?

Przez pierwsze kilkanaście minut filmu poznajemy jego bohaterów oraz warunki, w jakich będą oni musieli funkcjonować podczas trwania misji. Ta część także ma nas oswoić z konwencją, jaką zastosowano w realizacji całej produkcji. Jest to dość istotne, ponieważ ze względu na stylizację wielu fragmentów na amatorskie nagrania z lat 70-tych oraz sposób ich łączenia z materiałem nagranym w przestrzeni kosmicznej początek może wydawać się chaotyczny, a przez to i mało czytelny. Od momentu jednak, kiedy bohaterowie lądują na powierzchni Księżyca, akcja nabiera rumieńców i co jakiś czas zaskakiwani jesteśmy wydarzeniem zarówno odmieniającym losy amerykańskich astronautów jak i nasze wyobrażenia co do sedna intrygi rozgrywającej się na Srebrnym Globie.

Podobnie jak astronauci w prawdziwych misjach księżycowych, bohaterowie fikcyjnej Apollo 18 muszą nie tylko radzić sobie wręcz w spartańskich warunkach, lecz także w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa zdani są tylko na siebie. Wszak przestrzeń kosmiczna to dla człowieka skrajnie niebezpieczne miejsce. Fakt ten Gonzalo López-Gallego postanowił wykorzystywać jako fundament dla swojej opowieści. Bo to nie dynamiczna i pełna zwrotów akcji fabuła czy oryginalny pomysł na historię stanowią o sile „Apollo 18”, ale presja ekstremalnie trudnych warunków oraz klimat dojmującego osamotnienia wobec wywołującego odruchy paniczne zagrożenia. Pod sam koniec reżyser postanowił ów efekt zintensyfikować do granic możliwości, konfrontując bohaterów nie tylko niebezpieczeństwami czyhającymi na nich na Księżycu, lecz także wymuszając na astronautach decyzje, które zaważyć mogą na ich życiu.

Co istotne, López-Gallego w „Apollo 18” ani nie próbuje przestraszyć nas na siłę tanimi chwytami w postaci nijak mających się do treści filmu „jump scenes”, ani nie szokuje przesadną brutalnością. Hiszpański reżyser bez pośpiechu i konsekwentnie dozuje napięcie, by w finale postawić zarówno nas, widzów, jak i swoich bohaterów pod przysłowiową ścianą. López-Gallego, w przeciwieństwie do większości swoich amerykańskich kolegów, historii swojego autorstwa nie boi się wspomóc niedopowiedzeniami, a co za tym idzie, ufa swojemu odbiorcy zdając się na jego wiedzę (np. dotyczącą historii zimnej wojny) oraz wyobraźnię (nie do końca widomo, z czym tak naprawdę zetknęli się na Księżycu amerykańscy astronauci).

Tych, którzy nie lubią konwencji mockumentary lub są nią znużeni zapewne nie przekonam do seansu „Apollo 18”. Tym bardziej, iż reżyser pragnąc wykreować osobliwy, a co za tym idzie mocno oddziałujący na imaginację klimat, nie ustrzegł się kilku, momentami dość rażących, bzdur i nielogiczności. Nie zmienia to jednak faktu, iż produkcja Lópeza-Gallego oglądana w sprzyjających warunkach (zaciemnione pomieszczenie i dobry przestrzenny dźwięk) kilka razy może przyprawić o dreszcze. Na pewno nie zostanie zaliczone do arcydzieł filmowej grozy, ale na miano solidnego patrzydła „Apollo 18” zasługuje jak najbardziej.

Screeny

HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18 HO, APOLLO 18

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawnie opowiedziana historia
+ przydająca wiarygodności konwencja quasi-dokumentu
+ umiejętne ukazanie warunków, w jakich egzystować musieli w latach 70-ych astronauci
+ klimat osamotnienia znajdujących się na Księżycu bohaterów
+ umiejętne dozowanie napięcia
+ momentami naprawdę można się wystraszyć
+ świetne zakończenie

Minusy:

- trochę nielogiczności psujących odbiór filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -