Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DREAM HOUSE

DREAM HOUSE

Dom snów

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Jim Sheridan
Kraj prod.:USA
Obsada:Daniel Craig, Naomi Watts, Rachel Weisz, Elias Koteas, Marton Csokas, Brian Murray
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wykorzystujący konwencję horroru film, w którego produkcję zaangażowano takie znakomitości amerykańskiego kina jak Daniel Craig, Naomi Watts, Rachel Weisz, Elias Koteas czy wreszcie Jim Sheridan (Irlandczyk, ale nie gardzi pieniędzmi oferowanymi przez „jankeskich” producentów) zaintrygować może niejednego widza. Tym bardziej, że jego reżyser to nie jakiś hollywoodzki wyrobnik, a twórca takich dzieł jak „My Left Foot: The Story of Christy Brown” czy „In the Name of the Father”. Okazuje się jednak, że znani aktorzy, ceniony reżyser i duże pieniądze wcale nie muszą być gwarantami artystycznego sukcesu. „Dream House” to przykład filmu wizualnie ujmującego, z dobrymi kreacjami aktorskimi, lecz treściowo i formalnie niespójnego, z licznymi scenami ocierającymi się o ckliwy melodramatyzm. Ale nie ma się co dziwić takiej sytuacji, ponieważ obraz Sheridana miał wyjątkowego pecha do producentów, którzy niezadowoleni z kolejnych wersji filmu wymagali od twórców licznych poprawek i dokręcania coraz to nowych ujęć.

Will rezygnuje z intratnej pracy w wielkim wydawnictwie i wraz z piękną żoną oraz dwiema niezwykle uroczymi córkami przeprowadza się do nowego, położonego w spokojnej, podmiejskiej dzielnicy domu. Po pewnym czasie mężczyzna dowiaduje się, iż w miejscu tym dokładnie cztery lata wcześniej ojciec w napadzie szału zamordował żonę i dwoje dzieci. Coraz bardziej zaniepokojony dziwnymi wydarzeniami rozgrywającymi się wokół jego najbliższych bohater postanawia dowiedzieć się czegoś o mordercy. Okazuje się jednak, iż ani policja ani inne służby nie chcą udzielić mu informacji na temat psychopaty. Dopiero z miejscowej gazety Will dowiaduje się, iż w ramach projektu pomocy dla więźniów trzykrotny zabójca jakiś czas temu opuścił zamknięty zakład psychiatryczny.

Zawsze okiem sceptyka patrzyłem na dzieło filmowe, którego twórcy pragnąc za wszelką cenę zaskoczyć widza efekt ów osiągają albo kosztem logiki prezentowanych na ekranie wydarzeń, albo przez niekonsekwentne żonglowanie elementami różnych gatunków czy konwencji. Na taką przypadłość „cierpi”, niestety, „Dream House” Sheridana. Początek filmu to wręcz kalka tych horrorów, których osią fabularną jest motyw nawiedzonego domu. Wspaniały ojciec i mąż rezygnuje z pracy, by wraz ze swoją wspaniałą rodziną przenieść się w jakieś spokojne i urokliwe miejsce. Rodzinna sielanka zaczyna przeradzać się w koszmar, kiedy żona odkrywa kolejne tajemnice związane z nowym domem, a dzieci zaniepokojone dziwnymi wydarzeniami chcą z niego jak najprędzej przenieść się do starego, za to bezpiecznego mieszkania. Najgorszą jednak okazuje się obawa przed nieznanym mężczyzną, który nie tylko obserwuje ich dom, lecz także potrafi niezauważony wejść do niego. Zdesperowany bohater, jakby nie było głowa rodziny, postanawia zgłębić przeszłość miejsca, które pragnął uczynić rajem dla siebie i najbliższych. Uzyskana wiedza nie tylko całkowicie odmienia jego życie, ale także naszą interpretację tego, co dotąd zdążyliśmy zobaczyć na ekranie. W tym miejscu mamy do czynienia z pierwszym „twistem”, na których, jak wspomniałem wcześniej, film Sheridana został zbudowany. Z produkcji wykorzystującej konwencję horroru opowieść zaczyna ewoluować w coś na kształt dramatu psychologicznego, którego fabularną dominantą staje psychiczna zapaść głównego bohatera. I kiedy zaskoczony widz w nie do końca jeszcze jasnym przekazie zaczyna odnajdywać sens, następuje kolejny zwrot akcji, nakazujący spojrzeć na historię filmowego protagonisty z zupełnie nowej perspektywy. Finał i zakończenie filmu to efektowny, ale zupełnie nieprzekonujący miszmasz thrillera i wyciskającego łzy melodramatu. Dzięki ciągowi szybko następujących po sobie krwawych wydarzeń dowiadujemy się wreszcie, o co tak naprawdę w filmie chodzi, a kiedy wszystkie karty zostaną odkryte, nie pozostanie nam nic innego, jak wzruszyć się nad tragicznym losem bohatera.

Nie znaczy to jednak, iż „Dream House” to zrobione za wielkie pieniądze filmidło, które oglądać daje się jedynie po wcześniejszym „znieczuleniu” odpowiednią ilością alkoholu. Co jak co, ale opowiadać historie spece z Hollywood potrafią jak nikt inny. Dzięki temu obraz Sheridana ogląda się naprawdę dobrze. Film pozbawiony jest niepotrzebnych przestojów, nie ma mowy o eksponowaniu ego, jakby nie było, wielkich gwiazd Fabryki Snów, trudno także nie zwrócić uwagi na ich kreacje aktorskie – wyważone, nie obleczone w gwiazdorstwo, momentami nawet ujmujące (na planie filmowym Daniel Craig i Rachel Weisz zapałali do siebie uczuciem jak najbardziej prawdziwym, co później przekuło się w związek małżeński). Tej klasy aktorzy nawet z ról słabo napisanych potrafią wykrzesać coś interesującego, dlatego też stworzone przez nich postacie nie rzucają na kolana swoją złożonością i wiarygodnością, z drugiej jednak strony niesprawiedliwością byłoby nazwanie ich papierowymi i nieprzekonującymi.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną filmu Sheridana jest jego oprawa wizualna autorstwa Caleba Deschanela. Wrażanie robi przede wszystkim koncept na nią, który sprowadza się do pokazania filmowych przestrzeni z dwóch punktów widzenia – pierwszy to świat pokazany oczami szczęśliwca spełniającego się zarówno w roli ojca jak i męża, drugi zaś jest wizją człowieka samotnego miotającego się we wrogiej, jakby sprzysiężonej wobec niego rzeczywistości. Nic więc dziwnego, iż dla obu perspektyw twórca zdjęć musiał przyjąć inny klucz ich wizualizacji. I tak, rodzinna idylla jest filmowana niczym baśń, z mnóstwem światła, przestrzeni wypełnionych ciepłymi barwami i wręcz wyidealizowanymi bohaterami. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy Will sam zmagać się musi z piętrzącymi się problemami. Sielanka szybko zmienia się w koszmar, zaś kochającą i wspierającą go rodzinę zastępują dziwne, najczęściej wrogie bohaterowi indywidua. Zmianie ulega również warstwa wizualna filmu. Obraz, teraz już wyzuty z kolorów, ostry, skupiony przede wszystkim na niedoskonałości świata coraz dobitniej nam i Willowi przypomina, która z filmowych perspektyw jest tą prawdziwą.

Ludzie bardzo lubią słuchać opowieści o bohaterach, którzy dotknięci wielką tragedią nie szczędzą sił, by życie swoich najbliższych uczynić pięknym i bezpiecznym. Okazuje się też, iż opowieściom tym nie przeszkadza mroczna otoczka nawet z brutalnymi morderstwami w tle. Co więcej, historie te czyni ona jeszcze bardziej atrakcyjnymi. „Dream House” mimo „horrorowego” sztafażu jest kinem zdecydowanie mainstreamowym skierowanym nie do miłośnika gatunku, a do kogoś, kogo do kina przyciągają przede wszystkim znani, popularni i na daną chwilę bardzo modni aktorzy. Wszak nie od dziś wiadomo, iż magia nazwisk największych gwiazd Hollywood potrafiła niejeden przeciętny film uczynić niezwykle intratnym przedsięwzięciem. Dlaczego nie stało się tak z obrazem Sheridana, pozostawiam ocenie widzów.

Screeny

HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE HO, DREAM HOUSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ film nieźle się ogląda
+ dobre kreacje aktorskie
+ piękna Rachel Weisz
+ oprawa wizualna i dźwiękowa filmu
+ kilka fabularnych konceptów

Minusy:

- ni to horror, ni dramat, ni thriller sensacyjny
- rozczarowująca końcówka
- momentami film jest na bakier z logiką

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -