Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SADAKO 3D

SADAKO 3D

Sadako 3D

ocena:3
Rok prod.:2012
Reżyser:Tsutomu Hanabusa
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Satomi Ishihara, Koji Seto, Tsutomu Takahashi, Ryosei Tayama
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na początek trochę historii. W 1991 r. japoński pisarz, Kōji Suzuki nieoczekiwanie zachwycił japońskich czytelników powieścią pod tytułem „Ring” („Ringu”). Książka sprzedała się w liczbie trzech milionów egzemplarzy, lecz na tym jej kariera się nie skończyła. Powieścią Suzukiego zainteresowali się filmowcy. Jako pierwsi po fabułę bestselleru sięgnęli twórcy telewizyjnego „Ringu: Kanzen-ban” (1995), a trzy lata później na ekranach kin pojawiły się dwa zainspirowane „Ring” filmy: „Spirala” („Rasen”) Joji Idy oraz „The Ring-Krąg” („Ringu”) Hideo Nakaty, przy czym ten pierwszy był sequlem obrazu Nakaty. I to właśnie ten drugi film, jak się później okazało, przeszedł do historii kina. „The Ring-Krąg” odniósł ogromny sukces, doczekał się wyjątkowo udanego amerykańskiego remake`u („The Ring”, 2000), który jeszcze zwielokrotnił sławę obrazu Japończyka, czyniąc go światowym fenomenem. Skromny film Nakaty przyczynił się bowiem do renesansu japońskiego, a w konsekwencji azjatyckiego, horroru, daleko wykraczającego poza lokalny rynek filmowy. Nic dziwnego, że wkrótce powstały dwa sequele: japoński „The Ring-Krąg 2” (1999) oraz amerykański „The Ring 2” (2005) – oba wyreżyserowane przez Nakatę. Serię uzupełnia jeszcze pochodzący z 1999 r. koreański remake japońskiego horroru z 1998 r., „Ring Virus” oraz prequel Norio Tsuruty: „The Ring-Krąg 0: Narodziny” („Ringu: Bausudei”, 2000). Jednak, jak się okazuje, wymienione filmy, nie zamknęły ostatecznie cyklu o nawiedzonej kasecie wideo. Japońscy producenci postanowili wskrzesić serię, która w 2005 r. po kiepskim sequelu amerykańskiego „The Ring” wydawała się być już pieśnią przeszłości. Nie ma wątpliwości co ich motywowało. Najważniejsza bohaterka książki i filmów: upiorna Sadako i jej przerażająca zemsta. Dziś długowłosy duch jest ikoną kina grozy, a ikony się nie starzeją (spójrzcie na wampiry czy na Monstrum Frankensteina), więc wciąż można na nich zarobić. Na dodatek technologia wynalazła rozmiar 3D, który jest dodatkowym magnezem dla publiczności. Szkoda jednak, że nie pomyślano o czymś tak banalnym, błahym jak scenariusz. No, ale Sadako zniesie nawet film bez scenariusza. Zwłaszcza jeśli nosi on tytułu: „Sadako 3D”

Akane Ayukawa jest nauczycielką w żeńskim liceum. Wkrótce dowiaduje się, że wśród uczennic krąży plotka o tajemniczej stronie internetowej, na której rzekomo można zobaczyć film, po obejrzeniu którego wkrótce się umiera. Gdy zaczynają w niewyjaśnionych okolicznościach ginąć kolejne dziewczęta a policja upiera się przy wersji samobójstwa, Akane zaczyna coraz bardziej interesować się sprawą. Wszystko wskazuje, że mają one związek z „przeklętym filmem” krążącym w internecie. Wiele tropów prowadzi do administratora strony, Kawashidy, który umieścił na niej ów niosący śmierć film. Mężczyzna był awangardowym malarzem, którego obrazy spotkały się jednak z totalną krytyką. Aby zemścić się na tych, którzy nie docenili jego sztuki, Kawashida postanowił wezwać ducha pewnej dziewczynki, która wiele lat temu zmarła wrzucona żywcem do studni, w której zmarła okrutną śmiercią. Malarz nie ma jednak pojęcia jak potężnego ducha pragnie użyć dla swych celów. Sadako bowiem wymyka się spod kontroli i zaczyna zabijać kolejne osoby, by znaleźć tę, w której jej duch będzie mógł zamieszkać. W końcu znajduje. Akane.

Skłamałbym, gdybym nie przyznał, że jak wiele milionów fanów na świecie, nie czekałem na trzecią część opowieści o mściwej Sadako, nawiedzonym filmie i klątwie zabijającej po siedmiu dniach. Ale czerwone lampki zaświeciły mi się już, gdy tylko poznałem zarys fabuły oczekiwanej kontynuacji. Nie zapowiadała ona niczego dobrego. Dlatego nie czuję się rozczarowany tym, co ostatecznie zobaczyłem. „Sadako 3 D” to już zupełnie inna historia i inne kino. Nawet nie ma sensu dokonywać porównań ze skromnym „The Ring-Krąg”, mało wówczas znanego młodego reżysera, Hideo Nakaty. Różnica jest bowiem tak wielka, jak wielką można sobie wyobrazić między FC Barceloną a Potokiem Pszczółki. Choć to nie do końca trafna analogia bo „Sadako 3D” w reżyserii Tsutomu Hanabusa to film wypasiony, pełen efektów CGI i na dodatek (momentami) w trójwymiarze. Ponieważ obraz ten powstał w jednym celu: by zarobić kasę.

Tego ambitnego celu nie udało się jednak producentom filmu Hanabusa zrealizować, mimo zakrojonej na szeroką skalę kampanii reklamowej i odwołań do jednej z najsłynniejszych serii filmowej ostatnich lat. „Sadako 3D” uplasowało się dopiero na 37 miejscu listy japońskiego box office`u za rok 2012 z wynikiem nieco poniżej 17 milionów dolarów zysku ( pierwszy na liście „Umerazu 4:Brave Hearts” zarobił ponad 91 mln dolarów). Nie dziwi mnie ten wynik. Bowiem film, w którym scenariusz praktycznie nie istnieje, nie może się udać. Zwłaszcza, gdy za kamerą stoi rzemieślnik bez większych artystycznych osiągnięć, specjalizujący się na dodatek w komediach. Trochę to mimo wszystko dziwne, ponieważ „Sadako 3 D” to adaptacja powieści „ojca” serii „Ring” – Koji Suzukiego. Książki nie znam, więc albo jest ona tak słaba, albo twórcy filmu dokonali tak beznadziejnej adaptacji. Faktem jest jednak, że obraz Hanabusa to katastrofa.

Szczegóły? Źle się dzieje już w prologu, gdy komputerowe łapsko wyskakuje z ekranu telefonu komórkowego i jakiś mężczyzna wrzuca ciało kobiety do studni, które spada, spada i spada. Dalej jest już jest jeszcze gorzej. Motyw z Sadako, wypełzającej z telewizora, który w oryginalne był idealnie rozegrany i zrealizowany, nie bez powodu, stając się jednym z najstraszniejszych momentów w dziejach kina grozy, w filmie Hanabusa jest systematycznie zarzynany przez nieudolne efekty 3D i nieustanne po niego sięganie. Pojawia się jednak poważniejszy problem: z filmu wieje tak przeraźliwą nudą, że aż drzwi trzaskają od przeciągów. Obraz, który miał zarobić grubą kasę jest zaskakująco nieefektownie sfilmowany: pełno w nim statycznych ujęć, podczas których bohaterowie wygłaszają dialogi na poziomie „Mody na sukces”. Być może twórcy filmu sądzili, że jak wcisną kilka ujęć w formacie 3D, to obraz będzie wystarczająco atrakcyjny by przyciągnąć widzów. A te nieszczęsne 3D, jeszcze sytuację pogarsza, bo sceny (a raczej ujęcia) są wciśnięte na siłę i mało pomysłowe. Być może oglądane w odpowiednich okularach jakieś wrażenie, by wywołały, ale oglądane z 2D tylko irytują. Zresztą powiedzmy sobie wprost: horror to nie jest gatunek, który nadaje się na trójwymiarowe wstawki; co innego kino SF, fantasy czy przygodowe. Ale pewnie nadal będziemy oglądać kolejne filmy grozy w 3D, ponieważ ten format powstało tylko po to, aby można było sprzedać tę samą historię, jedynie ze stosownym dopiskiem w tytule.

„Sadako 3D” to filmowa katastrofa, która jednak nie jest katastrofą totalną, ponieważ ok. pół godziny przed końcem ten niemrawy jak gnijący trup film lekko zaczyna drgać w kierunku „akcji”. Jednak to, nie ona budzi zainteresowanie, lecz elementy groteski, które wbrew zapewne intencjom twórców filmu, zaczynają się w niej objawiać. Do tej pory film był zły, a w końcówce robi się tak zły, że aż kuriozalny. Ale owa kuriozalność sprawia, że zaczyna zaciekawiać. Dlatego podobałby mi się tez dziwaczne stwory, które wypełzły ze studni, a które okazały się być krzyżówką Sadako z pająkiem albo nawet z … konikiem polnym. Fabuła również w ostatnich minutach skręca w kierunku groteski i absurdu, które nawet Mrożka razem Noboru Iguchim wprawiłby w osłupienie. Rzecz jasna, tylko z recenzenckiego obowiązku napiszę, że cały czas jest cholernie śmiesznie, choć pewnie miało być strasznie. Ale oglądając to, co Hanabusa i jego ekipa wyprawia z Sadako i jej legendą, śmiać się tylko gromko można. A całość historii, jakby przeczuwając, że wyszła wielka kupa (bzdur), pan reżyser kończy nagle, bez puenty, bez kropki na końcu zdania. I można go zrozumieć, bo „Sadako 3D” to film, którego powinien się wstydzić.

Screeny

HO, SADAKO 3D HO, SADAKO 3D HO, SADAKO 3D HO, SADAKO 3D

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ elementy groteski
+ uroda Satomi Hiraishi

Minusy:

- Sadako w grobie się przewraca
- tak zły, że aż kuriozalny
- nudny do potęgi n-tej
- to miał być horror a wyszła groteskowa komedia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -