Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ONE WAY TRIP 3D

ONE WAY TRIP 3D

One Way Trip 3D

ocena:4
Rok prod.:2011
Reżyser:Markus Welter
Kraj prod.:Szwajcaria / Austria
Obsada:Sabrina Reiter, Melanie Winiger, Herbert Leiser, Martin Loos, Aaron Hitz, Matthias Britschgi
Autor recenzji:D.
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Przed natrafieniem na recenzowany poniżej film żyłem w błogim przeświadczeniu, że region szwajcarsko-alpejski słynie z wielu rzeczy, ale zdecydowanie nie bierze udziału w produkcji filmów grozy. Zdziwiłem się więc srodze, że film Markusa Weltera pochodzi właśnie z tamtych stron i trafił nawet na przegląd filmów w Brukseli (Skąd angielski tytuł, skoro w filmie mówi się po niemiecku?). Szkoda jedynie, że zamiast zaserwować coś unikalnego i oderwanego (również geograficznie) od znanej i od lat mielonej w Europie sztampy, reżyser sięga po skrajnie oklepane schematy i kompletnie gubi się z sensem prezentowanego obrazu. Jeżeli tak ma wyglądać groza rodem z Alp, to pozostańmy w skojarzeniach na poziomie Milki i nart w Zell am See.

Czworo przyjaciół wybiera się vanem na weekendowy wypad na plażowanie nad wodą (Jezioro Zuryskie, jak należy przypuszczać). Krótko po wyruszeniu plany ulegają zmianie i okazuje się, że w rzeczywistości plan zakładał wypad do lasu i odloty sponsorowane przez rosnące w okolicznych lasach halucynogenne grzybki (nie wszyscy jednak o tym wiedzieli). Przez przypadkowo złapaną gumę lądują na chwilę w zupełnej głuszy, a Valerie (jedna z czworga przyjaciół) udaje się na stronę, gdzie natyka się na myśliwego polującego na sarnę. Valerie ma jednak wrażenie, że facet mierzył z broni do niej, a nie do zwierzęcia. Niedługo potem tenże sam myśliwy wynurza się z lasu wioząc upolowaną dziczyznę. Towarzyszy mu dość osobliwie wyglądająca kobieta, a oboje są wyraźnie zainteresowani obecnością młodych ludzi tak daleko od miasta. Przebita opona zostaje zmieniona na pobliskiej stacji, gdzie do ekipy dołączają kolejne osoby: były chłopak jednej z dziewczyn oraz dwoje nieznajomych, którym zepsuł się motor po drodze na podobną weekendową przygodę. Po dotarciu na miejsce cała ferajna rozbija namioty i bez większego kłopotu odnajduje grzyby. Zaczyna się impreza, wszyscy po kolei odrywają się od rzeczywistości, ale balangę zakłóca wypadek Timo, brata Valerie. Pech chce, że krótko potem rozpętuje się burza i wszyscy udają się w poszukiwaniu pomocy do pobliskich zabudowań (Wioski? miasteczka?). Tam chronią się w pozornie opuszczonym domu, Timo zostaje prowizorycznie opatrzony, a reszta postanawia przeczekać burzę i z rana szukać pomocy medycznej. Nie będzie im jednak dane doczekać poranka spokojnie, ponieważ dom, w którym się schronili należy do mrukliwego myśliwego, którego Valerie spotkała w lesie. Nikt nie ma już wątpliwości, że wpadli w pułapkę...

Już podczas oglądania pierwszych scen filmu miałem przeczucie, że to będzie czołowe zderzenie z ciężarówką i nokaut. Nie pomyliłem się. Akcja rozwija się monotonnie i z biegiem minut tempo nie wzrasta nawet o jeden punkt na skali. Dialogi między postaciami są nudne i wypowiadane bez emocji, a nad wszystkim góruje wrażenie wymuszoności i przewidywalności. Im głębiej wchodzimy w akcję, tym głupsza się ona staje. Już pierwsza scena z myśliwym zdradza, że odegra on w filmie rolę naczelnego drania, a rychłe przedstawienie jego córki nie pozostawia żadnych złudzeń co do dalszego rozwoju wydarzeń. Poszczególne sceny są kręcone w taki sposób, aby przygotowywać grunt pod eksplozję przemocy, co czyni je skrajnie przewidywalnymi i pozbawionymi jakiejkolwiek grozy. Mimo, że począwszy od sceny z burzą można oczekiwać jakiegoś przyspieszenia, nic takiego nie następuje. Bohaterowie niczego nie przeczuwają, dają się bezwolnie poprowadzić biegowi wydarzeń i lezą wprost na „teren łowiecki” myśliwego i jego córki. Nawet wtedy, gdy trup ściele się już dość gęsto bohaterowie działają bez jakiegoś sensownego planu, rozchodzą się w przypadkowych kierunkach, dzielą na grupy zamiast się wspierać i trzymać w kupie. Co najgorsze, nie podejmują w zasadzie żadnych prób ucieczki czy walki, pozostawiając się wzajemnie na pastwę losu. Absolutnie drażniące jest nieustanne zachodzenie się bohaterów od tyłu w kompletnej ciszy, aby osoba zachodzona mogła histerycznie wrzasnąć – jest to w filmie tak nadużywany zabieg, że widz także może spokojnie wpaść w histerię. W ogóle w poczynaniach kogokolwiek na ekranie nie ma za grosz przyczynowości i logiki: nie znamy żadnych powodów, dla których myśliwy z córką postanowili wykończyć przypadkowych turystów (i do końca nie będzie o tym ani słowa), a poczynania naszych młodych amatorów halucynogenów są tak żałosne i nieudolne, że wytrwanie do końca filmu staje się istną torturą.

Ja zapamiętam z tego „wiekopomnego dzieła” jedynie powtarzane nieustannie słowo „Scheiße” oraz wrzaski Sabriny Reiter, która odgrywa Valerie. Omijajcie ten film, bo nędzą wieje tu na kilometr.

Screeny

HO, ONE WAY TRIP 3D HO, ONE WAY TRIP 3D HO, ONE WAY TRIP 3D HO, ONE WAY TRIP 3D HO, ONE WAY TRIP 3D HO, ONE WAY TRIP 3D

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ montaż
+ śliczne krajobrazy

Minusy:

- wszystko poza powyższymi: scenariusz, gra aktorska, brak zwrotów akcji, bezsensowne zachowania bohaterów, brak logiki i spójności, sięganie po najbardziej ograne „straszaki”, kompletny brak recepty na stworzenie klimatu grozy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -