Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HUNTERS, THE

HUNTERS, THE

Hunters, The

ocena:3
Rok prod.:2011
Reżyser:Chris Briant
Kraj prod.:Francja / Luksemburg / Belgia
Obsada:Steven Waddington, Tony Becker, Dianna Agron, Terence Knox, Jay Brown, Chris Briant
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ostrzeżenie dla wszystkich mieszkańców miast, w których znajdują się forty: możecie dodać kolejną pozycję do listy miejsc, gdzie grasuje zło. Ja na pewno od dziś zacznę się bać, bo mieszkam w starym, poniemieckim mieście, które było kiedyś twierdzą, a więc fortów tu nie brakuje...

To już chyba mój pech, a może klątwa, że ostatnimi czasy trafiają mi się głównie takie filmy, które budzą nadzieję i okazują się zupełną pomyłką. Dostrzegam także, że tego typu kino bazuje na kilku, ściśle określonych elementach, nazwijmy je eksperymentalnymi, które niejako z urzędu skazują dane dzieło na porażkę. Wymieniłbym tutaj żonglerkę gatunkową, bardzo oszczędne dodawanie grozy (czasem wręcz na siłę), byle tylko film „pasował” gatunkowo, nastawienie na akcję kosztem scenariusza, czy wreszcie podejmowanie tematyki przynależnej raczej thrillerom (sekty, psychopatyczni zabójcy, itp.). Mam wrażenie, że gatunek jako taki złapał sporą zadyszkę i zamiast odczekać trochę, zmniejszyć liczbę kręconych filmów i dać sobie szansę na nowy start, filmowcy idą w ilość. Pewnie nie odkrywam tu na nowo prochu, bo kto ogląda sporo, ten sam to widzi, ale u mnie osobiście pojawia się spore znużenie, które zmusza do zastanowienia, kiedy ostatni raz coś mnie ścięło z nóg i dlaczego.

Zajmijmy się jednak propozycją Chrisa Brianta. Nie powiem, film zapowiadał się wcale interesująco. Głównym bohaterem po raz kolejny uczyniono tu budynek – tym razem wielki, opuszczony Fort Goben (miejsce autentyczne, nazwa z całą pewnością fikcyjna). Jeżeli ktoś forty lubi (a ja bardzo), to na pewno doceni mrok i tajemnicę, jaka otacza filmowy fort. Aż prosi się, aby był nawiedzony, pełen tajnych pomieszczeń, lochów itd. Byłoby sztampowo, ale chociaż z przytupem. Pan Briant niestety nie dał się skusić taką wizją i potraktował fort wysoce instrumentalnie, bo po prostu jako bazę dla pewnej grupy szaleńców „rozmiłowanych” w polowaniu na ludzi, którzy przyszli na teren fortu w celach rozrywkowych (spacer, wspinaczka, jazda quadem, itp.), a wracając zastali zamkniętą bramę i polujących na nich czterech „myśliwych”. W zasadzie to jest cała fabuła, bo wszystkie inne wątki poboczne zostają z czasem zupełnie pominięte, okazują się zbyteczne, bądź są tylko instrumentem do nadania filmowi pozoru jakiejś „głębi”. Dotyczy to zarówno postaci młodej Alice, która w tym filmie mogłaby zupełnie nie istnieć, bo jej rola zupełnie niczego nie wnosi, a także przeszłości wojskowej głównego bohatera, policjanta Le Sainta. Od samego początku reżyser (on to właśnie wcielił się w rolę Le Sainta) zarysowuje niejednoznaczne, targane konfliktami postaci (szef policji, dwaj główni myśliwi – Olivier i Ronny, sam Le Saint), ale zupełnie niczemu to nie służy. Lepiej by było, gdyby były papierowe, bo wtedy nie powstałoby wrażenie, że Chris Briant nie wiedział lub zapomniał, co z tym zrobić.

Mamy więc do czynienia z nudną i zupełnie niewciągającą opowieścią o policjancie z wojskową przeszłością, który zostaje przyjęty do policji (nawet nie ma pewności gdzie: w Wielkiej Brytanii? Ameryce? A może gdzieś zupełnie indziej?) do bliżej nieokreślonych zadań. W okolicy od dawna dochodzi do porwań i zaginięć młodych osób, ale apodyktyczny i choleryczny szef policji absolutnie nie zamierza się tym zająć. Zleca więc Le Saintowi zadanie „ochrony” pewnego kryminalisty, który ma zeznawać przeciwko mafii. Umawiają się na spotkanie w Forcie Goben, a resztę wydarzeń możecie odgadnąć: brama zostaje zamknięta, a wszyscy uwięzieni w środku „turyści” stają się ofiarami łowców. Le Saint szybko orientuje się, że tu właśnie trafiły wszystkie zaginione osoby, a on musi się stąd wydostać za wszelką cenę. Podejrzewam, że reżyser uznał, że jest to wystarczająco dobry pomysł na wypełnienie akcją niemal 2 godzin filmu, ale to sroga pomyłka.

Chris Briant zastosował tyle uproszczeń i skrótów, że film w zasadzie nie trzyma się kupy. Najważniejszym mankamentem jest to, że do samego końca nie wiadomo, po co „myśliwi” zabijają porwanych ludzi. Pojawia się wprawdzie jakiś bełkot o prawach natury czy regułach postępowania Wikingów (sic!), ale to taki bełkot, że aż żal mi o tym pisać. Tym samym cała fabuła nie ma właściwie żadnego uzasadnienia. Zupełnie pominę już fakt, że zaginięcie 22 osób na przestrzeni 2 lat postawiłoby na nogi całą policję w okolicy, a przeszukanie fortu jako potencjalnego punktu centralnego w okolicy byłoby jedną z oczywistości. Temu podobnych zabiegów urągających inteligencji widza jest zresztą bez liku: postaci zachowują się w sposób zupełnie niezrozumiały (niemal przez cały film), sceny obliczone na krwawe nie dostarczają nawet grama strachu (i są w sumie dość nędznie zrobione), całość sprawia wrażenie posklejanej chaotycznie, a sceny strzelaniny są proszą się wręcz o sąd wojskowy (jak można NIE trafić do nieruchomego celu z karabinu z lunetą, gdy strzela wprawiony strzelec i to z odległości mniejszej niż 100 m?) – widział ktoś może kule, które ISKRZĄ w zderzeniu z drewnem? Długo można by wymieniać takie i podobne mankamenty, ale to nie ma sensu. W filmie nie ma za grosz grozy i krztyny sensu. Od strony technicznej jest to dość dobrze zrobione kino, ale umówmy się, że jest to dziś absolutne minimum warsztatowe, poniżej którego jest już tylko gnojowisko.

Na koniec dodam, że po wielu latach zaczynam tęsknić za klasycznymi horrorami, gdzie szaleją krwiożercze potwory i dzieją się rzeczy z definicji kosmiczne, bo wtedy można przymrużyć oczy i lekko się uśmiechnąć, bo przynajmniej wiadomo, że mózg śpi.

Screeny

HO, HUNTERS, THE HO, HUNTERS, THE HO, HUNTERS, THE HO, HUNTERS, THE HO, HUNTERS, THE HO, HUNTERS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze wybrane miejsce akcji, które ma potencjał
+ nie najgorsze zdjęcia i ogólny warsztat filmowy
+ przyzwoite, nierażące aktorstwo

Minusy:

- brak logiki i sensu
- zupełny brak uzasadnienia dla poczynań bohaterów
- chaotyczna akcja, która toczy się siłą rozpędu, a nie logiki
- zdecydowanie zbyt długi film
- kolejny film nastawiony na akcję, który ma więcej spójnego ze średniej klasy thrillerem niż horrorem

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -