Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHUTTLE

SHUTTLE

Autobus z lotniska

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Edward Anderson
Kraj prod.:USA
Obsada:Tony Curran, Peyton List, Cameron Goodman, James Snyder, Dave Power, Cullen Douglas
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dla wielu dzisiejszych scenarzystów przepis na horror jest banalnie prosty – wystarczy kilkoro młodych, dość „imprezowo” do życia nastawionych ludzi i psychopata, który za życiowe motto postanawia obrać sobie powiedzenie „po trupach do celu”. Schemat ów bywał punktem wyjścia zarówno dla wielu znakomitych filmowych makabr, jak i dla mnóstwa nudnych, choć okraszonych licznymi scenami gore patrzydeł. Trochę inaczej do tematu postanowił podejść Edward Anderson, twórca filmu „Shuttle”.

Mel i Jules, dwie młode atrakcyjne dziewczyny, wracają do domu z upojnych wakacji spędzonych na Karaibach. Na skutek perturbacji związanych z bagażami, bohaterkom ucieka ostatni autobus do centrum. Decydują się więc na kurs liniami należącymi do prywatnego przewoźnika. W ostatniej chwili do dziewczyn dołączają się dwaj młodzi mężczyźni. W pewnym momencie pasażerowie busa orientują się, iż jego kierowca zboczył z trasy i zmierza ku przemysłowym przedmieściom miasta. Zdezorientowani i coraz bardziej zaniepokojeni bohaterowie zaczynają wypytywać się kierowcy, dlaczego nie jedzie do centrum. Ten w odpowiedzi wyjmuje pistolet i informuje młodych ludzi, iż już nigdy nie dotrą do swych domów.

Nie wiem, jak przebiegały kolejne etapy powstawania scenariusza, ale po obejrzeniu całości filmu Andersona, śmiem twierdzić, iż „na początku było”... zakończenie. To do niego – świetnego, zaskakującego i na długo zapadającego w pamięć – dobudowano resztę opowieści – przeciętnej, oklepanej i momentami drażniącej monstrualnymi nielogicznościami. Początek „Shuttle” jest do bólu schematyczny i od razu razi nielogicznościami – czworo młodych ludzi wsiada do busa i daje się wywieźć niewiadomo gdzie (na dużym lotnisku położonym, niedaleko ogromnego miasta nie ma linii autobusowych ani postoju taksówek?). Kiedy okazuje się, iż kierowca pojazdu ma wobec pasażerów bardzo niecne plany, wydawałoby się, iż nie ma nic prostszego jak przez komórkę wezwać pomoc. I tu, zarówno widzów jak i bohaterów, czeka kuriozalna niespodzianka – w miejskiej aglomeracji (gdzieś na Zachodzie, nie w Tatarstanie) nie ma zasięgu. Młodzież zdana tylko na siebie postanawia we własnym zakresie rozprawić się z niesfornym kierowcą. Owe przepychanki, dość brutalne momentami, trwają grubo ponad godzinę. Kiedy wydaje się, iż lada moment psychopata sczeźnie i bohaterowie wrócą do swych domowych pieleszy, ten nagle odzyskuje wigor i udręka młodych ludzi zaczyna się od początku. Gdy akcja z wyludnionych (dosłownie! jak w filmach o pladze zombie) ulic jakiejś przemysłowej dzielnicy przenosi się do wnętrza ogromnego magazynu znowu niezmordowani bohaterowie podejmują próby wydostania się z matni, zaś jeszcze bardziej zdeterminowany oprawca różnymi sposobami stara się odwieść ich od tych zamiarów. Aż w pewnym momencie ów kat - ocalały z koszmarnego wypadku samochodowego, śmiertelnie postrzelony i pocięty kawałkiem lustra – realizuje swój cel i... I wtedy cała intryga, słaba bo z rodzaju „zabili go i uciekł”, zwieńczona zostaje kapitalnym finałem.

Sporą rzeszę widzów tego typu filmy interesują przede wszystkim ze względu na postać psychopaty dręczącego Bogu ducha winną dziatwę. Maska, topór, maczeta, piła łańcuchowa, rękawica z nożami – zarówno przedmioty te jak i ich filmowi użytkownicy dzisiaj uchodzą za ikony popkultury. Czy taki sam los spotka postać kierowcy? Jeśli ktoś spodziewać się, iż jest to charakter pokroju slasherowych herosów, ten srodze się zawiedzie. Zagrany przez Tony’ego Currana (skądinąd całkiem niezły aktor) bohater przypomina bardziej postać z brytyjskiej komedii gangsterskiej, niż kogoś pokroju Jasona Voorheesa, Michael Myers czy psychola z „Laid to Rest”.

Czy oprócz świetnego finału „Shuttle” operuje coś jeszcze, co nie uczyni jego sensu stratą czasu? Wielu widzom spodobać się może tempo akcji. W filmie cały czas coś się dzieje – czarny charakter wzorem Jigsawa nie truje o moralności, jego bus raźno połyka kolejne kilometry, zaś bohaterowie co i rusz podejmują próby przechytrzenia swojego prześladowcy. Ale to o wiele za mało, by film Edwarda Andersona ocenić innym mianem niż przeciętny.

Screeny

HO, SHUTTLE HO, SHUTTLE HO, SHUTTLE HO, SHUTTLE HO, SHUTTLE HO, SHUTTLE HO, SHUTTLE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetne zakończenie
+ tempo akcji
+ momentami, ale tylko momentami, przykuwa uwagę

Minusy:

- długość filmu
- mało wiarygodna historia
- mnóstwo bzdur i nielogiczności
- mało ciekawy czarny charakter

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -