Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TOOTH & NAIL

TOOTH & NAIL

Ząb i pazur

ocena:3
Rok prod.:2007
Reżyser:Mark Young
Kraj prod.:USA
Obsada:Michael Madsen, Vinnie Jones, Rider Strong, Robert Carradine, Alexandra Barreto, Rachel Miner
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ilekroć dane jest mi oglądać film traktujący o zagładzie ludzkiej cywilizacji, zawsze przypominają mi się dwie pierwsze części „Mad Maxa”, arcydzieła filmowe z Melem Gibsonem w roli głównej. W przypadku filmu autorstwa Marka Younga owo skojarzenie można uznać za podwójnie trafione. Nie tylko bowiem obie produkcje rozgrywają się w rzeczywistości postapokaliptycznej, ale także w jednym i w drugim filmie identyczne są przyczyny zagłady – anarchia i chaos spowodowany wyczerpaniem się pokładów ropy naftowej.

W wyludnionej Filadelfii na terenie opuszczonego kompleksu szpitalnego grupa kilkorga ludzi pod dowództwem prof. Darwina próbuje wieść w miarę uporządkowane życie. Bardzo ciężko pracują, by przeżyć kolejny dzień i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Pewnego dnia grupa zwiadowców szukająca w opuszczonych domach pożywienia wdaje się w potyczkę z dziwnymi osobnikami. W ostatniej chwili udaje im się uratować dziewczynę. Neon jednak okazuje się posłańcem od jak najgorszych wiadomości. Jej śladem bowiem podąża wataha zwyrodnialców, którzy rozwiązanie kłopotów z aprowizacją znaleźli w kanibalizmie.

Bardzo długo można byłoby wyliczać, dlaczego w „Tooth & Nail” Markowi Youngowi nie udało się właściwie nic. W zamierzeniach twórców film miał być zapewne emocjonującym i krwawym spektaklem traktującym o konfrontacji ludzi kurcząco chwytających się resztek cywilizacji z bestiami, dla których w obliczu ogólnoświatowego kataklizmu jakiekolwiek przejawy człowieczeństwa stały się balastem. Może i jakiś potencjał w tym tkwił, wszak horror z kanibalami w roli czarnych charakterów wcale nie musi być filozoficznym traktatem opowiadającym o złożoności ludzkiej egzystencji. Co z tego jednak, kiedy już pierwsze sceny „Tooth & Nail” zdradzają, iż będziemy mieli do czynienia z obrazem „wyróżniającym” się inscenizacyjnym ubóstwem, które zapewne imitować miało działający na wyobraźnie minimalizm, oraz wyjątkowo nudną i na wskroś wtórną historią.

Kreując wizję świata dotkniętego apokaliptycznych chaosem twórcy „Tooth & Nail” poszli po linii najmniejszego oporu. Po prostu przenieśli akcję filmu na wyludnione przedmieścia mające tylko imitować przestrzeń, po którym przetoczyła się fala anarchii. Każda przestrzeń będąca tłem dla działań bohaterów nie przydaje im wiarygodności. Wręcz przeciwnie, osadzenie większości wydarzeń w budynku opuszczonego szpitala tylko i wyłącznie rodzi rozdrażnienie, zwłaszcza wtedy, gdy bohaterowie opowiadają o skutkach kataklizmu, który udało się im przeżyć.

Trudno także doszukać się jakichkolwiek pozytywów jeśli chodzi o samą historię. Jak wspomniałem wcześniej sam pomysł z „paliwowym” końcem świata zapożyczony został zapewne z „Mad Maxa”. O degeneratach zażerających się ludzkim mięsiwem również powstało już mnóstwo filmów. Trudno także w kategoriach fabularnego novum potraktować koncepcję antagonizmu dwóch porządków moralnych jakich przyjęcie przez ocalałych wymusiła anarchia wywołana ogólnoświatowym kataklizmem (tu zresztą także kłania się „Mad Max”). Ale nie wtórność ani idiotyczne zwroty akcji są największymi grzechami filmu Marka Younga. Wadami horroru jako gatunku na pewno nie są ani schematyczność, ani podejmowanie tematów po wielokroć eksploatowanych przez twórców kina grozy. Horror jednak, nawet w najgłupszym i najdurniejszym wydaniu, nie może być nudny.

Niestety, „Tooth & Nail” należy do tych filmów, które trudno określić innym mianem niż wyjątkowo nużący. Z braku lepszego pomysłu Mark Young zbudował swój film na dialogach i wyjaśniających niektóre „meandry” fabuły monologach z offu. Bohaterowie najpierw dyskutują o tym, jak żyć w coraz trudniejszych warunkach. Później, kiedy na horyzoncie pojawiają się wrogowie, członkowie „szpitalnej” społeczności długo mędrkują nad tym, kto powinien zostać ich przywódcą. A gdy wreszcie kanibale wyruszają na polowanie, ocalali debatują o sposobach uniknięcia konfrontacji z mającym przewagę liczebną wrogiem. Kiedy bohaterowie giną jeden po drugim, wcale ich nie żałujemy. Wcześniej bowiem zmęczyli nas swoją nijakością i miałkimi gadkami. W finale jest może trochę lepiej, bo i scen gore więcej, i wreszcie akcja staje się dynamiczniejsza, ale po tym jest kończący film monolog, którego łopatologią reżyser po prostu zabija jakiekolwiek pozytywne wrażenia z seansu „Tooth & Nail”.

To nie jest tak, iż aby zrobić dobry film trzeba dysponować ciężarówką pieniędzy. Wystarczy mieć pomysł na historię i kilka konceptów na to, by opowieść ubrać w intrygującą formę. Na przestrzeni ostatnich 20-30 lat udowodniło to bardzo wielu reżyserów. Mark Young filmem „Tooth & Nail” udowodnił, że jest amatorem, któremu udało się dorwać do profesjonalnego sprzętu. Film polecam jedynie fanatykom gatunku, którzy wśród zrobionych na wikingów kanibali dostrzegą Michaela Madsena („Species”) i Vinnie Jonesa („The Midnight Meat Train”).

Screeny

HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL HO, TOOTH & NAIL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ w tego typu historiach zawsze tkwi jakiś potencjał
+ ostatnie kilkanaście minut da się oglądać

Minusy:

- nuda
- inscenizacyjne ubóstwo
- nijakie postacie
- słabe, nieprzekonujące aktorstwo
- momentami film jest bardzo przegadany
- oprócz znużenia nie wywołuje żadnych emocji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -