Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu

P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu

P.O. V. Przeklęty film

ocena:7
Rok prod.:2012
Reżyser:Norio Tsuruta
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Mirai Shida, Haruna Kawaguchi
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Niech żyje mockumentary! To bodaj najmodniejszy ostatnim czasy w azjatyckim kinie nurt filmowej grozy, oznaczający obrazy nakręcone techniką reporterską, które udają zapis z rzekomo autentycznych zdarzeń. Jeśli widzieliście „The Blair Witch Project” albo „Paranormal Activity”, to wiecie o co chodzi. „P.O.V. – A Cursed Film”, jednego z twórców J-horroru, Norio Tsuruty to kolejny obraz z długiej listy „horrorów paradokumentalnych”, które nawiedziły azjatyckie kina w ostatnich latach. Na owej liście znajdziemy m.in japońskie „Noroi: The Curse”, „Occult” i „Shirome” (wszystkie w reżyserii Koji Shiraishiego) oraz „Paranormal Activity: Tokyo Night”, koreańskie: „The Haunted House Project”, „Invisible 2: Chasing The Ghost Sound” , singapurskie „Haunted Changi”, chińskie „No. 32 B.District”, indonezyjskie „Sacred” i nawet malezyjskie „Resurrection” (na marginesie najlepsze z tego grona obok „Noroi: The Curse” i „Sacred”). Czy zatem Norio Tsuruta, twórca „Premonition” i „Orochi- Blood” zaskoczy nas czymś nowym?

Mirai Shida i Haruna Kawaguchi, grają same siebie w fikcyjnej historii o programie telewizyjnym, który obie prowadzą, a który dotyczy zjawisk paranormalnych. Dziewczyny otrzymują od telewidzów nagrania z „dziwnymi filmami” i odtwarzają na antenie. Podczas jednego z programów prezenterki oglądają wideo, przedstawiające serie niepokojących obrazów, pochodzących z najpewniej, nawiedzonej szkoły. Haruna z przerażeniem odkrywa, że film został nagrany w liceum, do którego uczęszczała. Dziewczyny postanawiają przerwać seans, ale niespodziewanie monitor z filmem ponownie sam się włącza. Na ekranie pojawia się widoczna tylko fragmentarycznie tajemnicza kobieca postać, znajdującą się na dachu. Kobieta skacze z dachu, a moment jej śmierci uwidoczniony jest na filmie. W końcu udaje się wyłączyć zasilanie i obraz znika, ale od tego momentu zaczynają się rzeczy, które wskazują, że Haruna stała się celem mściwego ducha. Wprawdzie sprowadzana przez producenta egzorcystka, uwalania dziewczynę od wpływu istoty z zaświatów, lecz aby odesłać ją raz na zawsze, trzeba dotrzeć do źródła. Dawnej szkoły Haruny. Ekipa wraz z dziewczynami udaje się na miejsce. I dopiero na terenie budynku szkolnego zaczyna się prawdziwy horror.

Norio Tsuruta, choć zasłużony to twórca dla japońskiego kina grozy, jest na dobrą sprawę reżyserem jednego filmu – „Premonition” („Wizje”,), choć niektórzy chętnie dodaliby jeszcze „Orochi-Blood”. Nie sądzę, aby najnowsze jego dzieło, „P.O.V. - A Cursed Film” zmieniło coś w tym względzie, choć obraz ten ma wiele autów, by nawet jeśli nie zaliczyć go do filmów wybitnych, to z całą pewnością do wartych uwagi. Fakt, że obraz Tsuruty zrealizowany jest w modnej – jak można sądzić po sequelach „Paranormal Activity” i „[Rec]”, wciąż gwarantującej co najmniej zwrot kosztów – formule paradokumentalnego horroru zbytnio mnie nie ucieszył. Typowy mockumentary to grupka osób, błąkających się po jakichś zapomnianych ruinach, którzy pod koniec filmu zostają skonfrontowani z … duchem. Krótko mówiąc, z pewnym wyjątkami, obrazy tego subgatunku, to nuda i jeszcze raz nuda.

Prolog „P.O.V. - A Cursed Film”, niestety, nie obiecuje niczego więcej a „straszna scena”, którą jest dłoń otwierająca drzwi w szkolnej toalecie, wydaje się być jakimś żartem. Akcja jednak z minuty na minutę nabiera rumieńców i coraz więcej autentycznie niepokojących, a nawet przerażających rzeczy ma miejsce. Od razu też rzucają się nam w oczy wyraźne odstępstwa od standardów mockumentary. Zamiast ponurego, odludnego lasu tudzież dżungli czy też opuszczonych rodzin akcja toczy się w studiu filmowym oraz w szkole. Co więcej: trzy czwarte filmu rozgrywa się w ciągu dnia, nie jesteśmy raczeni porażająco nudnymi gadkami o przysłowiowej d… Maryni (które w założeniu mają kreować aurę zwyczajności), na objawienie swej obecności przez Nieznane nie musimy czekać do finału i wreszcie nie grozi nam oczopląs – efekt roztrzęsionej kamery, który również w założeniu ma zwiększać realizm przedstawienia a w istocie wprowadza wrażenie wizualnego bełkotu. U Tsuruty jest inaczej. Twórca „Wizji” panuje nad obrazem a na dodatek w bardzo wiarygodny sposób wykorzystuje tytułowy efekt P.O.V (point of wiev), czyli tzw. kamerę subiektywną. Owszem, także i w jego filmie operator miast rzucić kamerę i uciekać czym prędzej przed zagrożeniem, trzyma ją kurczowo i filmuje wszystko. No, ale to już element konwencji „paradokumentalnego” horroru.

W „P.O.V. - A Cursed Film” uderza coś jeszcze. Prostota. Historię da się streścić w jednym rozbudowanym zdaniu, wątek w filmie jest właściwie tylko jeden, obsada kameralna a sceny grozy zaskakują swą minimalistycznym inscenizacją. Nie jest to może straszenie na miarę Kiyoshi Kurosawy, który również stawia na ascetyzm w scenach grozy, ale i tak udaje się Tsurucie wykreować nastrój autentycznego niepokoju, a nawet przerażenie (warunek: zgaszone światło i słuchawki na uszach). Podoba mi się prostota w horrorze, bo najczęściej sprawdza się idealnie. Groza dociera z większa siłą i bardziej bezpośrednio, gdy twórcy rezygnują z rozpraszających ją ornamentów (np. ilustracyjnej muzyki czy efektów CGI). Wypada też bardziej realistycznie, tak jak u Tsuruty, który całkowicie rezygnuje z muzyki, nie wylewa wiadra krwi ani też nie chwyta się głupich jump scene`s, aczkolwiek kilka razy zdarzy się nam podskoczyć. Można zatem, podsumowując, napisać, że w skali 1-5 reżyser „Orochi-Blood” grozę zalicza na „4 +”.

Jednak to nie straszenie w „P.O.V. - A Cursed Film” jest wisienką na torcie a autotematyczny, metafilmowy charakter. Zdradzać nie będę wiele – proszą o to sami twórcy, ale finał sprawia, że optyka odbioru filmu ulega całkowicie zmianie. Tak naprawdę naiwna, wtórna do bólu historyjka o nawiedzonej szkole zamienia się w opowieść o kinie grozy jako kinie, filmowym medium, które nam takie historyki opowiada. Celem nie jest więc ani wzbudzanie grozy ani też opowiadanie zajmujących historii, ale sam akt wypowiedzi. Alicja Helman w „Podstawach wiedzy o filmie” pisze: „Chwyty i rozwiązania autotematyczne miały wywoływać efekty dystansujące, wyrywać widza z odurzającego transu. przypominać z premedytacją, iż kino jest kinem, a świat, który powołuje do życia, jest światem fikcji, odsłaniając wypowiadający ją aparat”. I dokładnie to czyni w swym filmie Tsuruta. Kamera, filmowanie, ekran, kadr, reżyser, producent, aktor/ki są odmieniane w tym filmie na wszelkie sposoby. Ujawniając aparat filmowy i wszystko co z nim związane, Tsuruta ostatecznie obraca film, przedstawienie, fikcję przeciw sobie, dokonując dekonstrukcji subgatunku zwanego mockumentary. To pierwszy film grozy, który wykazuje się taką odwagą i samoświadomością w demaskacji ułudy realizmu paradokumentalnych horrorów a może horrorów w ogóle, dlatego szkoda że ostatni kadr niweczy ten dekonstrukcyjny zamysł, stając się przysłowiową pięścią przystawioną do oka.

Screeny

HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu HO, P.O.V. - A CURSED FILM a.k.a. POV: Norowareta firumu

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najciekawszych mockumentaries, wykraczający poza konwencję tego subgatunku
+ dużo się dzieje
+ prostota receptą na udane sceny grozy
+ atmosfera niepokoju i zagrożenia
+ zaskakujący finał
+ metafilmowość i autotematyzm jako odświeżenie formuły paradokumentalnego horroru

Minusy:

- nudny prolog
- przekombinowany finał
- sam historia jest wtórna i mało spójna, ale nie o nią chodzi tu najbardziej

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -