Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEVIL INSIDE, THE

DEVIL INSIDE, THE

Demony

ocena:5
Rok prod.:2012
Reżyser:William Brent Bell
Kraj prod.:USA
Obsada:Fernanda Andrade, Simon Quarterman, Evan Helmuth, Ionut Grama, Suzan Crowley
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Gdybyśmy całkowicie zawierzyli pełniącym posługę w naszym kraju egzorcystom, jedynym bezpiecznym miejscem, wolnym od czyhającego na nas legionu demonów, byłby... budynek najbliższego kościoła. Zewsząd bowiem narażeni jesteśmy na niebezpieczeństwo opętania pojedynczego albo mnogiego. Diabelską forpocztę ks. Andrzej Grefkowicz widzi wśród rzeszy bioenergoterapeutów, wróżek i astrologów. Egzorcysta diabła widzi również w jodze, medytacji i… wschodnich sztukach walki. W mniemaniu o. Aleksandra Posackiego na szczególne niebezpieczeństwo obcowania ze złośliwymi duchami narażeni są miłośnicy gier komputerowych oraz muzyki rockowej. Znowu o. Benedykt Barkowski ofiar diabła i jego licznych popleczników widzi wśród zwolenników wszelakiej maści sekt, miłośników filmów pornograficznych i horrorów (sic!) oraz w gronie ludzi oddającym się perwersjom seksualnym i nałogowi narkotykowemu. Ks. Waldemar Grzyb za narzędzia pomagające w opętaniu uznaje horoskopy, karty tarota oraz numerologię.

Autorzy filmu „The Devil Inside” nie informują nas, czym zajmowała się sekta, od której należała Maria Rossi. Pewnego dnia policjanci dostali zgłoszenie, iż podczas egzorcyzmowania wspomnianej kobiety zginęły trzy osoby. Sędziowie badający sprawę najpierw uznali ją za niepoczytalną, a później skazali na przymusowy pobyt w zakładzie zamkniętym. W dość tajemniczych okolicznościach Marią Rossi zainteresował się Watykan, który wbrew woli rodziny umieścił kobietę w jednym z szpitali psychiatrycznych przy Stolicy Apostolskiej. Dwadzieścia lat później historią matki postanawia zająć się jej córka, Isabella Rossi. Wraz z operatorem, Michaelem, wyjeżdża do Włoch, by tam nakręcić reportaż o opętanej Marii. Chcąc zgłębić papieskie podejście do egzorcyzmów bohaterka postanawia udać się do jedynej w Rzymie uczelni, która przygotowuje kapłanów do walki z czarcimi zastępami. Po namowach Isabelli dwaj z nich decydują się wprowadzić dwoje przyjezdnych w świat opętanych, którzy cyklicznie są przez nich egzorcyzmowani. Księża postanawiają także zająć się przypadkiem Marii Rossi.

William Brent Bell, reżyser i współtwórca scenariusza, musiał zdawać sobie sprawę z tego, iż jego film o egzorcyzmach przez krytyków i widzów porównywany będzie zarówno do klasyka gatunku i jednego z najlepszych horrorów w historii kina, „Egzorcysty” Williama Friedkina, jak również do nowszych filmów traktujących o opętaniu - „The Exorcism of Emily Rose”, „The Last Exorcism”, „The Possession of Emma Evans”. Stąd, by nie zostać posądzonym o wtórność i epigoństwo, Bell musiał opowiedzieć o czymś, czego w kinie traktującym o demonach i egzorcyzmach jeszcze nie było. Przede wszystkim, świadomie lub intuicyjnie hołdując zasadzie „pod latarnią najciemniej”, akcję swojego obrazu osadził w Rzymie, a więc w centrum chrześcijańskiego świata. Co więcej, reżyser może nie wprost, ale w sposób dość jednoznaczny, daje do zrozumienia, iż Stolicę Apostolską - zinstytucjonalizowaną, biurokratyczną i zorientowaną na ilość, nie jakość – nie interesuje obrona swych owieczek przed hordami sił nieczystych. Tą walką, bez zgody watykańskich urzędników, zajmują się pojedynczy księża.

Zmianę twórczego podejścia widać także w sposobie potraktowania rytuałów wypędzania złych duchów z opętanego. W wielu horrorach to one stanowiły clou całej opowieści. W „The Devil Inside” egzorcyzmy wydają się być tylko dodatkiem, którego rolą jest zdynamizowanie akcji i uczynienie jej dramatyczniejszą. W przeciwieństwie do swoich filmowych poprzedników Bell zamiast pełnego efektownych scen horroru, postanowił nakręcić film, którego osią fabularną będą zarówno doznania towarzyszące zetknięciu się z niewytłumaczalnym, jak również pragnienie wyjaśnienia tego, co mrokiem i tajemnicą okryło dzieciństwo oraz wczesną młodość bohaterki. To na niej skupiona jest akcja i to ją wielokrotnie widzimy w najtrudniejszych momentach – z jeden strony zdeterminowaną, z drugiej zaś zagubioną i coraz bardziej przerażoną widokiem ludzi, którzy zapadli się w świat pełen bólu i cierpienia. Początkowo ów koncept sprawdza się znakomicie. Bardziej od ekscesów ofiar trawionych przez piekielne byty przerażające się reakcje na nie Isabelli i Michaela. Ich zdezorientowanie, przerażenie i towarzysząca im niemoc najlepiej uwiarygodniają całą historię czyniąc ją momentami naprawdę niepokojącą.

Film Williama Brenta Bella nakręcony został w bardzo modnej ostatnio, a tym samym bezlitośnie eksploatowanej konwencji zwanej „found footage”. Za sprawą ogromnego sukcesu „Blair Witch Project” a później „[REC]” i „Paranormal Activity” szczególnie upodobali ją sobie twórcy horrorów. Może nie tak efektownie jak w wyżej wymienionych filmach, ale ów realizacyjny koncept sprawdził się również w „The Devil Inside”. Z jednej strony uwiarygodnia całą historię, bo tworzy ułudę uczestnictwa w wydarzeniach, które miały miejsce w rzeczywistości, z drugiej na gorąco przekazując emocje bohaterów czyni ją momentami bardzo przejmującą. Szacunek Bellowi należy się również za to, że nie ogranicza się do pokazywania najważniejszych filmowych postaci tylko i wyłącznie w najbardziej dramatycznych wydarzeniach. W wielu scenach bohaterowie kierują oko kamery na siebie, by tym samym wprost wyrazić i pokazać swoją bezradność wobec tego, czego byli świadkiem.

Powyższe uwagi sugerować mogą, iż mamy do czynienia z horrorem co najmniej tak dobrym, jak te autorstwa Myricka & Sáncheza, Balagueró & Plazy czy Orena Peli. Nic z tych rzeczy. „The Devil Inside” jest filmem co najwyżej poprawnym, takim, który gorszych czy nijakich momentów ma mniej więcej tyle, ile tych godnych zapamiętania. Największą słabością obrazu Bella jest, niestety, jego fundament czyli scenariusz. W trakcie seansu niejednokrotnie daje się zauważyć, że pewnych nielogiczności czy niekonsekwencji twórcy nawet nie starali się maskować. Niewiadomo, jakim cudem przypadkiem matki głównej bohaterki zainteresowano się aż w Watykanie. Jeśli z jakichś względów miał to być tak cenny „nabytek”, dlaczego córka i towarzyszący jej operator mogli do niego dostać się bez zmagań z urzędniczą machiną Stolicy Apostolskiej? Ale największe rozczarowanie czeka na nas z finale – efekciarskim, nijak mającym się do reszty filmu i, co najistotniejsze, pozbawionym jakiegokolwiek sensu. Otóż twórcy „The Devil Inside” wymyślili sobie, iż produkcję nieszarżującą z tempem i skupioną przede wszystkim na bohaterach zakończą z przytupem serwując widzom w ostatnich minutach sekwencję rodem z filmu akcji.

Film „Demony” (polski tytuł produkcji Bella) takiego wrażenia jak chociażby „Egzorcysta” czy „The Exorcism of Emily Rose” nie robi. Niemniej jednak niektóre sceny (dość pomysłowe i zrobione za naprawdę niewielkie pieniądze) co bardziej wrażliwym odbiorcom ciśnienie podnieść mogą. Szczególnie strachliwym polecam poświęcony medalik św. Benedykta chroniący właściciela przed złymi mocami. Jest na nim napisane: "Vade retro satana, numquam suave mihi vana - sunt mala quae libas ipse venena bibas", czyli "Idź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności, złe jest to, co podsuwasz, sam pij swoją truciznę".

Screeny

HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE HO, DEVIL INSIDE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ film nieźle się ogląda
+ pomysł osadzenia akcji w Watykanie
+ ciekawa postać głównej bohaterki
+ kilka niezłych, bo emocjonujących scen

Minusy:

- to nie jest kolejny „Egzorcysta”
- sporo dziwnych, mało prawdopodobnych rozwiązań fabularnych
- efekciarskie zakończenie
- w całej produkcji tkwił potencjał na ciekawszą i odważniejszą opowieść

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -