Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CRAWLSPACE

CRAWLSPACE

Krwawy nałóg

ocena:7
Rok prod.:1986
Reżyser:David Schmoeller
Kraj prod.:USA
Obsada:Barbara Whinnery, Klaus Kinski, Talia Balsam, Tane McClure
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

David Schmoeller, Klaus Kinski i Sergio Salvati – zapewne niejednemu miłośnikowi horroru powyższe nazwiska kojarzą się z wielkimi, niezapomnianymi, a dla wielu także kultowymi filmami. Pierwszy ze wspomnianych twórców to reżyser znanych każdemu fanowi filmowego straszenia obrazów „Tourist Trap” oraz „Puppetmaster”. Biorąc pod uwagę jego losy oraz niezwykle skomplikowaną osobowość, fascynującymi opowieściami o Klausie Kinskim obdzielić by można niejedną książkę traktującą o sztuce aktorskiej (z tych najbardziej znanych poświęconych aktorowi wymienić można "Ich brauche Liebe" oraz "Mein liebster Feind"). Kinski był jednym z ulubionych aktorów Wernra Herzoga. Zagrał u niego w takich arcydziełach jak „Cobra Verde”, „Fitzcarraldo” czy „Woyzeck”. Na nazwisko Kinskiego można się także natknąć studiując „listę płac” kilku horrorów – „Nachts, wenn Dracula er wacht” i „Jack the Ripper” Jesusa Franco, „Le Orme” Luigi Bazzoniego, a przede wszystkim „Nosferatu: Phantom der Nacht” wspominanego już Herzoga. Trzeci z wymienionej przeze mnie na początku trójki, Sergio Salvati, to autor zdjęć do arcydzieł włoskiego mistrza filmowej grozy, Lucio Fulciego – „Zombi 2”, „City of the Living Dead”, „The House by the Cemetery”, a nade wszystko „The Beyond” („Siedem bram piekieł”). Panowie Schmoeller, Kinski i Salvati spotkali się w 1986 podczas realizacji filmu „Crawlspace”.

Głównym bohaterem filmu jest doktor Karl Gunther, szarmancki, kulturalny, trochę ekscentryczny, ale także na swój sposób dystyngowany mężczyzna. Utrzymuje się z wynajmu mieszkań w kamienicy, która jest jego własnością. Już na początku dowiadujemy się, iż jego lokatorami są włącznie młode, piękne kobiety. Te, ciesząc się z bezpiecznego i dość komfortowego lokum, nie zdają sobie sprawy z tego, iż non stop są podglądane przez właściciela budynku. Co gorsza, nie wiedzą, iż każde pomieszczenie w kamienicy skrywa zmyślne pułapki skonstruowane przez Gunthera. O samym doktorze dowiadujemy się najwięcej, kiedy próg jego kamienicy przekracza Josef Steiner, człowiek zajmujący się ściganiem nazistowskich zbrodniarzy.

Grana przez Klausa Kinskiego postać to najważniejszy element filmu. To jej konstrukcja determinuje zarówno sposób narracji jak i kompozycję filmu. Opowieść Schmoellera, niczym piosenka, podzielona jest zwrotki i refreny. Każda ze strof traktuje o śmierci jednej z lokatorek Karla Gunthera. Będące odpowiednikiem interludiów powtarzające się sekwencje pokazują bohatera grającego w „rosyjską ruletkę”. Za każdym razem, kiedy udaje mu się „umknąć” śmierci, wiemy, iż w jego głowie kiełkuje kolejny plan zbrodni. Owa kompozycja nie tylko oddaje stan umysłu doktora, lecz także doskonale sprawdza się jako czynnik budujący napięcie. Kiedy na jaw wychodzi zarówno przeszłość jak i motywacje bohatera, ten nie wytrzymuje presji i swemu nałogowi (zabijanie) oddaje się z coraz większą częstotliwością. To znowu powoduje, iż Gunther raz za razem musi zmierzyć się z losem w postaci naboju w bębenku rewolweru.

Dlaczego grany przez Kinskiego bohater tak lubuje się w pozbawianiu życia niczego niespodziewających się ofiar? Dlaczego je obserwuje, manipuluje nimi, a w przypadku jednej kobiety, uwięzionej w klatce, kontroluje każdą sekundę jej życia? Schmoeller podrzuca nam kilka tropów, które właściwie wyjaśniają nam motywacje głównego bohatera. Gunther w swoim dzienniku pisze, iż zabijanie sprawia mu ogrom przyjemności. Planowanie morderstwa i sam akt zabicia jest tym aspektem jego życia, które nadaje mu sens. Widząc w oczach ofiar świadomość nadchodzącego końca bohater czuje się niczym władca dzierżący w ręku los swych podwładnych. Dlaczego jego ofiarami są piękne, młode i emanujące swym seksapilem kobiety? Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie udzielić się nie da. Może Gunther jest estetą, dla którego zabójstwo jest swego rodzaju rytuałem, stąd też i ofiara nie może być byle kim. Ważnym wątkiem jest pochodzenie bohatera. Otóż ojciec bohatera był konstruktorem wielu narzędzi tortur będących na wyposażeniu wszystkich najważniejszych obozów zagłady. W pewnym momencie możemy także przyjrzeć się fotografii, na której widnieje kilkuletni Gunther w mundurze jednej z hitlerowskich organizacji zrzeszających dzieci i młodzież (Jungvolk lub Hitlerjugend). Wreszcie pod koniec filmu widząc doktora paradującego w garderobie oficerów SS nie mamy wątpliwości co do istoty ideologii przez niego wyznawanej. Utożsamiając się z jej priorytetami, bohater aprobować musiał także patriarchalny model społeczeństwa nazistowskich Niemiec. Stąd też może niechęć do kobiet nie tylko ambitnych, ale i przebojowych, potrafiących walczyć o swoje nie gorzej niż mężczyźni.

„Crawlspace” docenić powinni przede wszystkim ci, którzy w horrorach cenią sobie nie tyle mknącą do przodu i dynamiczną akcję oraz kilometry wyprutych wnętrzności, co specyficzną atmosferę, nietuzinkowych bohaterów, a nade wszystko intrygującą historię. Czyniąc postać Karla Gunthera, a pośrednio także niezwykle sugestywną kreację aktorską Klausa Kinskiego, osią całej opowieści, Schmoeller musiał bardziej skupić się na psychologicznych niuansach fabuły niż na warstwie wizualnej obrazu. Choćby właśnie dlatego akcja filmu dzieje się tylko w zamkniętych przestrzeniach skrywających przed lokatorami mnóstwo niebezpiecznych tajemnic. Nie znaczy to jednak, iż podczas seansu „Crawlspace” będziemy skazani na nudę. W filmie Schmoellera podziwiać możemy nie tylko fantastyczną, momentami wręcz diaboliczną rolę Kinskiego czy znakomity finał, lecz także zdjęcia wspomnianego na początku tekstu Sergio Salvatiego. Filmowane z dziwacznej niekiedy perspektywy zwykłe na pozór pomieszczenia mieszkalne z oazy bezpieczeństwa przeistaczają się istne cele śmierci. Liczne ujęcia subiektywne sprawiają, iż niemałą część wydarzeń obserwujemy z punktu widzenia głównego bohatera. Wreszcie warto zwrócić uwagę na znakomity finał „Crawlspace”, w którym dzięki odpowiedniemu doborowi oświetlenia udało się oddać całe szaleństwo doktora Karla Gunthera.

Dla tych, którzy szczególnie lubią horrory z lat 80-ych ubiegłego wieku seans „Crawlspace” może okazać się bardzo ciekawym doświadczeniem. Film może spodobać się również tym, którzy pragnąc ciekawie spędzić kilkadziesiąt minut przy dobrym kinie grozy lubią doszukiwać się w nim pretekstu do rozmyślań choćby nad tym, dlaczego w ludziach tak często rodzą się skłonności do zabijania. Ujmując rzecz najkrócej - „Crawlspace” to dobry i intrygujący film z zapadającą w pamięć rolą Klausa Kinskiego.

Screeny

HO, CRAWLSPACE HO, CRAWLSPACE HO, CRAWLSPACE HO, CRAWLSPACE HO, CRAWLSPACE HO, CRAWLSPACE HO, CRAWLSPACE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca i zajmująca uwagę historii
+ główny bohater
+ kapitalna rola Klausa Kinskiego
+ świetne zdjęcia
+ umiejętne wykorzystanie zamkniętych przestrzeni
+ opowieść z „drugim dnem”
+ emocjonujący finał

Minusy:

- mało interesujące ofiary doktora Gunthera

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -