Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DIVIDE, THE

DIVIDE, THE

Divide, The

ocena:7
Rok prod.:2011
Reżyser:Xavier Gens
Kraj prod.:USA / Kanada / Niemcy
Obsada:Rosanna Arquette, Milo Ventimiglia, Michael Biehn, Lauren German, Courtney B. Vance, Michael Eklund
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Od czasu zakończenia II wojny światowej za sprawą antagonizmu dwóch wrogich sobie formacji ideologicznych społeczeństwa wielu krajów karmione były zapowiedziami konfliktu, który z powierzchni Ziemi zmiecie jakiekolwiek życie. Wydawałoby się, iż wraz zakończeniem zimnej wojny i upadkiem muru berlińskiego, ludzkiej wyobraźni nigdy nie będą już trwożyć wizje atomowej apokalipsy. Nic bardziej mylnego. Niosąca zniszczenie broń ciągle istnieje, nie brakuje również ludzi, którzy pragnąc unicestwić swoich nieprzyjaciół gotowi są nieść pożogę nawet niebiorącym udziału w konflikcie. O konsekwencjach nuklearnej zagłady opowiada obraz „The Divide” Xaviera Gensa, autora kontrowersyjnego „Frontière(s)”.

Pewnego dnia wybucha wojna. W jednej chwili morze ognia ogarnia całą metropolię. Kilkorgu mieszkańcom apartamentowca udaje się dostać do jego piwnic. Dźwięki walącego się budynku uświadamiają bohaterom, iż znaleźli się w matni, z której wydostanie się będzie graniczyło z cudem. Jedynym pocieszeniem okazuje się to, iż dozorca odpowiadający za funkcjonowanie niektórych urządzeń wieżowca (jeden ze strażaków uczestniczących w akcji ratowniczej podczas ataku na World Trade Center) z jego podziemi urządził nieźle zaopatrzony w żywność schron. Zdruzgotanych rozmiarami nieszczęścia bohaterów otuchą zaczynają napawać dźwięki dochodzące z zewnątrz wskazujące, jakby oprócz nich ktoś jeszcze przeżył. Kiedy wreszcie w drzwiach schronu pojawiają się postacie ubrane w kombinezony chroniące przed promieniowaniem, przerażeni uświadamiają sobie, iż żołnierze wcale nie przybyli po to, żeby ich ratować.

Po obejrzeniu filmów, jakie dotąd nakręcił Gens, jednego odmówicie ich autorowi nie można – umiejętności opowiadania, możne nie najmądrzejszych, ale na pewno emocjonujących i przykuwających uwagę historii. Podobnie jak poprzednie filmy Francuza, również „The Divide” jest obrazem, który już pierwszymi ujęciami mocno rozpala wyobraźnię widza. Film bowiem rozpoczynają sceny, w których na skutek ataku nuklearnego obrócone w perzynę zostaje jakieś ogromne miasto. Zaraz później wrzuceni zostajemy w gąszcz tratujących się w panice ludzi, którzy na wieść o ataku próbują ratować się ucieczką. Tylko nielicznym udaje się dostać do piwnic apartamentowca. Nie decydował o tym żaden porządek, przeżyli ci, którzy mieli szczęście znaleźć się najbliżej wejścia do podziemi. I kiedy akcja zwalnia, przychodzi czas na budowanie napięcia. Szybko okazuje się, iż również ten aspekt filmowego rzemiosła nie jest dla Gens niczym nowym. Właściwie zaraz po zamknięciu wrót wśród przerażonych, ale też i wściekłych ocalałych zaczynają budzić się animozje, które z czasem przerodzą się we wrogość. Jakby tego było mało, w pewnym momencie reżyser postanawia „podkręcić” spiralę nieufności i podejrzliwości dając bohaterom do zrozumienia, iż nie mają co liczyć na pomoc z zewnątrz. Ci dość szybko uświadamiają sobie, iż w obliczu topniejących zapasów zgromadzonych wcześniej przez dozorcę szanse na przeżycie będą mieli najsilniejsi i najbardziej bezwzględni.

I nie ma się co oszukiwać, zapewne większość widzów po „The Divide” sięgnie właśnie dla tego ostatniego aspektu filmowej narracji. Tym bardziej, iż Gens już produkcją „Frontière(s)” udowodnił, iż w szokowaniu widza obrazami nieludzkiego wręcz okrucieństwa nie ma sobie równych (co dla jednych stanowiło o sile filmu, innych zaś śmieszyło i zniesmaczało). W swoim najnowszym filmie autor grupę ludzi nie tylko odcina od reszty świata, lecz także, i to jest chyba jeszcze ważniejsze, pozbawia ich nadziei na powrót do życia w miejscach, które nazywali swoim domem. Piwnica apartamentowca staje się więc dla bohaterów czymś w rodzaju grobowca, w którym pogrzebani zostali najprawdopodobniej na zawsze. Bierność z ich strony, a więc czekanie na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz, oznacza cierpienie i wypełnioną bólem śmierć – z głodu, z powodu choroby popromiennej albo z rąk ludzi, którym dotąd mówiło się „dzień dobry”. Dla Gensa bowiem moralność - w pewien sposób regulująca i porządkująca życie w danym społeczeństwie - jest tylko swojego rodzaju politurą, której w obliczu sytuacji ekstremalnej człowiek potrafi bardzo szybko się pozbyć. Jesteśmy bestiami, które nie tylko potrafią być wobec siebie szczególnie okrutne, ale co gorsza, owo zachowanie często najczęściej tłumaczymy zasłaniając się różnymi racjami wyższymi, ideologiami czy filozofią.

Siła rażenia „The Divide” wynika także z paradoksu, jaki cechuje sytuację bohaterów. Otóż uwięzieni w podziemiach zawalonego budynku i żyjący pod ciągłą presją choroby popromiennej, w swoim więzieniu dysponują... nieograniczona wolnością. Nieskrępowani prawem, religią czy jakimikolwiek innymi zasadami obwiązującymi w danej społeczności mogą być dla siebie „sterem i okrętem”. Bardzo szybko jednak okazuje się, iż zamiast rozsądku i chęci szukania kompromisu, tym, co zaczyna dominować w zachowaniu bohaterów jest pragnienie dominacji pewnej grupy nad pozostałymi. Resztę, czyli powstanie, rozwój i degenerację upadającego systemu totalitarnego w pigułce, dopowiedzieć można sobie już samemu.

Jeśli więc ktoś oczekuje od horroru dynamizmu, świetnej realizacji, wyrazistych bohaterów oraz odpowiedniej dawki przemocy (nie epatowania nią) mającej nadać pewnym sytuacjom niezbędnej w tym gatunku wyrazistości, seans „The Divide” może być doświadczeniem nader satysfakcjonującym. Sytuacja z recepcją filmu Gensa skomplikuje się, kiedy zapragniemy w widzianych na ekranie wydarzeniach zobaczyć coś więcej, niż tylko efektowną i profesjonalnie skręconą rozrywkę. Niby bowiem reżyser między jedną a drugą podnoszącą ciśnienie sekwencją próbuje powiedzieć coś istotnego o ludzkiej naturze, trudno jednak jego wnioski i tezy uznać za szczególnie odkrywcze. Stąd po seansie „The Divide” niejednemu odbiorcy towarzyszyć może niedosyt. Nie zmienia to jednak faktu, iż najnowszy obraz twórcy „Frontière(s)” ogląda się naprawdę dobrze. A to chyba w horrorze jest najważniejsze.

Screeny

HO, DIVIDE, THE HO, DIVIDE, THE HO, DIVIDE, THE HO, DIVIDE, THE HO, DIVIDE, THE HO, DIVIDE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygujący początek
+ świetna realizacja
+ historia – może nieszczególnie oryginalna, ale za to świetnie opowiedziana
+ kilka intrygujących refleksji dotyczących natury człowieka
+ momentami bardzo brutalny
+ wyraziści bohaterowie
+ chwilami bardzo trzyma w napięciu

Minusy:

- film mógłby być troszkę krótszy
- kilka niewyjaśnionych tajemnic (ot, taki chwyt czy może sugerowanie zamiaru nakręcenia sequela?)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -