Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MANIAC (1963)

MANIAC (1963)

Maniak

ocena:6
Rok prod.:1963
Reżyser:Michael Carreras
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Kerwin Mathews, Nadia Gray, Norman Bird, Liliane Brousse, Arnold Diamond, Donald Houston
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

You take a man's wife, Mr. Farrell, but not his money?
/cytat z filmu/

Amerykanin, Geoff Farell podróżuje po Francji ze swoją bogatą dziewczyną, Grace. Któregoś dnia para tak bardzo się ze sobą pokłóciła, że mężczyzna postanowił przerwać wspólną podróż i pozostać w małym miasteczku na południu Francji. W miejscowej gospodzie poznaje córkę właścicielki lokalu, Annette oraz samą właścicielkę, Eve. Młoda dziewczyna ulega urokowi przystojnego Amerykanina, lecz ostatecznie Geoff wdaje się w romans z jej matką, Eve. To właśnie od niej dowiaduje się, że jej mąż, Georges przebywa w zakładzie dla chorych psychicznie po tym jak zamordował w okrutny sposób mieszkańca miasteczka, który zgwałcił jego córkę, Annette. O sprawie było głośno, ponieważ Georges porwal gwłaciciela i z pomocą palenika acetylenowego rozprawił się ze sprawcą. Geoff, ulegając coraz bardziej urokowi Eve, postanawia pomóc w zorganizowaniu ucieczki jej męża. Kobieta przekonuje, że nie łączy ją już żadna więź z Georgesem i że na pewno nie będzie stał na przeszkodzie ich wspólnej przyszłości. Omotany przez piękną kochankę Geoff nie zdaje sobie sprawy, że pomaga w uwolnieniu niebezpiecznego maniakalnego zabójcy.

Pierwsza połowa lata sześćdziesiątych to być może najświetniejszy okres w dziejach thrillera psychologicznego. Rozpoczęła go słynna „Psychoza” Alfreda Hitchcocka z 1960 r., trzy lata później Robert Aldrich nakręcił „Co się zdarzyło Baby Jane?” a w 1964 – „Nie płacz, Charlotte”, zwieńczeniem zaś tego okresu stał się głośny „Wstręt” Romana Polańskiego. Oczywiście wspominam tylko tytuły filmów najbardziej znanych, ale warto mieć na uwadze, że także legendarne studio Hammer Films, choć zasłynęło w świecie ze stylowych horrorów, dołożyło kilka cegiełek w postaci psychologicznych thrillerów. Zaczęło się od „Krzyku strachu” (1961), a potem w kolejnych latach powstały kolejne filmy tego nurtu o znaczących tytułach: „Maniac” (1963), „Paranoiac” (1963), „Nightmare” (1964), „Hysteria” (1965), „Fanatic” (1965), „The Nanny” (1965). Ostatni film z hammerowskiej serii thrillerów o szaleńcach kończy „Fear of The Night” z 1972 r.

O ile większość thrillerów psychologicznych z pierwszej połowy lat sześćdziesiątych czerpała nspirację z „Psychozy” Hitchcocka, o tyle filmy tego nurtu produkowane przez brytyjską wytwórnię inspirowały się raczej znakomity obrazem Henri-Georges Clouzota, „Widmo” (1955). W tym filmie bodaj pierwszy w dziejach gatunku mamy do czynienia z motywem quasi choroby psychicznej. Zazwyczaj chodziło o dwie podobne, lecz jednak nietożsame sytuacje albo ktoś pozorował obłęd albo ktoś w niecnych celach wpędzał drugą osobę w chorobę psychiczną. W przypadku „Widma” w grę wchodził ten drugi wariant, podobnie zresztą jak miało to miejsce w filmie Aldricha „Nie płacz Charlotte” czy też w pierwszym z hammerowskiej serii thrillerów, „Krzyk strachu”. Twórcy „Maniaca” również postępują wedle schematu quasi zaburzeń psychicznych, nękających jednego z bohaterów, lecz więcej szczegółów nie będę zdradzał.
Poza wyraźnym wpływem „Widma” Clouzota, wyrażającym się także w podobieństwie fabularnym: w obydwóch filmach pojawiają się dwie kobiece bohaterki knujące przeciw męskiemu protagoniście, obraz Michaela Carrerasa, syna założyciela legendarnej wytwórni Jamesa, wiele zawdzięcza także filmom noir, zapożyczając z konwencji tego nurtu postać femme fatale i motyw jej zgubnego wpływu na mężczyzn. Oczywiście bardziej dociekliwi widzowie dostrzegliby z pewnością także inne elementy czarnego filmu (specyficzna użycie planów filmowych, światłocieni, montażu itp.). Są też inne wpływy. Finał rozgrywający się w opuszczonej jaskini przywodzi, przynajmniej takie odniosłem wrażenie, „Północ, północny zachód” Hitchcocka, choć u Anglików nie ma wielkich płaskorzeźb były prezydentów USA. Chodzi jednak o podobieństwo dramatycznego pojedynku jaki rozgrywa się w zbliżonych okolicznościach. Niemniej miłośników horroru bardziej zainteresuje co innego.

Otóż prolog „Maniaka” to przykład jednego z pierwszych w dziejach kina grozy motywu rape & revenge. W pierwszych minutach filmu jesteśmy bowiem świadkami porwania, gwałtu (można się go domyślić), a następnie okrutnej zemsty dokonanej co prawda nie przez ofiarę napaści, lecz przez jej ojca. Niestety przez kolejną godzinę Carreras i autor scenariusza Jimy Sangster – etatowy scenarzysta Hammera, odpowiedzialny za skrypty do wszystkich najważniejszych filmów wytwórni – oferują widzom mocno przegadaną historię miłosnego trójkąta. Odtwarzający postać głównego bohatera, Kerwin Mathews znany m.in. z filmów przygodowych („The 7th Voyage of Sinbad”) może przyciągać wzrok kobiet, a odtwarzające współrywalizujące ze sobą bohaterki: Nadya Gray (Eve) oraz Liliane Brousse (Annette) – wzrok mężczyzn, to jednak nie ulega wątpliwości, że ten fragment „Maniaka” jest po prostu nudny. Film Carrerasa nabiera rumieńców dopiero wraz z pojawieniem się postaci Georgesa – męża Eve i ojca Annette. Postać tę gra Donalda Houston, jeden z licznego grona aktorów charakterystycznych, których reżyser zatrudnił do swego filmu Oprócz niego bowiem w „Maniaku” pojawiają się: George Pastell (rola Mehemeta Beya w „Mumii”), Norman Bird („Term of Trail”) i André Maranne (seria o Różowej Panterze). Houston, jak większość „czarnych bohaterów” jest postacią, która zwraca uwagę widza, choć mimo efektownej roli, ustępuję on Nadyi Grey w najciekawszej w filmie roli przebiegłej Eve.

Napisałem, że „film nabiera rumieńców”, ale co to znaczy? Znaczy przede wszystkim tyle, że aktorzy znacznie więcej czasu poświęcają na działanie niż na gadanie i że pojawienie się w fabule tytułowego maniaka, czyli Georgesa wreszcie kieruje film na tory thrillera a momentami nawet horroru (scena pozbywania się zwłok z samochodowego bagażnika, sceny w szopie, w której Georges zabił gwałciela). Sangster wprowadza też kilka zaskakujących wolt fabularnych, żonglując – jak przystało na fachowca w tej dziedzinie – całkiem sprawnie tożsamościami i motywacją bohaterów. Te finałowe twisty mogłyby zostać uznane nawet za wielką zaletą, ale że tak się nie dzieje, winą można obarczyć ich nadmierne skumulowanie w ostatnich minutach. Wypada to nie tylko mało wiarygodnie, ale nieco sztucznie. Rzecz jasna są też inne, bardziej drobiazgowe wpadki (np. stan zwłok nie ulega rozkładowi mimo, że od czasu śmierci jego właściciela minęło sporo czasu). Ale o tym, że „Maniak” jest zdecydowanie słabszy od „Krzyku strachu” czy od „Niani” przesądza słabszy niż zazwyczaj scenariusz Sangstera, któremu można zarzucić nie tylko błędne rozłożenie końcowych niespodzianek, ale także niezbyt interesującą postać głównego bohatera oraz - z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut – intrygę, która pozostawia nas obojętnym na losy filmowych protagonistów.

Oceniam film na „sześć czaszek” tylko ze względu na sentyment do tego rodzaju filmów i na ich odmienność w stosunku do współczesnej oferty kina grozy.

Screeny

HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963) HO, MANIAC (1963)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kolejny z hammerowskiej serii thrillerów psychologicznych
+ prolog
+ postać Eve i Georgesa
+ plejada najlepszych brytyjskich aktorów charakterystycznych
+ kilka stylowych scen grozy
+ finałowe twisty…

Minusy:

- … gdyby nie skumulowano ich w finale
- środkowa część jest przegadana i nudna
- niestety naciągana końcówka sprawia, że niewiele tu emocji
- jeden ze słabszych hammerowskich thrilerów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -