Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PARANORMAL ACTIVITY 3

PARANORMAL ACTIVITY 3

Paranormal Activity 3

ocena:8
Rok prod.:2011
Reżyser:Henry Joost, Ariel Schulman
Kraj prod.:USA
Obsada:Katie Featherston, Sprague Grayden, Lauren Bittner, Christopher Nicholas Smith, Chloe Csengery, Jessica Tyler Brown
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dla amerykańskich producentów powiedzenie „Kuj żelazo póki gorące” musi mieć status dogmatu. Dokładnie w rok po premierze „Paranormal Activity 2” na ekranach kin zagościła kolejna kontynuacja historii zapoczątkowanej przez Orena Peli. Po bardzo przeciętnej części drugiej wydawało się, iż w temacie filmowania grasujących po domu duchów nie można już nic nowego powiedzieć. I rzeczywiście, po sensie odsłony trzeciej trudno się z tą konstatacją nie zgodzić. Ale wykorzystując wszystkie chwyty wymyślone przez Orena Peli twórcom „Paranormal Activity 3”, Henry’emu Joostowi i Arielowi Schulmanowi, udało się opowiedzieć całkiem niezłą, a momentami wręcz intrygującą historię.

W „Paranormal Activity 3” przenosimy się w czasie do roku 1988, kiedy bohaterki poprzednich odsłon - Katie i Kristi, mają po kilka lat. Z wcześniejszych filmów wiemy bowiem, iż to co obu kobietom wydarzyło się po roku 2000 miało ścisły związek z ich pełnym tajemnic dzieciństwem. Film duetu Joost & Schulman odsłania część z nich.

W prologu na chwilę pojawiamy się w domu Dana i Kristi (bohaterów „Paranormal Activity 2”). Jest 2005 rok i lada chwila na świat przyjść ma Hunter. Pewnego dnia Katie prosi siostrę, by ta przechowała kilka kartonów z różnego rodzaju drobiazgami. Wśród nich znajduje się pudło wypełnione kasetami VHS. Dan postanawia zainteresować się zbiorem „oldschoolowego”, jak to nazywa, nośnika. Te przenoszą nas w rok 1988. Po kilku sekwencjach pokazujących rodzinną idyllę dowiadujemy się o Tobym, wyimaginowanym przyjacielu małej Kristi. Dennis i Julie, rodzice dziewczynki, początkowo z przymrużeniem oka traktują osobliwe zachowanie córeczki. W międzyczasie jednak dostrzegają, iż w ich domu zaczynają dziać coraz dziwniejsze rzeczy. Zaniepokojony rozwojem sytuacji Dennis postanawia w kilku pokojach rozstawić kamery video. Pomimo zarejestrowanych na taśmach dowodów, Julie nie chce uwierzyć, iż ich dom nawiedzony jest przez duchy. Z drugiej strony bardzo boi się o swoje córki. Dennis zaczyna podejrzewać, iż wszystkie manifestacje nieznanej siły mają coś wspólnego z wymyślonym przyjacielem Kristi. W schowku, w którym rzekomo mieszka Toby, bohater odkrywa dziwne malunki na ścianach. Jednak kiedy próbuje dowiedzieć się czegoś o towarzyszu zabaw córki, tajemnicza istota zaczyna zagrażać życiu nie tylko czworgu głównym bohaterom, lecz także ich znajomym.

Po „Paranormal Activity 2”, mdło zagranej i momentami nużącej, pomyślałem, iż „trójka” dla całej serii będzie przysłowiowym gwoździem do trumny. Gdzieś w połowie filmu zdałem sobie jednak sprawę z tego, iż osąd mój okazał się nie tylko przedwczesny, ale też mylny. „Paranormal Activity 3” to bowiem kawał porządnego horroru, który może nie powala na kolana fabularnym czy formalnym „odkrywaniem Ameryki”, ale robi to, co każdy solidny straszak powinien, czyli od pierwszej do ostatniej minuty trzyma w napięciu. Sukces tego filmu „wygrany” został dzięki dwóm aspektom – wiarygodnym bohaterom oraz ograniczeniu do minimum rozcieńczającej intrygę „waty filmowej”. Otóż strzałem w dziesiątkę okazało się obsadzenie w najważniejszych rolach dzieci. Te grając nie kalkulują, bardzo często dzięki temu są wiarygodne i naturalne. W pewnym sensie owa dziecięca spontaniczność udzieliła się reszcie aktorów. Dzięki temu w „Paranormal Activity 3” oprócz scen mających wywołujących ciarki na plecach jest sporo takich, które w odpowiednich monetach rozładowują napięcie. To znowu przyczynia się nie tylko do uwiarygodnienia oglądanych na ekranie wydarzeń (kto ma dzieci, ten wie, o czym mówię), ale też sprawia, iż zaczynamy lubić uczestniczące w nich postacie, a tym samym dość szybko utożsamiamy się z nimi.

Grafomania to przywara nie tylko zakochanych we własnym talencie literatów. Historia kina udowadnia, iż niejedna dobra opowieść filmowa utopiona została w niepotrzebnych scenach i wątkach. W horrorze owa przypadłość to grzech kardynalny. Horror może być głupi i nielogiczny, nigdy jednak nudny. Monotonia pogrążyła drugą odsłonę „Paranormal Activity”, na szczęście w trzeciej nie mowy o nużącej jednostajności. Moim zdaniem jej twórcom idealnie udało się zharmonizować wstawki typowe dla konwencji grozy (budzące niepokój dźwięki, „jump scenes”, ruch na obrzeżach kadru, itp.) z wiarygodnymi scenami obyczajowymi. A wszystko to podporządkowane zostało kapitalnemu i mrożącemu krew w żyłach zakończeniu. Reżyserskiemu duetowi Joost & Schulman udało się także dość dobrze oddać klimat lat 80-ych. Mam tu na myśli nie tylko brak wszechobecnych dzisiaj gadżetów elektronicznych, lecz przede wszystkim pokaz niezwykle popularnej wtedy technologii VHS.

Co do formy, „Paranormal Activity 3” właściwie niczym nie różni się od odsłon poprzednich. Znowu bowiem mamy do czynienia z konwencją quasi-dokumentu, a konkretnie z imitacją amatorskich nagrań będących rejestracją rzekomo prawdziwych wydarzeń. Początkowo cały zapis pochodzi z jednej kamery, później, kiedy bohaterowie odkrywają, iż w ich domu straszy, wspominany wyżej Dennis w trzech pomieszczeniach rozstawia kolejne urządzenia nagrywające. Podobnie jak w filmach Orena Peli i Toda Williamsa również w „Paranormal Activity 3” maniakalne wręcz podglądactwo głównego bohatera trochę razi sztucznością. W „trójce” jednak owo „wścibstwo” zostało najlepiej uwiarygodnione – otóż Denis zajmuje się produkcją filmów z różnych imprez okolicznościowych. Oprócz tego część wyreżyserowaną przez Joosta i Schulmana na tle wcześniejszych wyróżnia kilka, w moim przekonaniu, piorunujących wręcz scen. Mam tu na myśli przede wszystkim dwie – jedną, z prześcieradłem w roli głównej, drugą, pokazującą zabawę w „Bloody Mary”.

Do seansu „Paranormal Activity 3”na pewno nie przekonam tych, którzy już do pierwszej części nastawieni byli sceptycznie. Wiem jednak, iż filmy Orena Peli i Toda Williamsa wśród fanów horroru mają swoich oddanych wielbicieli. Tym obraz Joosta i Schulmana powinien szczególnie przypaść do gustu. Ze wszystkich trzech bowiem ta, w moim przekonaniu, jest najlepsza.

Screeny

HO, PARANORMAL ACTIVITY 3 HO, PARANORMAL ACTIVITY 3 HO, PARANORMAL ACTIVITY 3 HO, PARANORMAL ACTIVITY 3 HO, PARANORMAL ACTIVITY 3

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomicie opowiedziana historia
+ wiarygodni bohaterowie
+ zero nudy
+ umiejętne dawkowanie napięcia
+ świetne zakończenie
+ kilka robiących wrażenie scen

Minusy:

- co do formy – wszystko widzieliśmy już w poprzednich częściach

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -