Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SKELETON CREW

SKELETON CREW

Skeleton Crew

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Tero Molin, Tommi Lepola
Kraj prod.:Finlandia
Obsada:Rita Suomalainen, Steve Porter, Anna Alkiomaa, Jonathan Rankle, David Yoken
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Zły film o złych filmach” – tymi słowami najłatwiej skwitować by można było wyreżyserowaną przez fiński duet Tero Molin & Tommi Lepola produkcję „Skeleton Crew”. Jednak określenie „zły film” w odniesieniu do horroru nie zawsze odzwierciedla wartość filmu. Ileż razy bowiem w historii kina mieliśmy do czynienia z przypadkami, kiedy wyszydzany i wyśmiewany film po latach stawał się pozycją niemalże kultową. Obrazowi „Skeleton Crew” ów status raczej nie grozi, jestem jednak pewny, iż wśród miłośników filmowej makabry znajdzie się niejeden, któremu fińskie straszydło sprawi mnóstwo „radochy”.

W znajdującym się na terenie Finlandii opuszczonym budynku szpitala psychiatrycznego amerykańska ekipa filmowa kręci horror. „Silent Creek” opowiadać ma historię dr. Anderssona, który w latach 70-ych w wymyślny sposób zabijał swych pacjentów, a ich kaźń rejestrował na taśmie filmowej. Nagrywając sceny „piwniczne” członkowie ekipy natrafiają na salę, w której szalony doktor przechowywał swoje „artystyczne dokonania”. Steven Sanders, reżyser „Silent Creek”, zainspirowany produkcjami fińskiego psychiatry postanawia niektóre z jego patentów przenieść do swojego filmu. Pragnąc uzyskać efekt prawdziwego realizmu bohater postanawia uśmiercać ludzi ze swojej ekipy.

Już powyższe streszczenie zdradza, iż w przypadku „Skeleton Crew” będziemy mieli do czynienia z prawdziwą żonglerką motywów, tematów i wątków obecnych w horrorze od początków istnienia gatunku. Akcja filmu dzieje się w opuszczonym przez ludzi, za to nawiedzonym przez duchy szpitalu. Oprawców widzących w swych mordach sztukę jest dwóch – szalony doktor oraz pragnący pójść w jego ślady reżyser. Obaj na taśmie filmowej próbują uchwycić śmierć torturowanych wcześniej ludzi. Zainspirowany „dokonaniami” psychiatry reżyser w swym dziele wykorzystuje pułapki, jakimi naszpikowany jest szpital. W „Skeleton Crew” jest więc i coś z ghost story, i ze slashera, niektóre zaś fragmenty filmu to długie ujęcia stylizowane są na snuff movies.

Bardzo zawiedzie się jednak ten, kto decydując się na seans filmu Moliny i Lepoli zapragnie obejrzeć horror nie tylko krwawy, ale także od początku do końca zrobiony w tonacji „na serio”. „Skeleton Crew” bowiem to kino co prawda obfitujące w sceny „mięsne”, ale reszta to już nic innego, jak parodia tych wszystkich motywów, w których pisałem wyżej. Szczególnie głośno fińscy twórcy wyśmiewają konwencję slashera oraz filmu typu „Saw”, w których kat swoje ofiary zamiast własnoręcznie „wykańcza” za pomocą wymyślnego systemu pułapek. Także początek filmu będący wstępem do fikcyjnego „Silent Creek” jest swoistym hołdem złożonym tanim i tandetnym, choć niepozbawionym uroku, produkcjom z tworzącą klimat osaczenia burzą, statycznymi zdjęciami posępnych budowli oraz zamieszkującymi je dziwacznymi indywiduami.

W horrorze nie wszystkich jednak interesuje zabawa konwencją czy wykorzystywanie autotematyzmu w służbie parodii. Dla wielu fanów gatunku najważniejsze są „momenty”, czyli krew, tortury i efektowne „zejścia”. Tych „Skeleton Crew” nie brakuje. Co więcej, to dla nich film został stworzony. Nie będę ani wyliczał, ani opisywał tego, co filmowi oprawcy „wyczyniają” na swych ofiarach. Raz, że tego jest bardzo dużo, a po drugie katom w doborze tortur nie brakuje inwencji. Najważniejsze, iż wszystkie sceny mordów i tortur wykonane są naprawę w pełni profesjonalnie i na co wrażliwszych widzach mogą zrobić niemałe wrażenie. Inni, ci co już niejeden chleb z „horrorowego” pieca jedli, zapewne docenią zacięcie i pracowitość fińskich filmowców, wątpię jednak by przejęli się oni cierpieniem torturowanych nieboraków. Od pierwszych minut bowiem nikt nie ukrywa, iż „Skeleton Crew” to zabawna „jazda po bandzie” i nie atmosfera grozy jest w nim najważniejsza, co zgrywa z chwytów i sztuczek fabularnych od lat eksploatowanych przez wyrobników filmowej makabry.

Finowie postanowili rzucić Amerykanom rękawicę i pokazali, iż oni też potrafią nakręcić dynamiczne i krwawe „B movie”. „Skeleton Crew” szału nie robi, bo i praca kamery czasami amatorszczyzną trąca, nie do końca też autorom udało się „zagospodarować” potencjał tkwiący w tak specyficznym miejscu, jakim jest opuszczony i owiany złą sławą szpital psychiatryczny. Dużo lepiej z prezentacją tego elementu świata przedstawionego poradzili sobie chociażby bracia Vicious w „Grave Encounters”. Pomimo tego, iż film Moliny i Lepoli do rangi popisu wirtuozerii aktorskiej nie rości sobie praw, jednak niektóre kreacje trudno nazwać konsekwentnymi i przemyślanymi. Część fińskiej trupy, zdając sobie sprawę, w jakim projekcie uczestniczą, doskonale bawi się swoimi postaciami, inni tylko starają się grać, co czyni z nich tylko statystów do zarżnięcia.

Czy warto pokusić się o seans fińskiego straszydła? Zagorzali miłośnicy horroru na pewno „wydłubią” ze „Skeleton Crew” coś, co ich zainteresuje. Produkcja Moliny i Lepoli to jeden z tych filmów, które określa się mianem „od fanów dla fanów”. Inni projekcję niech sobie darują, wątpię bowiem czy pod „politurą” filmowej tandety znajdą to, co tak naprawdę twórcy w swoim filmie chcieli zawrzeć.

Screeny

HO, SKELETON CREW HO, SKELETON CREW HO, SKELETON CREW HO, SKELETON CREW HO, SKELETON CREW HO, SKELETON CREW HO, SKELETON CREW

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle się ogląda
+ sporo zabawy
+ dużo gore
+ bardzo profesjonalnie skręcona makabra

Minusy:

- momentami opowieść jest bardzo chaotyczna
- realizatorsko nierówny
- nieprzekonujące postacie
- chwilami film bardzo się dłuży

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -