Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEATH SHIP

DEATH SHIP

Statek śmierci

ocena:4
Rok prod.:1980
Reżyser:Alvin Rakoff
Kraj prod.:Wielka Brytania / Kanada
Obsada:Richard Crenna, Nick Mancuso, Sally Ann Howes, Saul Rubinek, George Kennedy, Victoria Burgoyne
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Najpierw była przerażająca legenda o zwiastującym śmierć i nieszczęście Latającym Holendrze oraz jego kapitanie, Hendriku Van der Deckenie, który nie bał się złorzeczyć samemu Bogu. Przed ponad stu pięćdziesięciu laty o nawiedzonym statku żądni grozy czytelnicy przeczytać mogli w powieści „Okręt widmo” Fredericka Marryata. Okręty, na których w niecodzienny sposób ginęli ludzie, podobnie jak nawiedzone domy, stawały się źródłem wielu mrożących krew w żyłach opowieści (np. Queen Mary). Dopiero jednak popkultura motyw nawiedzonego statku czy też statku-zjawy uczyniła tematem wielu utworów literackich i filmowych (np. „Ghost Ship” reż. Vernona Sewella czy „Ghost Ship” Steve’a Becka). Jednym z takich obrazów jest pochodzących z 1980 roku „Death Ship” Richardem Crenną i Georgem Kennedym w rolach głównych.

Na skutek kolizji z nieznaną jednostką ekskluzywny statek wycieczkowy idzie na dno. Z katastrofy udaje się ujść z życiem dziewięciorgu ludziom, w tym kapitanowi i jego zastępcy. Po kilku dniach żeglugi szalupą rozbitkom udaje się dostać na pokład ogromnej krypy. Początkowo uszczęśliwieni niespodziewanym ratunkiem, bohaterowie szybko orientują się, iż z okrętem jest coś nie tak. Nie tylko wydaje się być dawno opuszczony przez marynarzy, lecz co gorsza, na jego pokładzie uratowanym zaczynają przydarzać się coraz groźniejsze wypadki. Kiedy ginie pierwsza osoba, a kapitan zatopionego wycieczkowca zaczyna dawać pierwsze oznaki szaleństwa, jego zastępca wraz z pozostałymi ocalałymi postanawia zgłębić tajemnicę ogromnej łodzi.

Pomysł na film był naprawdę niezły. Przerażona swym położeniem grupa rozbitków trafia w czeluści nawiedzonego okrętu, który w latach 40-ych XX wieku służył nazistom jako... pływające narzędzie masowej eksterminacji Żydów. Nie mając innego wyjścia bohaterowie muszą stawić czoła drzemiącemu w trzewiach statku złu. Bardzo często bywa tak, iż intrygujący koncept na film zmarnowany zostaje przez nieumiejętne rozpisanie go na scenariusz i scenopis. Taki los właśnie spotkał „Death Ship” Alvina Rakoffa. Każda sekunda pobytu bohaterów w „fabryce śmierci” powinna wręcz emanować grozą. I początkowo tak jest, ponieważ dzięki kilometrom pustych korytarzy, zasnutym pajęczynami kajutom oraz znienacka ożywającym sprzętom okrętowym twórcom udało się stworzyć klimat czyhającego zewsząd na rozbitków zagrożenia. Dla tych, którzy choć trochę „liznęli” historii II wojny światowej nabiera ono szczególnego wymiaru. Wszak niemieccy naziści odpowiedzialni są nie tylko za najstraszliwszą hekatombę XX wieku, lecz także w powszechnym mniemaniu nawet dzisiaj kojarzeni są z niemożliwym do opisania okrucieństwem. Kiedy więc dowiadujemy się o proweniencji okrętu, nic dziwnego, iż w kwestii niebezpieczeństwa z jakim będą musieli zetknąć się bohaterowie, oczekujemy czegoś specjalnego.

Im dalej jednak zagłębiamy się w intrygę wymyśloną przez scenarzystę, Johna Robinsa, tym dobitniej przekonujemy się, iż „Death Ship” to filmowa miernota, która tylko momentami wzbudza cień zainteresowania. Owe ciekawsze fragmenty filmu Rakoffa to złożone z wielu krótkich ujęć sekwencje ukazujące pracę skomplikowanej maszynerii nawiedzonego morskiego giganta. Dynamicznie ukazany system napędowy statku robi tym większe wrażenie, jeśli porównamy go do kruchości i delikatności życia szukających na nim schronienia rozbitków. Może i niezła jest także końcówka, kiedy statek w „akcie desperacji” rzuca wszystkie swe siły, by pozbawić życia co oporniejszych intruzów.

Mając świadomość, iż podczas projekcji „Death Ship” obcuję z typowym przedstawicielem kina klasy B, nie oczekiwaniem od niego ani szczególnie oryginalnej historii, ani też nie wiadomo jakich doznań wywołanych wizualną stroną filmu. To jednak, iloma bzdurami, nielogicznościami i zakrawającymi o nieudolność niedopatrzeniami upstrzona jest produkcja Rakoffa, zakrawa o kpinę. Przykładów przytaczać nie będę, ale jeśli ktoś poświęci czas na obejrzenie pierwszych piętnastu minut filmu, będzie wiedział, co mam na myśli. Wydawało mi się także, iż aktorzy pokroju Richarda Crenny czy George’a Kennedy’ego nie uczynią jakiegokolwiek, choćby nie wiem jak słabego filmu pokazem recytujących proste teksty manekinów. A jednak okazało się, iż nawet tego typu „fachowcy” mogą przegrać cały film na jednej minie. O reszcie „kreacji aktorskich” wypowiadać się nie będę, bo te sprowadzają się do asystowania dwóm filmowym adwersarzom. Denerwująca jest także przewidywalność akcji w „Death Ship”. Kiedy ta przenosi się wreszcie na pokład pływającej „fabryki śmierci” wiemy, iż trochę na wzór slashera bohaterowie „wykańczani” będą jeden po drugim. I najgorsze jest to, iż właściwie od samego początku wiemy, kto pierwszy „zejdzie”, a komu uda przeżyć konfrontację z piekielną krypą.

„Death Ship” to przykład filmu, z którego fragmentów sklecić można robiący ogromne wrażenie trailer. Jest bowiem w obrazie Rakoffa sporo mogących podobać ujęć. Momentami także, zwłaszcza pod koniec, w filmie sporo się dzieje. Efektowne także w wielu kadrach wydaje się granie czerwonym kolorem. Ale to o wiele za mało intrygujących „klocków”, by złożyć z nich film pozostawiający po sobie pozytywne wrażenie. Dlatego też „Death Ship” polecam tylko tym, którzy lata 80-e uznają za najlepszy i „jedynie słuszny” okres w historii filmowego horroru.

Screeny

HO, DEATH SHIP HO, DEATH SHIP HO, DEATH SHIP HO, DEATH SHIP HO, DEATH SHIP HO, DEATH SHIP

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na film
+ kilka ciekawych ujęć
+ dynamiczne zakończenie
+ miejsce akcji

Minusy:

- mnóstwo bzdur i nielogiczności
- brak pomysłu na środkową cześć film
- nieprzekonujący bohaterowie
- namiastka grozy szybko zaprzepaszczona zostaje niedopracowaniem scenariusza

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -