Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying

BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying

Bambusowy dom lalek

ocena:5
Rok prod.:1973
Reżyser:Kuei Chih-Hung
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Brite Tove, Lieh Lo, Hsieh Wang, Terry Liu, Roska Rozen
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nie ma co do tego żadnej wątpliwości: filmowy Hongkong nie byłby tym, czym jest obecnie, gdyby nie bracia Shaw. Dwaj najbardziej przedsiębiorczy z sześciu braci, Runme oraz Run Run założyli w 1930 r. wytwórnię filmową South Sea Film, którą później zmieniła nazwę na Shaw Brothers. Wkrótce okazało, się że inwestując w produkcje oraz dystrybucję filmową, bracia ubili interes życia. Ponieważ od początku nastawieni byli na zysk przyczynili się do niezwykłego rozkwitu kina gatunkowego. Zasłynęli zwłaszcza z masowej produkcji filmów sztuk walki, które niebawem stały się wizytówką Shaw Brothers. W rzeczywistości studio nie ograniczało się tylko do tego gatunku, ale produkowano w nim także melodramaty, komedie, filmy akcji, thrillery, horrory a także bogaty asortyment kina eksploatacji (łącznie z kontrowersyjnym nurtem filmów Kategorii III). „Bamboo House of Dolls” w reżyserii Kuei Chih-Hunga to jeden z przedstawicieli kina eksploatacji z wytwórni braci Shaw. I właściwie na tym stwierdzeniu mógłbym poprzestać, bowiem każdy kto miał okazję zapoznać się z którąś z propozycji słynnego hongkońskiego studia, łatwo może sobie wyobrazić, czego należy się spodziewać. Znajomość produkcji braci Shaw nie jest obowiązkowa, więc zakładam, że znajdą się czytelnicy zainteresowani tym jak wygląda exploitation movie według słynnych braci Shaw.

II wojna światowa. Kobiecy obóz koncentracyjny na terenie okupowanych przez wojska japońskie Chin. Kamera przygląda się z upodobaniem wyjątkowo skromnie ubranym więźniarkom oraz sadystycznym strażnikom, wśród których prym wiedzie szalona nadzorczyni Maki. Kamera wychwytuje również z tłumu uwięzionych kobiet pięć kobiecych postaci, które staną się głównymi bohaterkami filmu. Nieformalną przywódczynią tej grupy, w skład, której wchodzą dwie Chinki i dwie białoskóre kobiety, jest pielęgniarka Jennifer. Poniżane, bite, gwałcone w końcu postanawiają obmyślić plan ucieczki. Pomaga im w tym chiński kucharz, który tak naprawdę jest partyzantem, udającym cywila. Niestety ucieczka kończy się niepowodzeniem. Któraś z dziewczyn zdradziła. Niemniej Jennifer otrzymała tuż przed śmiercią partyzanta-kucharza wskazówkę, że jeden z oficerów jest podwójnym agentem i że z pewnością pomoże dziewczynie i jej koleżankom w ucieczce. Jennifer nawiązuje znajomość z agentem, który powiadamia ich, że komendant obozu oraz strażniczka Maki, pragną zdobyć złoto ukryte przez męża jednej z chińskich koleżanek Jennifer. Jeśli zatem dziewczyny nie uciekną w porę, Japończycy mogą przechwycić sztabki złota. Bohaterki wraz z agentem decydują się na ucieczkę z obozu.

Bracia Shaw nigdy nie stawiali na jakość. Dla nich liczyła się masowa produkcja, bo jeśli jeden film nie zarobił tyle, ile spodziewano się, że zarobi, można było liczyć na inny obraz. Nie na darmo mówiło się o Hongkongu z lat 70. i 80., żeby był azjatyckim odpowiednikiem Hollywood, bo podobnie jak w Fabryce Snów, w studiach braci Shaw film był traktowany jako produkt fabryczny: niemal wyłącznie przeznaczony do filmowej konsumpcji. Oczywiście dla braci Shaw realizowali filmy także artyści jako choćby King Hu czy John Woo, lecz stanowili oni nieliczne wyjątki od reguły, że film nie ma się podobać, film ma się dobrze sprzedać. Nie wiem czy „Bamboo House of Dolls” dobrze się sprzedał, wiem natomiast, że jego twórcy uczynili wszystko, aby tak się stało.

Już pierwsze wrażenie może się wydać niepokojące, bowiem obraz Kueia prezentuje się tak jakby był nieco łagodniejszą (i gorszą) wersją erotycznych fantazji Rusa Meyera tyle, że zdubbingowany przez hongkońskich aktorów. Główną rolę odtwarza bowiem duńska aktorka Brite Tove, która pojawiła się m.in. w „Królestwie” von Triera, a towarzyszą jej dwie zupełnie nieznane mi aktorki o zachodnich rysach twarzy. W filmie pojawia się też wiele dialogów po angielsku, a sama historia równie dobrze mogłaby się rozgrywać w amerykańskim więzieniu czy niemieckim obozie, a film mógłby nosić (przy pewnych zastrzeżeniach) tytuł „Elza: Wilczyca SS”. Zatem nie powinniśmy mieć wątpliwości – obraz Kueia miał być maksymalnie zewsternizowany, bo a nuż uda się go sprzedać na Zachodzie, a jak nie, to przynajmniej wyda się egzotyczny dla rodzimej publiczności i może swą egzotyką przyciągnie widzów. Ale ostentacyjnie komercyjny charakter „Bamboo House of Dolls” można dostrzec nie tylko w natarczywym przypodobaniu się widzom zachodnim.

Obraz Kueia przez kilkadziesiąt pierwszych minut jest klasyczną historią spod znaku women in prison z obowiązkowymi elementami konwencji tego rodzaju filmów: scenami przemocy i tortur, sceną bijatyki o jednoznacznie erotycznym podtekście, sceną seksu lesbijskiego oraz rzecz jasna wszechobecnymi nagimi biustami i pośladkami. Gdzieś w połowie fabuły intryga skręca wyraźnie w stronę kina akcji i filmu przygodowego. Oglądamy sceny strzelanin, ucieczek, pościgów, przedzierania się przez gęsty las i rozległe pustkowia, pojawia się w końcu motyw ukrytego złota. Twórcy filmu znajdują czas i miejsce by upchnąć do fabuły nawet sceny walki niczym z drugorzędnego filmu kung fu oraz kilka scen żywcem wziętych z rzewnego melodramatu. Poszczególne gatunki są pozszywane tak bardzo grubymi nićmi, że aż zanadto widać, iż powrzucano je do przedstawianej historii tylko po to, by zadowolić jak największą rzeszę widzów. Jasne to tylko tanie grindhouse`owe kino, ale dla mnie to nie jest wymówka.

A co z horrorem? Słuszne pytanie, albowiem horror w tym filmie występuje w ilościach zaskakująco nikłych. Wiadomo, że punktem stycznym horroru i kina eksploatacji jest przeważnie brutalna, bez ogródek pokazana przemoc i ewentualnie łamanie jakichś powszechnie przyjętych tabu. Zastanawiam się jakie tabu łamią twórcy „Bamboo House of Dolls”, skoro pod względem atrakcji erotyczno-seksualnych w szokowaniu widzów wyprzedziło ich o rok „Głębokie gardło” – pierwszy film pornograficzny pokazywany w kinach. Zresztą już od lat 60. Japończycy przypuścili ofensywę kina pinku eiga, bez porównania bardziej perwersyjnego niż gwałt przy użyciu sztucznego członka, na dodatek dość nieśmiało ukazany. Kiepsko też wypadają niezbyt liczne sceny przemocy, bo ich tandetność odbierze wiarę każdemu średnio uważnemu widzowi choćby w pozory realizmu tych scen. Scena biczowania czy też rażenia prądem wywołać mogę jedynie niepohamowany atak ziewania. Nie ma też w omawianym obrazie ani religijnych bluźnierstw ani politycznych kontrowersji. Ale ja się nie obrażam o to, że „Bamboo House of Dolls” to po prostu słabe exploitation movie.

Chodzi o co innego. Nie mam nic przeciwko komercyjnym produkcjom, ale film Kueia z rzadką bezczelnością i nachalnością zabiega o względy widzów, traktując ich zarazem jak bezrozumną masę, której wystarczą gołe cycki i nieudolnie zainscenizowane sceny akcji. Przed totalną katastrofą broni ten film całkiem sprawna reżyseria Kuei Chih-Hung, twórcy m.in. kultowych „The Snakes Killer” czy „Boxer Omen”, wartka akcja i kilka interesujących, impresjonistycznych ujęć. „Bamboo House of Dolls” może się nawet podobać, ale chyba tylko najwierniejszym fanom kina eksploatacji, których uraduje sam fakt, że zobaczą na ekranie wszystkie doskonale znane im elementy, motywy i wątki tego rodzaju filmów. Ja mam ciut większe wymagania.

Screeny

HO, BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying HO, BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying HO, BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying HO, BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying HO, BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying HO, BAMBOO HOUSE OF DOLLS a.k.a.Nu ji zhong ying

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z klasycznych filmów hongkońskiego nurtu women in prison
+ sprawnie wyreżyserowany
+ dużo się dzieje
+ kilka ciekawych, impresjonistycznych ujęć
+ dużo nagości, jeśli ktoś lubi

Minusy:

- nachalnie komercyjny charakter filmu
- jak na kino eksploatacji niewiele tu przemocy i seksu
- jeszcze mniej horroru
- widoczny aż nadto bardzo mały budżet
- bardzo przeciętna rozrywka

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -