Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EXQUISITE CORPSE

EXQUISITE CORPSE

Świeże zwłoki

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Scott David Russell
Kraj prod.:USA
Obsada:Steve Sandvoss, Nicole Vicius, Guillermo Díaz, Tessa Thompson, Larry Cedar
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W 1818 roku wydano „Frankensteina”, powieść Mary Shelley, która stała się inspiracją dla twórców kina grozy. Dzieło Brytyjki wielokrotnie przenoszono na ekran, powstawały również parodie. Atrakcyjny motyw przedstawiający człowieka jako twórcę życia wykorzystywano w literaturze i filmie także bardziej konstruktywnie, tworząc własne oryginalne opowieści, odległe mutacje. Pytanie, czy człowiek nie przekracza granicy dotychczas zastrzeżonej przez Boga staje się zasadne zwłaszcza dzisiaj, w dobie zastraszającego rozwoju medycyny, która wydłuża ludzkie życie, a dzięki klonowaniu tworzy odrębny byt. Choć współczesna fantastyka i groza kierują swoją uwagę raczej na naukowcach – twórcach niebezpiecznych wirusów i bakterii lub w formie nieco mniej poważnej – zombie, to powstają także obrazy nawiązujące do dylematu, który Mary Shelley przedstawiła blisko 200 lat temu. Recenzowane horror jest tego dobrym przykładem.

Nicholas, zdolny student medycyny, prowadzi eksperymenty mające na celu wydłużenie ludzkiego życia. Rezultatem jednego z doświadczeń jest ożywienie martwej myszy. Pewnego dnia razem z przyjaciółmi wybiera się do domku nad jeziorem. Sprzyjające warunki zabawy powodują, że wyznaje miłość przyjaciółce, właścicielce lokum, w której był zakochany od dawna. Dziewczyna wychodzi na krótki spacer, w którego trakcie dochodzi do wypadku, wpada do jeziora i tonie. Zrozpaczony chłopak postanawia ją przywrócić do życia, w taki sam sposób, w jaki udało mu się ożywić mysz.

„Świeże zwłoki” to film bez wielkich nazwisk, z debiutującym reżyserem i scenarzystą Scottem Davidem Russellem. Facetem z aspiracjami, który postanowił nakręcić film stosunkowo ambitny. Zamysł bardzo ciekawy, bo naukowiec (a właściwie student), by przywrócić życie, potrzebuje olbrzymiej ilości hormonu, który ludzie wytwarzają w określonych sytuacjach, np. ekstaza, poród. Jednak pobiera się go tylko od osób przez siebie zabitych.

Poprawnie napisany scenariusz, gorzej z jego realizacją. Osią obrazu miał być dylemat głównego bohatera, który zadaje sobie, a także swoim ofiarom pytanie o to, jak daleko mogłyby się posunąć, aby uratować ukochane osoby. Niestety ani Russel, ani Steve Sandvoss, odtwórca głównej roli nie stanęli na wysokości zadania. Dzięki temu postać Nicholasa jest bezbarwna. Owszem, intryguje fabuła, ale wspomnianego dylematu nie odczuwamy, ze względu na ich słaby warsztat, a szkoda, bo scenariusz dał taką możliwość. Główny bohater w zasadzie tylko z pierwszym zabójstwem ma moralną zagwozdkę, choć silna motywacja z łatwością zwycięża. Należy przyznać, że wspomniana scena jest zrealizowana dosyć ciekawie, bo my domyślamy się, co za chwilę nastąpi, widzimy pułapkę, w którą wpadła ofiara. Ona za moment zginie, ale zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy, mimo dziwnego zachowania głównego bohatera.

Kolejne zabójstwa, przeplatane z tragicznym losem mężczyzny, starającego się odzyskać ukochaną osobę nie wypadają już tak intrygująco. Wątek romantyczny nie mógłby się rozwijać bez partnerującej Russelowi Nicole Vicius w roli Sophii. Kobieta wypadła znacznie ciekawiej niż główny bohater. Lepiej zaprezentowała swoją przemianę z żywej, pełnej radości artystki, w chodzącego trupa (w tym wypadku nie mylić z zombie). Jej postać jednak nie miała moralnych dylematów. Właściwie tylko Vicius można w jakikolwiek sposób pochwalić za rolę. Nie tylko na tle Russela, ale także pozostałych postaci, które są po prostu mdłe. Najbardziej irytuje jednak Larry Cedar (Dr Waldman, nauczyciel głównego bohatera), nie tyle słabym warsztatem, bo to najbardziej doświadczony aktor z całej ekipy, ile fakt, że ta postać miała olbrzymi potencjał, ale niestety zmarnowany. To jeden z nielicznych poważniejszych mankamentów scenariusza.

Kolejnym ważnym składnikiem „Świeżych zwłok” jest akcja. Widać, że ona z jednej strony jest całkiem dobrze skonstruowana, przebiega stosunkowo dynamicznie, jak na tego typu kino, ale z drugiej strony skutecznie przeszkadzała reżyserowi w odpowiednim pokierowaniu odtwórcy głównej roli, by ten należycie przedstawił swoje rozterki.

Recenzowany horror z pewnością nie można zaliczyć do jakiś specjalnych arcydzieł, to średniak, który można oglądać z zainteresowaniem, choć nie ze względu na grozę. Owszem, trup się ściele, krew się leje (w niezbyt okazałej ilości), ale groza nie jest mocną stroną obrazu. Może dlatego, że jak tylko na horyzoncie pojawia się domniemana ofiara, to jakiś specjalnych niespodzianek nie ma.
„Świeże zwłoki” nie przerażają zbyt mocno, mimo iż śmierć jest silnie wpisana w fabułę, która intryguje nie tylko rozwojem wypadków, ale również dosyć specyficznym nastrojem, znanym nam z klasycznych obrazów, z naukowcami samotnie pracującymi w swoich laboratoriach. W recenzowanym obrazie brak jednak typowych obrazków nowoczesnej pracowni, ale naukowy żargon niejednokrotnie przewija się w filmie. Nicholas po śmierci Sophii musi się ukrywać, zatem całość prac odbywa się w mieszkaniu o dosyć staromodnym wystroju. Student izoluje się od przyjaciół, pozostaje praktycznie odosobniony od świata, opiekując się Sophii. Oczywiście wyjątkiem są także jego ofiary.

Potwór z powieści Mary Shelley powstał inaczej, główny bohater recenzowanego horroru nie szukał „części zamiennych”, bo on miał trupa przygotowanego do ożywienia. W obu wypadkach potrzebna była sprawcza „iskra”, która ożywiała zwłoki. Czy zrobiłbyś / zrobiłabyś wszystko dla ukochanej osoby, dla własnego dziecka? Jak daleko człowiek może się posunąć, aby uratować życie najbliższych? Czy „bawilibyście” się w Boga?

Screeny

HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE HO, EXQUISITE CORPSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ poruszona problematyka
+ wciągająca fabuła

Minusy:

- reżyseria
- bezbarwne postacie
- kiepska realizacja

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -