Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SINISTER

SINISTER

Sinister

ocena:7
Rok prod.:2012
Reżyser:Scott Derrickson
Kraj prod.:USA
Obsada:Ethan Hawke, Juliet Rylance, Fred Dalton Thompson, James Ransone, Michael Hall D'Addario, Clare Foley
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Opowiadanie ciągle tej samej historii w nowy sposób to sztandar kina gatunków. W horrorze funkcjonują nawet określone motywy, które leżą u podłoża kultury grozy. Nieustannie odtwarzane na nowo, kopiowane, z wiecznie dopisywanym ciągiem dalszym. „Sinister” to właśnie taka filmowa pulpa, przerabiająca stare schematy i karmiąca widza półproduktami kina grozy klasy B. Nie ma jednak wątpliwości, że robi to w sposób bardzo widowiskowy, a finalny efekt jest co najmniej przyzwoity.

Ellison Oswalt (Ethan Hawke) to pisarz na dorobku, który podąża śladem autentycznych zbrodni. Jego profesja, oprócz zwykłej popularności, przysparza mu również tabuny przeciwników, nie godzących się na rozdrapywanie ran przeszłości. Ciągłe przeprowadzki i napięcie, które towarzyszą pracy Ellisona nie wpływają też pozytywnie na jego sytuację rodzinną. Pisarz, przygnieciony ciężarem życia i przemożną chęcią autentycznej sławy, w końcu trafia na sprawę, która może zapewnić mu popularność i bogactwo. Wraz z rodziną wprowadza się do domostwa, które było świadkiem straszliwej zbrodni – na terenie posesji powieszona została cała rodzina, a jedyną ocalałą osobą zostało dziecko, po którym jednak ślad zaginął. Wkrótce Ellison znajduje na strychu filmowe zapisy mordów na innych rodzinach. Na wszystkich nagraniach widać tą samą, tajemniczą postać.

Scott Derrickson, reżyser filmu „Sinister” gatunkowe wprawki zdobywał na planie „Hellraisera V”, „Ulic strachu 2” oraz „Egzorcyzmów Emily Rose”. To właśnie ten ostatni tytuł, skądinąd bardzo dobry, zyskał szczególne uznanie wśród miłośników horroru, a nazwisko reżysera zaczęło być coraz bardziej rozpoznawalne w amerykańskim przemyśle filmowym. Tym razem Derrickson wraca ze swoim najnowszym horrorem, nawiązującym do klasycznych historii o nawiedzonych domach i przemycającym elementy found footage. Pomysł wyjściowy na film zrodził się w umyśle C. Roberta Cargilla, scenarzysty, po seansie słynnego „The Ring”. To właśnie wtedy nawiedził go koszmar, w którym miał znaleźć na strychu taśmy z zapisem mordów. Idea wydała mu się tak żywa, że kilka lat później, wraz ze Scottem Derricksonem postanowili przenieść ją na duży ekran.

„Sinister” korzysta z utartych schematów fabularnych kina grozy, lecz robi to całkiem sprawnie, wywołując u widza grę nerwów od pierwszych minut filmu. Odgłosy kroków na opustoszałym strychu, piskliwe skrzypnięcia podłogi, efekty dźwiękowe atakujące nagle ucho odbiorcy, cienie przemykające przez ekran – niby chwyty znane i ograne, ale tutaj wciąż potrafią zaskoczyć. Do tego świetne, sugestywne zdjęcia i surowy soundtrack przyprawiają w kluczowych momentach o ciary na plecach. „Sinister” wydaje się przy tym jakby sklejony z celuloidowych ochłapów kina grozy – główny bohater puka się w głowę, nie wiedząc, czy zaufać szkiełku i oku, czy też czuciu i wierze; noc zawsze przynosi lęk oraz trwogę, zaś dzień ukojenie; ekscentryczny profesor porządkuje naszą wiedzę o strachach, nawiedzających protagonistę; i nawet gamoniowaty policjant ma tu swoje pięć minut. Wypisz wymaluj truizmy horroru filmowego klasy B. W pewnych momentach zagrania te mogą być odbierane jako zamach na inteligencję odbiorcy. Ja osobiście trochę się nawet pogubiłem – jeśli to miało być tylko subtelne puszczanie oka do widza, to ktoś tu chyba przedobrzył. Jeśli natomiast ta groteskowość miała wywołać uśmiech na twarzy, to raczej też się nie udało. I najważniejszy mankament filmu – finał. O ile przez większą część trwania „Sinister” trzyma widza w imadle lęku, o tyle w finale nie ma ani suspensu, ani klimatu. Zupełnie jakby ktoś wyciął zakończenie z zupełnie innej, nie do końca pasującej całości.

Mimo całej tej gatunkowej rutyny, która wyziera z „Sinister”, trudno odmówić mu sugestywności i wysokiej skuteczności w przyprawianiu widza o stan przedzawałowy. Twórcy filmu wytaczają tu dosłownie cały arsenał środków, mających wywołać uczucie lęku i robią to z prawdziwie rzemieślniczą wprawą. A że film jedzie na schematach i nie jest wolny od błędów, pal licho, bo i tak jest wielce prawdopodobne, że seans wspomnianego horroru zakończymy z efektem migotania przedsionków.

Screeny

HO, SINISTER HO, SINISTER HO, SINISTER HO, SINISTER HO, SINISTER HO, SINISTER HO, SINISTER HO, SINISTER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sugestywny
+ niepokojący
+ potrafi napędzić stracha
+ surowa muzyka

Minusy:

- już to gdzieś widzieliśmy
- pozbawiony emocji finał
- miejscami zbyt przerysowany

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -