Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UNEARTHED

UNEARTHED

Unearthed

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Matthew Leutwyler
Kraj prod.:USA
Obsada:Emmanuelle Vaugier, Tonantzin Carmelo, Russell Means, Francey Grace, Miranda Bailey
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Niskobudżetowe fantastyczne kino klasy B ma w sobie jakiś niepowtarzalny urok, który czynił, i jak się okazuje nadal czyni, historie wydawałoby się kiczowate, tandetne i rażące realizacyjną amatorszczyzną niezwykle atrakcyjnymi. O zaletach i wadach tego typu filmów można by stworzyć długaśny elaborat. Najważniejsza jednak byłaby jego konkluzja – kino takie tworzone jest przez pasjonatów dla pasjonatów, którzy w niby to mało wybrednych opowieściach potrafią dostrzec wirtuozerię w żonglowaniu konwencjami, nieszablonowe rozwiązania fabularne i formalne, a nade wszystko atmosferę niczym nieskrępowanej zabawy. Świetnym przykładem takiego podejścia do kina może być „Unearthed” Matthew Leutwylera („Dead & Breakfast”).

Pewnego dnia zapomnianą przez Boga i historię amerykańską mieścinę nawiedza seria przedziwnych wydarzeń. Na jedynej prowadzonej do niej szosie wypadkowi ulega wielka cysterna. Wskutek katastrofy mieszkańcy pozbawieni zostają prądu. Jeden z okolicznych farmerów donosi, iż nieznane zwierzę pozbawiło życia znaczną ilość należącego do niego bydła. Szybko okazuje się, iż ta sama istota zaczęła także zabijać ludzi. Do walki z monstrum staje grupa przypadkowo zebranych ludzi pod przywództwem pełniącej funkcję szeryfa policjantki.

Historia niby prosta jak konstrukcja cepa, ale dzięki czuciu konwencji oraz doborowi pomysłów na jej „podrasowanie”, ogląda się ją z niekłamaną przyjemnością. Najpierw mamy efektowny wypadek, którego rozmiar zagubioną gdzieś na amerykańskich pustkowiach mieścinę izoluje od reszty świata. Później na scenę wkracza kilkoro przypadkowych podróżnych, którzy nie mogąc zatankować benzyny, zmuszeni zostają do pozostania w mieście. W międzyczasie poznajemy także grupę tubylców z tajemniczym archeologiem, starym Indianinem oraz jego wnuczką-doktorantką na czele. W dość znaczącej scenie pojawia się również główna bohaterka, wspomniana wcześniej policjantka, przez swe niepohamowane ciągoty do alkoholu podnosząca ciśnienie większości miejscowych.

Dość długo nie wiemy, z czym tak naprawdę bohaterowie zostaną skonfrontowani. Najpierw „gryzą się” między sobą – „przymusowi” turyści nie rozumieją, dlaczego muszą tracić czas na jakimś zadupiu i z góry traktują miejscowych. Ci drudzy nie kryją irytacji z powodu postawy pani szeryf, która w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa zamiast przewodzić na froncie walki z monstrum, próbuje zatopić przeszłość z kolejnych butelkach wódki. Z czasem oczywiście dowiadujemy się wszystkiego o siejącym destrukcję potworze. Zanim jednak to nastąpi, Leutwyler w bardzo precyzyjny sposób pokazuje, do czego krwiożercza istota jest zdolna (stąd liczne sceny gore).

Wygląd bestii, sposób jej poruszania się i funkcjonowania w filmowej rzeczywistości wielkiego wrażenia nie robi. Już na pierwszy rzut oka widać bowiem, iż wszystkie te elementy wykonane zostały za pomocą techniki CGI. Zdecydowanie lepiej wyglądają te fragmenty filmu, które prezentują „eksperymenty”, jakie monstrum dokonuje na swych ludzkich ofiarach. Na zbliżeniach widać, iż większość z nich powstała dzięki pracy speców od animatroniki.

Tym, co wyróżnia „Unearthed” spośród dziesiątek przedstawicieli fantastycznego kina klasy B, jest reżyserskie zdyscyplinowanie względem materii filmowej. Że historia została opowiedziana nader sprawie, już pisałem. Ale warto także docenić to, iż film pozbawiony został jakichkolwiek niepotrzebnych scen czy wątków przyczyniających się do powstawania dłużyzn. Nawet kiedy na początku filmu niby nic się nie dzieje, dzięki umiejętnej ekspozycji bohaterów historię śledzi się z narastającym zainteresowaniem. Później, kiedy potwór rusza czynić swą powinność, akcja nagle przyspiesza i nie zwalnia do ostatnich minut opowieści. Całość obfituje w sporą ilość gonitw i strzelanin, kilka konfrontacji okraszonych jest konkretnie wyglądającymi wybuchami.

Czy warto poświęcić kilkadziesiąt minut cennego czasu na seans „Unearthed”? To kino dla fanów monster movie i klimatów rodem z tanich horrorów. Podejrzewam zatem, iż widz lubujący się w horrorowych blockbusterach z idealnie skomponowanymi zdjęciami, zrobionymi za grube miliony efektami specjalnymi i gwiazdami w obsadzie raczej nic w tej produkcji dla siebie nie znajdzie.

Screeny

HO, UNEARTHED HO, UNEARTHED HO, UNEARTHED HO, UNEARTHED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całkiem niezła historia
+ tempo akcji
+ dystans twórców do przedstawianej na ekranie opowieści
+ w miarę wyraziści bohaterowie
+ miejsce akcji
+ reżyserska umiejętność wydestylowania z B-movie wszystkiego co najlepsze

Minusy:

- jak na tego typu kino przystało sporo różnego rodzaju bzdurek i nielogiczności

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -