Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TELL-TALE

TELL-TALE

Tell-Tale

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Michael Cuesta
Kraj prod.:USA / Wielka Brytania
Obsada:Josh Lucas, Lena Headey, Brian Cox, Ulrich Thomsen
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Serce nie sługa” mawiają zakochani wyjaśniając swój nieoczekiwany afekt wobec wybranka lub wybranki. Czy ów frazeologizm odnieść można jednak tylko do miłości? Twórcy filmu „Tell-Tale” próbują nas przekonać, iż wiedziony sercem wcale nie musi durzyć się w kimś lub być altruistą. Symbol miłości może także, jak jest to chociażby w jednej z najbardziej znanych noweli Edgara Allana Poe („Serce oskarżycielem”; zresztą „Tell-Tale” jest jego bardzo luźną adaptacją), być motorem napędowym okrutnej zbrodni.

Bohaterem filmu wyreżyserowanego przez Michaela Cuestę jest Terry, informatyk samotnie wychowujący chorującą na bardzo rzadkie schorzenie córkę. Pewnego dnia spełnia się jego marzenie – lekarzom udaje znaleźć dawcę, którego serce uratuje życie bohatera. Chwile szczęścia Terry’ego nie trwają jednak długo. Za sprawą niezwykle realistycznych wizji mężczyźnie udaje się dowiedzieć, iż dawcę, którego serce nosi w klatce piersiowej, brutalnie zamordowano. Co gorsza, ginąć zaczynają także sprawcy okrutnego mordu. Pomimo dużego zaangażowania policji nie udaje znaleźć sprawcy żadnego z zabójstw. Jedynie Terry wie, kto jest autorem wszystkich zbrodni.

Obraz Cuesty jest mieszanką horroru, kryminału i dramatu obyczajowego. Nie trzeba być szczególnie zmyślnym, by zorientować się, że przeszczepione serducho zaczyna nie tylko zsyłać na swojego nowego właściciela niepokojące wizje, lecz także przyczyni się do zachodzących w nim zmian. Ono zaczyna kierować poczynaniami bohatera powodując, iż od pewnego momentu Terry staje się wręcz jego zakładnikiem. Nie mając innego wyjścia mężczyzna zaczyna tropić tych, którzy zabili pierwszego właściciela jego nowego serca. Trop podejmuje także policja. Szybko okazuje się, iż mordercy, którzy „uratowali” życie Terry’ego wcale nie są pospolitymi bandziorami, a cała intryga zaczyna „podążać” w dość nieoczekiwaną stronę.

W „Tell-Tale” dość ciekawie wygląda koncepcja bohatera, który nagle znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony musi wykonywać to, co nakazuje mu serce, z drugiej jednak ma świadomość tego, iż poinformowanie kogokolwiek o powodach prowadzenia podwójnego życia zakończy się pobytem na zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Bohater zdaje sobie również sprawę z tego, iż lada moment cała uprawiana przez niego „konspira” posypie się i najbardziej na tym ucierpią jego najbliżsi. Co więcej, w pewnym momencie również policja zaczyna interesować się jego poczynaniami. Nic więc dziwnego, iż z czasem ciążąca na mężczyźnie presja staje się nie do wytrzymania.

Jest mnóstwo amerykańskich horrorów, które ogląda się lekko i gładko i dopiero po seansie pojawia się refleksja, iż historia w obejrzanym przez nas filmie tak naprawdę ociera się o banał. Tak właśnie jest z „Tell-Tale” Michaela Cuesty. Na pierwszy rzut oka trudno znaleźć w nim cokolwiek, co zdradziłoby nieprofesjonalne podejście do przedsięwzięcia. Początkowo opowieść intryguje i rodzi ciekawość co do kolejnych perypetii bohaterów. Zwłaszcza, że ci zostali nieźle rozpisania i nienajgorzej zagrani (na uwagę zasługują Lena Headey i Brian Cox). Podobnie rzecz się z techniczną stroną filmu. Od pierwszych chwil seansu ma się wrażenie obcowania z obrazem przygotowanym przez fachowców. Dobrym zdjęciom towarzyszy niezła muzyka, zaś wiarygodną całość dopełnia odpowiedni dobór plenerów i pomieszczeń oraz oddziałujące na wyobraźnię udźwiękowienie. Przysłowiową łyżką dziegciu w beczce miodu nie jest też prowadzenie narracji. Akcja co prawda nie przypomina galopady Jasona Stathama w „Crank”, chwilami jednak dzięki nadającemu właściwe tempo montażowi udaje się dość mocno podsycić w widzu zainteresowanie widzianymi na ekranie wydarzeniami.

Gdzie zatem tkwi owo pęknięcie skazujące „Tell-Tale” Michaela Cuesty na niebyt pośród legionu filmów określanych mianem „przeciętne”? Winne temu jest wspominane wyżej rozwiązanie filmowej intrygi. Mnie przypominało ono finał taniego kryminału, w którym stojący na czele jakiejś śmiesznej grupki przestępczej „boss” za pomocą filipiki skierowanej przeciwko wrogowi nadaje filozoficzny i moralny wymiar swoim zbrodniom. Pół biedy, gdyby rzeczywiście można by w nich doszukać się drugiego dna. W „Tell-Tale” motywacje czarnych charakterów nie budzą najmniejszych emocji.

Całości nie ratuje naprawdę zaskakujący „twist” zawarty w epilogu. Film Michaela Cuesty to porządnie skręcone patrzydło, które zapomina się zaraz po wyłączeniu odtwarzacza DVD. Obejrzeć można, zwłaszcza weekendową porą. Ale ten czas poświęcić można czemuś bardziej ekscytującemu.

Screeny

HO, TELL-TALE HO, TELL-TALE HO, TELL-TALE HO, TELL-TALE HO, TELL-TALE HO, TELL-TALE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle się ogląda
+ wiarygodni bohaterowie, których perypetiami można się przejąć
+ momentami nawet intryguje
+ profesjonalne wykonanie – zdjęcia, montaż, udźwiękowienie
+ epilog

Minusy:

- finał całej historii bardzo rozczarowuje

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -