Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD SEASON

DEAD SEASON

Dead Season

ocena:5
Rok prod.:2012
Reżyser:Adam Deyoe
Kraj prod.:USA
Obsada:James C. Burns, Scott Peat, Marissa Merrill, Corsica Wilson
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Czy świat nieubłaganie zmierza ku zagładzie? Jak szybko to nastąpi? Może koniec ludzkości związany będzie z przemianą słońca w czerwonego olbrzyma za 5 miliardów lat lub w Ziemię uderzy wystarczająco duża planetoida. Choć przypuszczalnie rację mają literaci i twórcy filmowi, to my, ludzie, sami do tego doprowadzimy. Literatura i kino prorokuje różne sposoby końca świata. Albert Einstein powiedział: "Nie wiem, jaką bronią będzie się walczyć w czasie III wojny światowej, ale IV wojna światowa będzie wojną na kamienie i maczugi". Zdanie wypowiedziane w 1947 roku odbiega jednak nieznacznie od filmowej rzeczywistości, w której udaje się przetrwać niedobitkom, świat nie cofa się aż tak daleko, jak prorokował twórca teorii względności. Przyczyny upadku oczywiście bywają różne - globalna wojna, bunt maszyn,, atak kosmitów, w końcu eksperymenty naukowe, które wymknęły się spod kontroli. W tym ostatnim wypadku często część ludzi przekształca się w krwiożercze bestie, a nawet żywe trupy. Jak by nie było, widownie najczęściej interesuje wartka akcja i hektolitry krwi. A fabuła? Ta nie musi się do końca trzymać kupy.

Akcja „Dead Season” rozpoczyna się mniej więcej rok po nadejściu zagłady, którą spowodowała tajemnicza epidemia. Ludzkość to już tylko niedobitki, które walczą z zombiakami. Bohaterowie Elvis i Tweeter wynajmują łódź, dzięki której wydostają się z Florydy na odległą wysepkę, chcąc zapewnić sobie bezpieczniejsze życie. Wydaje się, że nowe miejsce spełnia oczekiwania. Na wyspie spotkają ludzi, stają się częścią małej społeczności, której przewodzi charyzmatyczny mężczyzna. Jak się szybko przekonają pobyt w tym miejscu ma wysoką cenę, a niebezpieczeństwo ze strony żywych trupów nadal istnieje.


Zombie to temat bardzo mocno już wyeksploatowany. Właściwie trudno cokolwiek jeszcze dodać. Twórcy recenzowanego horroru postanowili umieścić akcje na wyspie. Podobny koncept zastosował także George Romero w „Survival of The Dead”. Niestety z dosyć mizernym skutkiem. Nie spodziewałem się zatem, by mało znany Adam Deyoe nakręcił coś ciekawszego. Na szczęście nie miałem racji.

Oczywiście „Dead Season” nie jest epokowym dziełem, choć posiada ciekawy koncept. Niestety zmarnowany w znacznej części. Twórcy postanowili stworzyć własną wizję świata po apokalipsie. Mogli wybrać inną jej formę, postawili jednak na wirusa i zombiaki, co samo w sobie nie jest jeszcze błędem. Pomyłką był jednak zbyt ambitny plan, który wepchnął ich w liczne klisze, a sama wizja jest nieco dziurawa.

Pierwsze minuty filmu to obraz świata po zagładzie. Opustoszałe miasto, powybijane szyby sklepowe, stojące na ulicach samochody, etc. Podobne sceny można dostrzec w wielu filmach, w których jakaś katastrofa zniszczyła cywilizację ludzką. Nie będę się jednak zbytnio czepiał, bo niby jak rozpocząć tego typu film? Tym bardziej że wszystko wykonano zgodnie z kanonem rzemiosła filmowego. Później, na wyspie, spotykają społeczność, rozwija się akcja. W obu lokacjach problemem bywa zachowanie postaci. Główni bohaterowie poznają się komunikując się ze sobą za pomocą radia. Szkoda, że ten pomysł nie został szybko zarzucony i w dalszej części już się nie pojawia, bo robił naprawdę ciekawe wrażenie, takie jak informacje i audycje radiowe w Trylogii Romero. Ich pierwszy fizyczny kontakt, to próba okradzenia Elvisa przez Tweeter i towarzyszącego jej chłopca. Rozumiem, że zniszczony świat wywołuje deficyt zaufania pomiędzy ludźmi, kradzieże, itp., co twórcy starali się zaakcentować. Ale dlaczego to ona starała się go okraść? Przecież pomiędzy nimi powinno być już jakieś zaufanie. W kolejnych scenach dziewczyna szybko odzyskuje je odzyskuje, zaskakująco szybko. Podobnych wpadek w zachowaniu bohaterów jest więcej, choć nie aż tak wiele. Ich „waga” nieco psuje całokształt. Zamysł dobry - pokazanie „rozkładu” ludzkości – wykonanie nie do końca przekonujące. Być może winię za to ponosi zbyt mała ilość zatrudnionych aktorów, a także niewystarczająca długość obrazu, która zapewne utrudniła dopracowanie szczegółów. Te dwa czynniki, choć nie tylko one, mają negatywny wpływ na jakość scenariusza.

„Dead Season” nie jest filmem kiepskim, ani nudnym, choć z bilansu „plusów” i „minusów” wychodzi przeciętniak. Przygody bohaterów wciągają, akcja rozwija się dynamicznie i co najważniejsze jest stosunkowo logiczna, z dobrze prezentującą się ścieżką dźwiękową. Zachwyca także wyspiarska lokacja. To niewątpliwe atuty obrazu. Może podobać się także fakt, że zombiaki są swego rodzaju tłem fabularnym. Istotnym, ale nie jest to kolejny obraz, w którym grupka uzbrojonych po zęby herosów rozwala łby całym hordom truposzy. Na brak gore i zombiaków nie należ jednak narzekać. Niestety ich charakteryzacja i aranżacja walk z nimi pozostawia wiele do życzenia.

Post-apokaliptyczna wizja świata jest dziurawa, ale dobrze, że twórcy nie postawili tylko na akcje, kierując myśli widza w stronę dylematów moralnych, które z pewnością muszą dotykać przynajmniej niektórych ludzi w chwili upadku cywilizacji. Wyspa i jej mieszkańcy nie są „plastikowymi” tworami. Choć postacie drugoplanowe mogłyby być lepiej dopracowane i zagrane. Los głównych bohaterów intryguje, także dlatego, że kreujący je aktorzy zagrali przekonywająco i na dobrym poziomie. Warto jednak nadmienić, że także odpowiednio nakreślone dylematy moralne i wzajemne relacje członków społeczności nie wystarczają, by z pełnym przekonaniem pochwalić twórców za stworzenie kompletnej wizji zmierzchu cywilizacji.


„Dead Season” to intrygująca post-apokaliptyczna propozycja na filmowy wieczór. Nie jest pozbawiony wad, wręcz przeciwnie, ma ich wiele. Właściwie wiele scen gdzieś już wcześniej widzieliśmy. Niski budżet także był utrudnieniem. Obraz wyróżnia się na tle wielu innych podobnych produkcji rys psychologiczny, który nie przeszkodził twórcom w zbudowaniu atrakcyjnej i wartkiej fabuły.

Screeny

HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON HO, DEAD SEASON

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ gra aktorska postaci pierwszoplanowych
+ ciekawa fabuła
+ muzyka
+ lokacja

Minusy:

- gra aktorska na drugim planie
- scenariusz
- zombie
- klisze

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -