Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD, THE

DEAD, THE

Dead, The

ocena:8
Rok prod.:2010
Reżyser:Howard J. Ford, Jonathan Ford
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Rob Freeman, Prince David Oseia, Dan Morgan, David Dontoh
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Konfrontacja resztek ocalałej ludzkości z hordami zombie to jeden z najbardziej eksploatowanych tematów, z jakimi przez dziesięciolecia mierzył się horror. Wydawać by się mogło, iż o wojnie z nieumarłymi nie można opowiedzieć ani nic ciekawego, ani tym bardziej oryginalnego. Okazuje się jednak, iż i w tej materii przy odrobinie inwencji da się jeszcze coś zajmującego „wydziergać”. Filmami nietuzinkowym są na pewno „Dead Set” Yanna Demange i „Pontypool” Bruce’a McDonalda, do tych po prostu świetnie oglądających się zaliczyłbym „[REC]”, „Siege of the Dead” i najgorętszy obecnie zombie-movie „The Walking Dead”. Z kilku powodów warto także zwrócić uwagę na brytyjski „The Dead” Howarda i Jonathana Fordów.

Okazuje się, iż postkolonialny chaos, krwawe wojny domowe, epidemia HIV oraz przywódcy polityczni o mentalności psychopatów to wcale nie najgorsze plagi jakie spotkać mogą mieszkańców afrykańskich krajów. Bracia Fordowie w swoim filmie serwują nam niezwykle przygnębiającą i makabryczną wizję Czarnego Lądu opanowanego przez hordy zombie. Głównym bohaterem filmu jest Brian Murphy, amerykański inżynier w stopniu porucznika, który jako jedyny uchodzi z życiem z katastrofy samolotu przewożącego ostatnich uciekinierów z zagrożonej epidemią Afryki. Mężczyzna chcąc dostać się do najbliższej bazy, z której mógłby kontynuować swoją ucieczkę, będzie musiał przebyć kilkaset kilometrów radząc sobie nie tylko z ekstremalnie trudnym klimatem, ale przede wszystkim z legionem żywych trupów. W międzyczasie do Amerykanina przyłącza się sierżant Daniel Dembele, afrykański żołnierz, który odłącza się od swojej macierzystej jednostki, by odnaleźć żonę i syna. Przemierzając bezdroża Czarnego Lądu obaj będą uczestnikami wstrząsających wydarzeń.

Dla wielbicieli horroru, a szczególnie produkcji z zombie w rolach głównych, seans „The Dead” będzie wielce satysfakcjonującą wycieczką w przeszłość, kiedy to triumfy święciły filmy George’a A. Romero - „Dawn of the Dead” czy „Day of the Dead”. Nietrudno bowiem zauważyć, iż produkcja braci Ford to swojego rodzaju hołd złożony zombie movie kręconym przez mistrza gatunku – z jednej strony brutalnych i pełnych obrzydliwych scen gore, z drugiej zaś poddających miażdżącej krytyce różne postawy współczesnego społeczeństwa.

Co takiego nade wszystko wyróżnia „The Dead” spośród innych dzieł z zombie w charakterze gwoździa programu? Zdecydowanie najważniejszym elementem świata przedstawionego filmu braci Ford jest miejsce akcji. Otóż prawie wszystkie składające się na nią wątki rozgrywają się u któregoś z wybrzeży Afryki (duża część zdjęć powstawała w Ghanie i Burkina Faso). Dotąd przyzwyczajeni byliśmy do oglądania hord zombie przemierzających zamknięte przestrzenie miejskich aglomeracji. Tutaj niezliczone ilości żywych trupów wypełniają busz, afrykańskie sawanny i pustynie. Co więcej, twórcy ową „afrykańskość” swojego filmu podkreślają na każdym kroku. I nie chodzi tu tylko o liczne obrazy bezkresnych pustkowi czy kilka sekwencji rozgrywających się w niewielkich, prymitywnych wioskach. Od samego początku bohaterowie zmagać się z przeciwnościami wcale nie mniej groźnymi niż wszechobecne monstra – ze zwalającym z nóg upałem, chorobami, brakiem amunicji czy niedoborem wody i pożywienia. To właśnie niecodzienna sceneria oraz nieustanna walka z wrogim dla człowieka klimatem czyni „The Dead” jednym z ciekawszych horrorów ostatnich lat.

Jedną z konsekwencji osadzenia akcji wśród bezkresnych afrykańskich pustkowi jest tempo następujących po sobie wydarzeń – niespieszne, momentami nawet kontemplacyjne, za to doskonale korespondujące z duszną i nasączoną nieszczęściem atmosferą filmu. „The Dead” żadnym rozwiązaniem formalnym nie przypomina horrorów wzorujących się na kultowych już dzisiaj „Resident Evil” czy „28 Days Later”. Obraz braci Ford nie paraliżuje ani dynamicznym montażem, ani nieprawdopodobnymi galopadami, nie mówiąc już o efektownych pojedynkach z agresywnymi i bardzo szybkimi monstrami. Perypetie przemierzających Afrykę bohaterów zawłaszczyć mają naszą wyobraźnią nie przez ilość szokujących trików, a złożoną sytuacją tubylców walczących z pozbawionymi skrupułów monstrami. Taki sposób narracji, stawiający na podmiotowość historii, a nie filmowych środków użytych do jej opowiedzenia, jest kolejnym odniesieniem do bardzo popularnych w latach z lat 70. i 80. ubiegłego wieku zombie-movies.

Jak wspomniałem wyżej, w filmach Romero traktujących o żywych trupach ich autor szokował wizją świata ogarniętego przez hordy zombie, ale także, a może przede wszystkim, piętnował moralną degrengoladę toczącą społeczeństwa zachodniego kręgu kulturowego. Podobny, stanowiący swoiste drugie dno filmowej fabuły trop interpretacyjny zawiera także horror autorstwa braci Ford. Jest nim przede wszystkim krytyka polityki zachodnich państw wobec narodów zamieszkujących kontynent afrykański. Twórcy „The Dead” nie pozostawiają suchej nitki zarówno na decydentach odpowiedzialnych za misje wojskowe jak i na wszelkiego rodzaju organizatorach pomocy dla dotkniętych skrajnym ubóstwem i pozostawionych na pastwę losu przez europejskich protektorów w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Autorzy filmu postawili bowiem znak równości między tym, co stało się z kontynentem afrykańskim dotkniętym epidemią zarazy przemieniającej ludzi w zombie, a skrajnie nieodpowiedzialną polityką byłych kolonizatorów, która przyczyniła się do wyniszczających wojen domowych i wielu krwawych konfliktów mających swoje zarzewie w waśniach etnicznych.

Miłośnikom krwawych widowisk z wyłaniającymi się zewsząd zombie seans „The Dead” braci Ford powinien sprawić ogrom przyjemności. Docenią oni nie tylko interesującą historię z kilkoma fabularnymi smaczkami, ale także zabiegi natury technicznej (zastosowanie taśmy 35 mm, brak efektów CGI), dzięki którym twórcom udała się stylizacja filmu na kultowe dzieła George’a A. Romero. Film jak najbardziej godny uwagi.

Screeny

HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE HO, DEAD, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całkiem zajmująca, choć niezbyt skomplikowana historia
+ inspiracje filmami George’a A. Romero
+ dające do myślenia zakończenie
+ kilka naprawdę mrożących krew w żyłach scen
+ miejsce akcji
+ zdjęcia nakręcone w Afryce
+ odwołania do byłej i obecnej sytuacji niektórych państw afrykańskich
+ kapitalny klimat filmu

Minusy:

- charakteryzacja niektórych zombie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -