Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:OUTPOST 2: BLACK SUN

OUTPOST 2: BLACK SUN

Outpost 2: Black Sun

ocena:7
Rok prod.:2012
Reżyser:Steve Barker
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Catherine Steadman, Richard Coyle, Ali Craig, Martin Bell, Daniel Caltagirone, Nick Nevern
Autor recenzji:D.
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zainteresowanie nazistami i III Rzeszą jako tematyką fhorrorów wzrosło w ostatnich latach do tego stopnia, że zachodzi obawa przesytu. Pojawiają się w filmach obliczonych na komedie w stylistyce gore (np. Dead Snow) oraz zupełnie poważnych obrazach, gdzie żeruje się na grozie związanej z czasami hitleryzmu (Frontieres, Nienasycony). Trudno wyczuć, czy twórcom kończą się pomysły, czy też mamy do czynienia ze zjawiskiem odrywania symboli i obrazów od ich znaczenia, gdy zaczynają żyć własnym życiem. Być może zjawisko warte jest głębszej analizy, jako fenomen popkultury? Na pewno jednak niebawem możliwe będzie wyodrębnienie takich filmów jako zupełnie oddzielnego nurtu kina grozy, np. nazi horroru.

Nowy film Steva Barkera podejmuje kolejną wyprawę w świat ożywionych esesmanów, których mieliśmy okazję oglądać w pierwszej części filmu z 2008 roku. Druga część filmu jest naturalną kontynuacją opowieści sprzed czterech lat, gdzie poznaliśmy pewien zapomniany bunkier, gdzie esemani dokonywali eksperymentów z ożywianiem martwych żołnierzy. Po raz kolejny w opowieści pojawia się także doktor Hunt, ale jego rola w całej historii jest tym razem znacznie mniej jednobarwna.

Nowym wątkiem historii jest osoba Leny, młodej Żydówki, która zajmuje się łowieniem nazistów, którzy zamordowali jej rodziców w obozie. W czasie swoich poszukiwań skupia się na dwóch osobach, których nazwiska przewijają się w opowieściach ludzi ocalałych z zagłady: generała Neuratha i fizyka Klausenera (obaj to esesmani). Odnalezienie Neuratha w domu starców naprowadza ją na nowy trop, który dotyczy istnienia tajemniczej organizacji Czarne Słońce (tytułowe „Black Sun”) oraz istnienia maszyny wykorzystującej impulsy elektromagnetyczne do tworzenia super-żołnierzy SS ze zwłok. Dalsze poszukiwania prowadzą ją na Bałkany, gdzie spotyka Wallace'a, łowcę tajemnic nazistów. Okazuje się, że Wallace jest na tropie zarówno samej maszyny, jak i doktora Hunta, który okazuje się współpracować z Klausenerem i jego armią nieumarłych esesmanów. Technologią nazistów interesuje się także obecne w tym miejscu amerykańskie siły rozjemcze. Przypadek sprawia, że Lena i Wallace dołączają do oddziału specjalnego, którego zadaniem jest uprowadzenia Klausenera i informacji o jego technologii, zanim armia amerykańska zdecyduje się na siłowe rozwiązanie problemu pustoszących okolicę zombie z SS. Wszyscy mają wspólny cel, ale szybko wychodzi na jaw, że motywacje są zupełnie rozbieżne.

Film jest znakomicie wykonany od strony warsztatowej i z pewnością będzie cieszył oko każdego, niezależnie od tego, czy zna pierwszą część, czy tytuł jest mu zupełnie obcy. Zadbano o wszystkie szczegóły scenograficzne, doskonale wybrano lokacje, a obraz ogląda się dynamicznie i wartko. Akcja prze do przodu niemal nieustannie (może z niewielką mielizną w środku, gdy dialogi pożerają zbyt dużo czasu ekranowego), a całość jest bardzo zwarta i logiczna. Pomyślano także o fanach strzelanin, których jest tu niemało. I byłoby to wszystko bardzo piękne, gdyby nie dwa problemy. Po pierwsze, gatunkowo film wymyka się klasycznemu horrorowi, ponieważ nacisk przechodzi z grozy na przygodę jako taką, gdzie śledzimy raczej sposób rozwiązania zadania przez bohaterów niż czekamy na gęstą i lepką atmosferę strachu i zagrożenia. Skoro znamy już wygląda i „modus operandi” zombie z SS, to trudno spodziewać się wielkiego strachu na ich widok. Ot, chodzą, pomrukują, czasem warczą i ciężko ich zabić, ale wiele ponad to już nie mogą – widz szybko się przyzwyczaja do ich obecności. Później, gdy akcja przenosi się do wnętrza bunkra, widok pokracznych zombiaków z SS jest nieco komiczny, a oni sami przypominają nieco ożywione figury woskowe z londyńskiego muzeum Madame Tussauds. Drugim problemem jest nieodparte wrażenie, że film ma w planach stanie się serią. Przygody Wallace’a i Leny chwilami zakrawają na to, co znamy z Indiany Jonesa – brakuje tylko pościgów samochodowych, stromych skarp i piasku pustyni.

Podsumowując, Outpost 2 to wartkie i cieszące oko kino akcji na kanwie horroru. Bać się tu raczej nie ma czego, można się co najwyżej pouśmiechać tu i ówdzie, bo zombiaki z SS zawsze są bardziej pocieszne, niż straszne. Mamy natomiast na pewno do czynienia z ciekawą hybrydą kina przygodowego i horroru, gdzie wydźwięk całości zdecydowanie chyli się ku kinu rozrywkowemu, które niebawem będzie mieć tyle wspólnego z horrorem, co np. Mumia. Nie jest to żadną miarą zarzut, a i wciąż jeszcze poziom „krwistości” scen z Outpost zdecydowanie bije na głowę kino stricte przygodowe. Trzeba jednak zastanowić się, czy część 3 (a na taką się zanosi), nie będzie już popisem czystego i wysokobudżetowego kina akcji. Potencjał na to ma wielki.

Screeny

HO, OUTPOST 2: BLACK SUN HO, OUTPOST 2: BLACK SUN HO, OUTPOST 2: BLACK SUN HO, OUTPOST 2: BLACK SUN HO, OUTPOST 2: BLACK SUN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonale zmontowane kino
+ znakomity warsztat, warta i dynamiczna akcja
+ idealna kontynuacja opowieści z części 1
+ lekkie kino, gdzie groza buduje klimat, ale niekoniecznie straszy
+ duży potencjał na kontynuację w wielkim stylu
+ łakomy kąsek dla fanów horrorów z nazistami

Minusy:

- trochę za mało horroru w horrorze
- zbyt mocny i widoczny skręt w stronę przygodowego kina akcji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -