Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DON`T CLICK

DON`T CLICK

Don`t Click

ocena:5
Rok prod.:2012
Reżyser:Tae-kyeong Kim
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Bo-Yeong Park, Won Joo, Byeol Kang, Malg-eum Lee, Hae-in Kang
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

(…) Tak samo jest z internetem: to narzędzie, które w wielu wypadkach zmieniło nasze życie, naszą zdolność dokumentacji, komunikacji itd. W wielu innych przypadkach rozpowszechnia jednak fałszywe informacje. Nigdy nie wiadomo, czy to, co dociera za pośrednictwem internetu, jest prawdziwe czy fałszywe.

/Umberto Eco, włoski mediewista, filozof, pisarz i felietonista/

So-hee oraz jej młodsza siostra Jeong-mi, tak jak miliony ludzi na świecie, otoczona jest przez najróżniejsze urządzenia komunikacji: telefony, komputery, internet, kamery monitoringu. Wkrótce internet odegra w życiu sióstr decydującą rolę. Jeong-mi dowiedziała się od jednej ze szkolnych koleżanek, że istnieje pewien film wideo dostępny na zakazanych stronach, który jest podobno przeklęty. Każdy, kto go obejrzy, wkrótce umrze okrutną śmiercią. Jeong-mi namawia byłego chłopaka So-hee, Joon-hyeoka, który pracuje w policyjnym centrum zwalczania przestępczości cyfrowej do zdobycia owego nawiedzonego filmu. W zamian dziewczyna zgodzi się pośredniczyć w pojednaniu ze straszą siostrą, która rozstała się z Joon-hyeokiem. Chłopak z pewnym wahaniem godzi się spełnić ultimatum Jeong-mi i film trafia na komputer dziewczyny. Przedstawia on scenę rytualnej inkantacji rzuconej przez nieznaną osobę. Wkrótce po „seansie” dziwnego filmu w życiu Jeong-mi zaczynają dziać się przerażające rzeczy: nawiedzają ją koszmarne wizje a ona sama ma poczucie, że coś nadnaturalnego nieustannie ją obserwuje. W końcu także i w zachowaniu Jeong-mi pojawiają się niepokojące zmiany. So-hee z przerażeniem spogląda na siostrę, sprawiającą wrażenie opętanej. Musi uratować ją i siebie, lecz możliwe będzie to wtedy, gdy rozwiąże tajemnicę klątwy. Klucz do jej rozwiązania tkwi w pewnym przypadkowym nagraniu dokonanym przez koleżanki Jeong-mi.

Po przeczytaniu powyższego streszczenia można zakrzyknąć: „Ringu wieczne żywe!”. „Ringu” to oczywiście oryginalny tytuł bodaj najsłynniejszego azjatyckiego horroru wszechczasów, czyli pochodzącego z 1998 r. „The Ring-Krąg” Hideo Nakaty. Ilość podobieństw między „Don`t Click” w reżyserii Kim Tae-kyeonga a horrorem Japończyka jest tak duża, że nie ma mowy o przypadku. Jeśli zatem koreański reżyser z pełną premedytacją sięgnął po fabułę bliźniaczo podobną do „The Ring-Krąg”, to dlaczego to uczynił? Są dwie możliwości: albo zwyczajnie nie miał pomysłu na coś oryginalnego, albo pragnął dokonać swoistej reinterpretacji słynnego filmu. Rzecz jasna, recenzent nie siedzi w głowie twórcy, toteż pozostaje kierować się poszlakami. Tych poszlak dostarcza sam film. Zostawmy więc wyliczanie zbieżności pomiędzy oby dwoma obrazami, a przyjrzyjmy się różnicom.

Podstawowa i najważniejsza różnica jest łatwa do wyłapania. Jeśli w filmie Nakaty nawiedzony był film wideo, u Kima nawiedzony jest plik wideo, pochodzący z tajemniczej strony internetowej. Jeśli klątwa Sadako rozprzestrzeniała się przez przegrywanie zawartości kasety wideo z przerażającym filmem przez kolejne osoby, u Kima mściwy duch przemieszcza się za pomocą wszelkich elektronicznych urządzeń: komputerów, telefonów, kamer internetowych, kamer monitoringu i telewizji przemysłowej. A zatem pierwsza i najistotniejsza różnica to … nowoczesność. Minęło raptem czternaście lat a w świecie technologii to wieki. Obraz Nakaty należał do tzw., techno-horrorów, w których narzędziem grozy była wszelaka technologia, ale z perspektywy 2012 r. możemy zapytać z ironią w głosie, a cóż to za technologia: odtwarzacz wideo, telewizor i telefon (stacjonarny)? Kim w swoim filmie eksponuje na różne sposoby najnowsze zdobycze użytkowej elektroniki takie, jak komputery, nowoczesne wielofunkcyjne telefony komórkowe i różnorodne kamery nie bez powodu. Nowoczesność pociąga bowiem za sobą również różnice w rozłożeniu akcentów. Nakata bynajmniej nie skupiał się aż tak bardzo na złowrogiej roli technologii, a raczej koncentrował się na metafizycznym wymiarze historii. Kim natomiast wyraźnie daje nam do zrozumienia, że na marginesie klasycznej ghost story z motywem zemsty zza grobu interesuje go rola współczesnych środków komunikacji. Ta rola okazuje się być co najmniej dwuznaczna. Z jednej strony ułatwiają komunikację i czynią informację dostępną dla nieograniczonej liczby osób, z drugiej zaś – mogą okazać się niezwykle niebezpiecznym narzędziem, jeśli dostaną się w niepowołane ręce. Mogą na przykład, zwłaszcza w internecie, świadomie przekazywać fałszywe informacje, by wprowadzać w błąd, mogą służyć dyskredytowaniu osób, prowadzeniu na nich nagonki, zastraszaniu czy szantażowaniu. Z kolei różnego urządzenia, monitorujące mogą służyć do nieuprawnionej inwigilacji, śledzenia i prześladowania. Łatwo sobie wyobrazić, gdy te nieograniczone możliwości ingerencji w nasze życie dostaną się w ręce mściwego ducha?

Niestety filmowi Kima daleko do klasy „The Ring-Krąg”. Owszem, realizacja, jak to w przypadku koreańskich horrorów jest w pełni profesjonalna i trudno cokolwiek jej wytknąć. Reżyser „Don`t Click” to autor dwóch popularnych filmów grozy: „Dead Friend” (2004) i „Muoi: The Legend of a Portrait” (2007), które odznaczały się efektowną realizacją, umiejętnością kreowania atmosfery zagrożenia i stopniowania napięcia. Wszystkie te cechy odnajdziemy w najnowszym obrazie Kima. Niestety, nie po raz pierwszy okazuje się, że warsztatowa biegłość reżysera na nie wiele się zda, jeśli zawodzi scenariusz. I nie chodzi nawet o wtórność pomysłu wyjściowego, bo horror to jeden z najsilniej skonwencjonalizowanych gatunków filmowych i powielanie pomysłów, motywów czy rozwiązań dramaturgicznych jest czasem nie do uniknięcia. Największy grzech twórców „Don`t Click” polega bowiem na tym, że nie potrafili zapanować nad historią. Im dłużej trwa film, tym widz pozostaje z coraz większą ilością pytań bez odpowiedzi a logika wydarzeń i zachowanie postaci zdecydowanie ustępuje miejsca pogoni za efektownością. Temat zagrożeń, które niesie nadmierna technologizacja naszego życia grzęźnie w konwencjonalnej opowieści o zemście zza grobu i licznych scenariuszowych dziurach. Nawet wątek autotematyczny zawarty w wielości narracyjnych perspektyw - mamy tu bowiem perspektywę obiektywną, bohaterów i ducha – nie znajduje należytego pogłębienia. Ostatecznie zatem „Don`t Click” dołącza do licznego grona filmów ze zmarnowanym potencjałem, który ogląda się z przyjemnością, ale którego treść zapomina się już nazajutrz.

Screeny

HO, DON`T CLICK HO, DON`T CLICK HO, DON`T CLICK HO, DON`T CLICK HO, DON`T CLICK HO, DON`T CLICK HO, DON`T CLICK

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ profesjonalna, efektowna realizacja
+ kilka nastrojowych scen grozy
+ temat zagrożeń wynikających z technologizacji życia
+ nieźle się ogląda
+ potencjał

Minusy:

- …, który został zmarnowany
- wtórność
- dziurawy scenariusz
- efektowność kosztem pogłębienia wątków fabuły

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -