Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TOMIE UNLIMITED

TOMIE UNLIMITED

Tomie Unlimited

ocena:7
Rok prod.:2011
Reżyser:Noboru Iguchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Moe Arai, Miu Nakamura, Maiko Kawakami, Kensuke Owada, Aika Ota, Koichi Ohori
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wszystko zaczęło się w 1987, kiedy mało znany wówczas rysownik, Junji Ito zadebiutował mangą, „Tomie”. Komiks opowiadał o tytułowej, niezwykle urodziwej nastolatce, która odznaczała się szczególną, hipnotyczną mocą oddziaływania na innych, zwłaszcza na przedstawicieli płci brzydkiej. Mężczyźni szaleńczo zakochiwali się w Tomie, tracili dla niej głowy, popadali w obłęd, byli gotowi na każdy wyrzeczenie, nie cofali się nawet przed morderstwem. W końcu doprowadzeni do ostateczności przez zimną jak lód Tomie, w okrutny sposób zabijali pozbawioną uczuć dziewczynę. Wówczas bohaterka ujawniła swą drugą, monstrualną naturę. Zdolna odrodzić się z pojedynczej tkanki swego ciała, potrafiąca rozmnażać się jak wirus i zmieniać kształt okazywała się być nieśmiertelnym potworem, wiecznym bytem, metaforą niezniszczalnego zła. Genialny w swej prostocie pomysł Ito na bohaterkę rodem z najgorszego koszmaru wzbudził ogromne zainteresowanie czytelników a także… producentów filmowych. Dziś „Tomie”, zwłaszcza poza granicami Japonii, kojarzona jest raczej z liczącą sobie aż dziewięć niezależnych części serią filmową niż serią komiksową Ito. „Tomie Unlimited” w reżyserii Noboru Iguchiego to jak do tej pory ostatnia odsłona przygód nieśmiertelnej bohaterki.

Tsukiko i starsza Tomie są siostrami. Młodsza ze sióstr należy do szkolnego kółka fotograficznego i niewątpliwie zdradza talent w tej dziedzinie, uwagę jednak otoczenia skupia na sobie piękna Tomie. Podczas jednej ze sesji fotograficznych Tsukiko dochodzi do tragedii. Nagle z wysokiej wieży odrywają się dwa połączone w krzyż pręty i przebijają na wylot Tomie. Mija rok. Tsukiko czuję się winna, rodzice wciąż nie mogą pogodzić się ze stratą starszej córki. Tymczasem któregoś dnia w drzwiach mieszkania rodziców Tsukiko staje cała i żywa… Tomie. Rodzice szybko akceptują to zdumiewające wydarzenie, nie posiadając się z radości. Młodsza siostra jest jednak o wiele bardziej nieufna. Zwłaszcza, że zmartwychwstała Tomie zaczyna w złowrogi sposób oddziaływać na rodziców, którzy wydają się być jej całkowicie podporządkowani. W końcu ojciec popada w kompletny obłęd i pewnego dnia zabija Tomie, której ciało zostaje poćwiartowane. Nie mija wiele czasu, gdy któregoś razu w klasie Tsukiko pojawia się nowa uczennica. Wygląda dokładnie jak Tomie, ponieważ… to jest Tomie. Wkrótce najlepsza przyjaciółka Tsukiko, Yoshie oraz Toshio, chłopak, w którym Tsukiko się podkochuje, zaczynają się dziwnie zachowywać….Czyżby za zmianą w ich postępowaniu stała Tomie?

Trochę to zaskakujące, ale filmowe adaptacje mangi Junji Ito, który wszak potrafi tworzyć intrygujące i przerażające historie, wypadały na ekranie nadzwyczaj blado. Jakby filmowcom nie wystarczało odwagi i wyobraźni by wiernie przełożyć na język filmu groteskowe i szalone wizje Ito. Zazwyczaj twórcy wersji filmowych zadawalali się pomysłem na nieustannie odradzającą się tytułową bohaterką serii, całą resztę wypełniając własnymi nie zawsze fortunnymi rozwiązaniami i o wiele łagodniejszą treścią. Z perspektywy ostatniej, dziewiątej odsłony, „Tomie Unlimited” można stwierdzić, że seria czekała na twórcę takiego jak Noboru Iguchi.

Iguchiego nie trzeba przedstawiać. W tej chwili wraz z Yoshihiro Nishimurą są najpopularniejszymi twórcami japońskiego horroru, nawet jeśli horror ten ma więcej z kina akcji, zwariowanej groteski i świadomego kiczu. Iguchi, twórca kultowej „The Machine Girl” reprezentuje kino bez żadnych ograniczeń estetycznych; szalone tsunami kiczu, makabry, gore, groteski, surrealizmu i czarnego humoru. Krótko mówiąc: wszystko to, czym J-horror, którego seria „Tomie” jest jednym z najbardziej klasycznych osiągnięć, nie jest. A jednak to właśnie film Noboru Iguchiego okazał się najwierniejszą, choć nadal swobodną adaptacją komiksowego oryginału. Twórca „RoboGeishy” jest bowiem facetem nie tylko o oryginalnej, imponującej wyobraźni i wyjątkowo złym guście, ale również filmowym anarchistą, bezkompromisowym artystą i inteligentnym prześmiewcą. Cechy te pozwoliły mu stworzyć jeden z najlepszych filmów serii.

Fabuła jest nieprzyzwoicie prosta i praktycznie sprowadza się do kolejnych coraz bardziej makabrycznych mordów na demonicznej Tomie, która z każdym razem odradza ( i rozmnaża się) w coraz bardziej groteskowych, surrealistycznych postaciach. A to jest rośliną z ludzką głową wyrastającą z kubła na śmieci, a to mikroskopijnymi główkami w puszcze z ryżem, a to bezgłowym korpusem czy najbardziej spektakularną mutacją - podobne do wija stworzenie zamiast segmentów wyposażone w zrośnięte głowy o twarzy Tomie. To właśnie kolejne coraz bardziej zdeformowane kształty, w których odradza się tytułowa bohaterka są największą atrakcją filmu wokół, której zbudowano całą nieskomplikowaną fabułę. Bowiem Iguchi w przeciwieństwie do poprzednich twórców serii „Tomie”, zaakcentował w swym filmie monstrualną stronę nastolatki. Tomie jeszcze nigdy nie była tak odrażającym potworem, ponieważ zazwyczaj podkreślano uwodzicielski charakter jej ludzkiego wyglądu, czyniąc z niej kogoś w rodzaju femme fatale. Dopiero Iguchi pokazał, że Tomie jest również monstrum. Dlatego można mu wybaczyć zatrudnienie do tytułowej roli niezbyt atrakcyjnej, wyglądającej i grającej jak manekin Miu Nakamury, ponieważ aktorka częściej pojawia się w postaci dalece odczłowieczonej niż „normalnej”. Na szczęście widzowi nie wmawia się, że to jej oszałamiająca uroda sprawia, że ludzie wariują na jej punkcie, ale że popadają w morderczy obłęd, bo jest budzącym nieludzkie przerażenie potworem. Dlatego też Nakamura okazuje się w ostatecznym rozrachunku doskonałym wyborem, ponieważ posiada w sobie pewien niepokojący rys, podkreślający nieludzki charakter jej bohaterki.

Niestety ten pełen zdumiewających scen, przyzwoicie zagrany i sprawnie wyreżyserowany film traci wiele ze swoich atutów w przekombinowanym, pretensjonalnym, bełkotliwym finale. Można odnieść wrażenie, że Iguchi pragnął zwieńczyć swój obraz niebanalnie, oryginalnie i ambitnie, ale nie miał żadnego pomysłu, jak pokazać to na ekranie. Przedłuża zatem niemiłosiernie historie, miesza sen z jawą, powtarza sceny, ale wszystkie te zabiegi przypominają poruszanie się ślepego we mgle. Choć od strony wizualnej zwieńczenie filmu jest najbardziej widowiskowe, treściowo wypada wyjątkowo chaotycznie i irytująco. Niemniej „Tomie Unlimited” to bez wątpienia jeden z najbardziej udanych filmów z serii o demonicznej nastolatce i niewątpliwie potwierdzenie reżyserskiego talentu Noboru Iguchiego.

Screeny

HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED HO, TOMIE UNLIMITED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najlepszych filmów z serii „Tomie”
+ nieskomplikowana, ale zajmująca fabuła
+ sprawna reżyseria
+ przyzwoite aktorstwo
+ potężna dawka groteski, surrealizmu i makabry
+ pełzające wije z ludzkich głów

Minusy:

- nie ma w tym filmie zbyt wielu głębokich treści
- chaotyczny, bełkotliwy finał

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -