Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BOOK OF BLOOD

BOOK OF BLOOD

Księga krwi

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:John Harrison
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Jonas Armstrong, Sophie Ward, Clive Russell, Paul Blair, Romana Abercromby, Simon Bamford
Autor recenzji:D.
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Umarli mają autostrady biegnące przez pustkowie poza naszym życiem, po których ciągną niekończące się korowody duchów zmarłych. Można je usłyszeć w pęknięciach naszego świata, przez szczeliny powstałe wskutek okrucieństwa, przemocy i deprawacji.
Cytat z filmu

Historia Simona to opowieść o człowieku, który staje się posłańcem umarłych. Od dziecka naznaczony wrażliwością i zdolnością do nawiązywania kontaktu z zaświatami, wiedzie pozornie normalne życie. Jest ono jednak naznaczone męką i nieustannym strachem. W czasie studiów na jednej z uczelni spotyka profesor Mary Florescu, która zajmuje się prywatnie pisaniem historii o nawiedzonych miejscach. Jej postawa nie ma jednak nic ze sceptycyzmu, a zdradza raczej niepohamowaną fascynację tą tematyką. W trakcie zbierania materiałów na kolejną książkę trafia na trop Tollington House, w którym doszło do szczególnie dramatycznych wydarzeń. Przeczuwając, że tym razem ma szansę bezpośrednio zetknąć się z zaświatami, szuka sposobu na nawiązanie kontaktu. Przypadek sprawia, że jej uwagę przykuwa właśnie Simon, który zachowuje się bardzo tajemniczo i przekonuje ją, że potrafi wejść w kontakt z duchami umarłych. Z czasem w Mary kiełkuje erotyczny pociąg do młodego chłopaka, co znacznie zamazuje jej zdolność do właściwej oceny wydarzeń, które rozgrywają się w Tollington House. Przez kilka dni pobytu w nawiedzonym domu Mary i jej kolega operator oraz Simon doświadczają zdarzeń, które stanowią dowód, że można nawiązać kontakt z duchami zmarłych i ich światem równoległym. Cena jest jednak ogromna: na ciele Simona zaczynają pojawiać się znamiona, za pomocą których ma on nieść ludziom przesłanie od zmarłych. Dla chłopaka oznacza to niekończącą się kaźń, ale dla profesor Florescu coś zgoła odmiennego: szansę na wielką karierę literacką.

W powyższym opisie celowo pominąłem kilka istotnych zwrotów akcji, aby ci, którzy – podobnie jak ja – nie czytali cyklu książkowego autorstwa Clive’a Barkera, mogli przeżyć film nieco bardziej. Nie znaczy to oczywiście, że znajomość książki jest konieczna do obejrzenia filmu, bo mało kiedy jest to niezbędne. Barker to klasyka horroru, więc na pewno wielu fanom horrorów bardzo dobrze znana, ale sam film, jeżeli wierzyć opiniom innych ludzi, ma z nią mało wspólnego. A co ma do zaoferowania sam film? Jest to solidna, bardzo sprawnie zrobiona i trzymająca w napięciu opowieść o nawiedzonym domu, która jest i nie jest podobna do innych historii z tego gatunku. To, co czyni ją inną to pewien uniwersalizm tej historii, która nie jest przedstawieniem jednostkowego nawiedzenia. Umarli nie zabijają ludzi, bo mają taki kaprys, ale robią to dlatego, żeby ludzie zaczęli traktować ich poważnie. Chcą szacunku i uwagi, a nie zamykania ich istnienia w komercyjnych historiach o duchach i nawiedzonych domach. Trzeba przyznać, że to ciekawy zabieg, bo poniekąd film Księga krwi śmieje się sam z siebie. W pośredni sposób jest to także prztyczek w stronę kultury gotyckiej (ofiara w Tollington House), która oswajając śmierć jednocześnie ją trywializuje i zamienia w karnawał. Nie znaczny to jednak, że film ma ostrze zdecydowanie ironiczne i nastawione na polemikę z kulturą popularną – nic z tych rzeczy. Te elementy po prostu wzbogacają odbiór całości i dodają filmowi delikatnie kąśliwy charakter. Jest to jednak przede wszystkim horror i jako taki broni się znakomicie.

Opowiedziana tu historia jest zwarta, logiczna i solidna. Mimo hojnego korzystania z klasycznych zagrywek obliczonych na wystraszenie co wrażliwszych widzów, nie są one nachalne czy prostackie. Dawka strachu jest na tyle duża, aby przykuć nas do fotela, ale jednocześnie film opowiada nieco głębszą historię, która może na niektórych widzach zrobić wrażenie. Dotyczy to szczególnie tych, którzy wierzą, że „gdzieś tam” jest „jakiś inny świat”, a po śmierci jest coś więcej. Naturalnie to, co spotyka Simona należy uznać za czystą fikcję, ale to, jakie następstwa niesie ze sobą jego poznaczona ranami skóra to już jak najbardziej współczesny komentarz do ludzkiej pychy i chciwości. Umarli zapisują na jego skórze słowa i symbole, które mają dotrzeć do świadomości żyjących, ale sami zadajmy sobie pytanie: czy nas by to w ogóle obchodziło, gdybyśmy to zobaczyli? Kiedyś mówiło się, że szaleńcy to ludzie naznaczeni przez Boga, ale dziś uważamy ich po prostu za wariatów i nie chcemy mieć z nimi wiele do czynienia. Czy ofiara Simona ma w ogóle jakiś sens? Polecam obejrzeć film w ten sposób, bo to czyni Księgę krwi czymś więcej, niż tylko kolejnym horrorem o duchach.

Słowem: bardzo solidne i soczyste kino, które zapada w pamięć nawet, jeżeli nie ma wiele wspólnego z literackim pierwowzorem.

Screeny

HO, BOOK OF BLOOD HO, BOOK OF BLOOD HO, BOOK OF BLOOD HO, BOOK OF BLOOD HO, BOOK OF BLOOD HO, BOOK OF BLOOD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa, niebanalna historia
+ solidny warsztat wykonania
+ klimatyczna opowieść
+ odczuwalny strach
+ ciekawa intertekstualność i polemika ze współczesną mentalnością

Minusy:

- nie do końca satysfakcjonujące zakończenie
- mimo wszystko tematyka nawiedzonych domów jest mocno oklepana
- dla znawców cyklu Barkera film będzie z pewnością zbyt dużym uproszczeniem (jeżeli wierzyć tym, którzy znają książki)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -