Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:OBIEKT NO 4

OBIEKT NO 4

Obiekt no 4

ocena:7
Rok prod.:2012
Reżyser:Rafał Cytacki
Kraj prod.:Polska
Obsada:Manuela Tokarczyk, Mateusz Cytacki, Dorota Tokarczyk, Ryszard Cytacki, Marika Tokarczyk, Ola Cytacka, Marek Tokarczyk, Marcin Markowski
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Z tezą, iż kino to zabawa dla bogatych zgodzi się każdy, kto choć raz pracował na planie filmowym. Dane przedsięwzięcie nie tylko wykarmić musi armię zaangażowanych w nie ludzi, ale by już na starcie nie zostać zrównane z amatorskimi wprawkami, jego realizacja wymaga „ton” profesjonalnego, a więc i drogiego sprzętu. Ogromne koszta generują także kolejne etapy postproducji oraz niezbędna dzisiaj promocja. Okazuje się jednak, iż inteligentny, choć daleki od doskonałości, film zrobić można i za nieduże pieniądze. Na rodzimym, jeszcze dość nędznie wyglądającym poletku „horrorowym”, jakiś czas temu udowodnił to Marek Kurzok swoim „Pokojem” oraz Patryk Jurek „Ciałem Chrystusa”. W moim mniemaniu wartym uwagi jest także najnowszy film Rafała Cytackiego zatytułowany „Obiekt no 4”.

Opisywany tu obraz to nie pierwszy horror w dorobku Cytackiego. Na kilku festiwalach filmów niezależnych i offowych widzowie mogli zobaczyć jego „SchizofREMię”. Debiut co prawda daleki od ideału zarówno pod względem fabularnym jak warsztatowym pokazywał jednak, iż jego autorom nie brakowało zarówno gatunkowego obycia jak i chęci pokazania szerszej publiczności swoich pomysłów na kino grozy.

„Obiekt no 4” to historia Alicji, świeżo upieczonej studentki psychologii, która nie mogąc znaleźć wolnego pokoju w akademiku przyjmuje propozycję zamieszkania w domu jednej z nauczycielek akademickich. Dziewczyna początkowo zachwycona bliskością znamienitej kadry uniwersyteckiej, z czasem odkrywa jednak, iż dom, w którym znalazła schronienie, skrywa jakąś tajemnicę. Jej niepokój zaczyna rosnąć nie tylko za sprawą dziwnych osobników kręcących się po posiadłości czy filmu nakręconego przez poprzedniego lokatora jej pokoju, lecz przede wszystkim przez niezwykle sugestywne i coraz dziwaczniejsze sny nawiedzające studentkę każdej nocy. Bohaterka zaczyna rozumieć, iż wyjaśnienie rozgrywającego się wokół niej koszmaru może być kwestią życia i śmierci.

Już pierwsze minuty sensu udowadniają, iż Cytacki w profesjonalny sposób radzi sobie z filmową materią. Z jednej strony potrafi „zagęścić” atmosferę, by wpłynąć na emocje widzów, z drugiej zaś, przez nawiązania do chwytów znanych z klasyki horroru, pokazuje, iż potrafi w inteligentny sposób bawić się „klockami” oferowanymi przez gatunek. „Tak krawiec kraje, jak mu materii staje” – głosi znane przysłowie. Wydawałoby się, iż bez wielkiego budżetu („Obiekt no 4” powstał za grosze) nie da się zrobić filmu wyglądającego na dzieło profesjonalne. Okazuje się jednak, iż dla prawdziwych zapaleńców nie ma rzeczy niemożliwych. Najmocniejszą stroną filmu Cytackiego jest jego warstwa wizualna. Wiele świetnych ujęć jest przykładem tego, iż nic w nich nie jest dziełem przypadku. Każde musiało być przemyślane i dokładnie zaplanowane. Szczególne uznanie należą się twórcom filmu za sceny ilustrujące „majaki” głównej bohaterki. To ich sznyt - mroczny, sugestywny i niepokojący – kreuje atmosferę filmu. Ale to nie jedyny sposób, jakim posiłkuje się reżyser, by przykuć uwagę odbiorcy. Cytackiemu dość łatwo przychodzi także budowanie napięcia. Od początku bowiem wiadomo, iż w domu pani profesor nie wszystko jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Jest więc kwestią czasu to, kiedy wszystkie części filmowej układanki wskoczą na swoje miejsce i wyjaśniona zostanie istota horrendum, w jakie „wdepnęła” główna bohaterka.

Całą historię opowiedzianą w „Obiekcie no 4” reżyser oparł na zwrocie akcji, który całkowicie zmienia nasze wyobrażenia co do meritum przedstawionej w filmie intrygi. Trik to co prawda nie nowy, ale w horrorach sprawdza się prawie zawsze („Haute Tension” czy „Triangle”). W filmie Cytackiego chwyt ów „zagrał” tak, jak zapewne zaplanowali to twórcy – zaskoczył i wymusił nową interpretację tego, co dotąd widzieliśmy na ekranie. Rzecz w tym, iż z „twistem” mamy do czynienia w 26 minucie filmu (całość, nielicząc napisów końcowych, trwa 38 minut), reszta, czyli ponad 12 minut, to wyjaśnienia wszystkich filmowych zagadek. W tej części, końcowej, a więc dla horroru najważniejszej, nie ma już mowy o napięciu i atmosferze czyhającego zewsząd zagrożenia.

Powyższa uwaga nie zmienia jednak faktu, iż z „Obiektem no 4” zapoznać się warto. Porównując go z wcześniejszą „SchizofREMią” zauważyć się daje duży progres artystycznych możliwości Cytackiego. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć reżyserowi szansy spróbowania swoich sił w profesjonalnej produkcji filmowej. Dopiero wtedy będzie można stwierdzić, czy twórca „Obiektu no 4” to tylko zdolny amator czerpiący satysfakcję z realizacji rodzinno-towarzyskich przedsięwzięć filmowych, czy też osoba mająca szansę zaistnieć jako obiecujący autor raczkującego ciągle w naszym kraju kina gatunków.

Screeny

HO, OBIEKT NO 4 HO, OBIEKT NO 4 HO, OBIEKT NO 4 HO, OBIEKT NO 4 HO, OBIEKT NO 4

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze się ogląda
+ fragmenty będące wizjami głównej bohaterki
+ ciekawy prolog
+ dystans autora do opowiadanej historii
+ kilka naprawdę fajnych ujęć
+ budowanie napięcia w kilku fragmentach

Minusy:

- zbyt szybkie wyjaśnienie tego, kto jest „bad guy’em” i dlaczego robi to, co robi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -