Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LITTLE MURDER

LITTLE MURDER

Nieznany sprawca

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Predrag Antonijevic
Kraj prod.:USA
Obsada:Josh Lucas, Terrence Howard, Lake Bell, Sharon Leal
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„W mieście duchów samotna kobieta szuka swego mordercy” – nie wiem jak Was, ale mnie kupił już ten tekst z okładki płyty DVD. A jak jeszcze zobaczyłem, że ową „samotną kobietę” gra urocza Lake Bell, momentalnie wrzuciłem płytę do odtwarzacza. Wiem – jestem słabym człowiekiem.

Najważniejsze jednak, że „Nieznany sprawca” mnie nie zawiódł, a w paru miejscach - całkiem pozytywnie zaskoczył. To znaczy, nie ma się co oszukiwać: nie jest to jeden z tych filmów, po których nie możemy dojść do siebie i mamy wrażenie, że czegokolwiek byśmy nie obejrzeli w ciągu najbliższych kilku lat, nie będzie to już równie potężne przeżycie. Nie – tu mamy do czynienia z wciągającą, ale nieszczególnie zaskakującą mieszanką horroru i kina noir. Tyle, że w pewnym momencie odkrywamy, że film posiada pewną tajną broń. Jest nią niby niepozorna, ale przykuwająca uwagę rola Terrence’a Howarda, czarnoskórego aktora znanego m.in. z „Fighting”, „Raya” czy „Miasta gniewu”. Myślę, że gdzieś tak w połowie filmu zgodzicie się ze mną, że jest to rola nie tylko naznaczona geniuszem, ale wręcz stworzona właśnie dla tego aktora.

Howard gra tutaj Draga Hammermana: faceta podejrzanego o dokonanie zbrodni na kobiecie, która zginęła w sąsiednim domu. Tyle, że nikt go tak naprawdę nie podejrzewa. Drag sprawia wrażenie mało bystrego i zachowuje się tak, jakby był postacią z powieści kryminalnej – nieustannie prowadzi natchnioną „narrację” dotyczącą wszystkiego co się wokół niego dzieje – ale raczej nie byłby w stanie nikogo zabić. Do takiego wniosku dochodzi w każdym razie obserwujący go policjant, niejaki Ben Chaney (w tej roli niezły Josh Lucas). Temu ostatniemu kazano zamieszkać w domu, gdzie popełniono zbrodnię, teoretycznie licząc na to, że uda mu się w ten sposób natknąć na jakieś poszlaki albo wypatrzyć coś podejrzanego w domu Draga, a praktycznie – po to żeby dać mu jakieś niewymagające zadanie, które pozwoliłoby mu zapomnieć o niedawnej „wpadce w pracy”, a więc przypadkowym zastrzeleniu niewinnego, kilkunastoletniego chłopca. Od chwili tego dramatycznego zdarzenia nikt ze współpracowników za Benem nie przepada więc uznano, że będzie lepiej dla wszystkich gdy pomieszka chwilę w pustym domu i pogapi się bez sensu przez okna. Nie przewidziano jednak, że policjant: a) zaprzyjaźni się z dziwacznym podejrzanym, b) spotka w domu ducha zamordowanej kobiety, który zmobilizuje go, aby bardziej przyłożył się do wyjaśnienia sprawy morderstwa. No tak, ten duch to właśnie owa „samotna kobieta szukająca swego mordercy” z tekstu na okładce, odgrywana ponętnie przez Lake Bell.

Zarówno Lucas, jak i Bell nie zawodzą: ich role są odegrane przekonująco i sprawnie unoszą główny wątek filmu. Kiedy natomiast na ekranie pojawia się Howard, natychmiast odczuwamy, że oto mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko przeciętnym filmem noir z elementami kina grozy. Rola Howarda jest, zgodnie z założeniami, dziwaczna i początkowo niełatwa do zaakceptowania, ale z każdą kolejną sceną aktor przekonuje nas, że gdyby taki facet jak Drag rzeczywiście chodził po świecie to po prostu musiałby się zachować tak, jak postać wykreowana przez Howarda. Rzadko kiedy nawet najbardziej utalentowanym aktorom udaje się stworzenie tak niecodziennego, a jednocześnie tak naturalnego bohatera. Brawa!

„Nieznany sprawca” ma jednak jeszcze jedną gwiazdę: jest nią Nowy Orlean, gdzie rozgrywa się akcja filmu. Operator nie robi sobie co prawda nieuzasadnionych fabularnie wycieczek po mrocznych zaułkach miasta, ale jest to miejsce na tyle magiczne, że nawet pozostając w tle opowiadanej historii, nadaje jej charakteru i przesyca ją swą niezwykłą atmosferą. Gdyby jeszcze wątek kobiety-ducha został tu przedstawiony trochę bardziej niesamowicie – byłoby naprawdę pięknie. Zresztą w finale dostajemy znakomitą próbkę tego, czym mógłby być „Nieznany sprawca” gdyby parę elementów w nim dopracować: mam na myśli scenę przedstawiającą mordercę uwodzącego kolejną ofiarę w rytm hipnotyzującej muzyki, z dziwaczną maską na twarzy, w błyskotliwie zmontowanych migawkach.

Reszta filmu jest zbyt „zwyczajna”, aby współzawodniczyć z tym fragmentem – ale warto „Nieznanego sprawcę” obejrzeć choćby po to, aby do tej sceny dotrzeć. A dzięki staraniom aktorów i niepowtarzalnej atmosferze Nowego Orleanu, mimo leniwego tempa akcji, co chwilę coś nam ten seans będzie uprzyjemniać.

Screeny

HO, LITTLE MURDER HO, LITTLE MURDER HO, LITTLE MURDER HO, LITTLE MURDER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Terrence Howard jako literat-dziwak
+ Lake Bell jako urocza zjawa
+ Nowy Orlean jako miasto duchów
+ scena z maskami

Minusy:

- akcja zbyt często staje w miejscu
- motyw ducha potraktowano mało fantazyjnie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -