Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead

ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead

Wojna żywych trupów

ocena:2
Rok prod.:2008
Reżyser:David A. Prior
Kraj prod.:USA
Obsada:Adam Mayfield, Alissa Koenig, Jim Hazelton, Billy Hayes
Autor recenzji:gościnnie: Dawid Gryza
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kiedy George A. Romero pokazał światu swoją "Noc żywych trupów" nie tylko zrewolucjonizował sposób kręcenia horrorów, ale także zapoczątkował wielki marsz umarlaków. Choć wcześniej temat zombie był już poruszany w kinie, były to pojedyncze przypadki. Dopiero produkcja z 1968 roku wyznaczyła nowy standard i sprawiła, że zaraza żywych trupów rozprzestrzeniła się. Jeśli potraktować temat kategoriami medycznymi, to z całą pewnością można stwierdzić, iż w nowym tysiącleciu osiągnęła ona apogeum. Po wpisaniu w serwisie IMDb w wyszukiwarkę słowa "zombie", wyskakuje 200 tytułów. Tylko kilka z nich zostało nakręconych przed przełomowym dziełem Romero, a ponad 160 w XXI wieku. Podobnie przedstawia się sytuacja gdy wpiszemy frazę "living dead". A to wszystko jedynie tytuły. Fabuł, w których czają się powstali z martwych jest przecież znacznie więcej. Filmy krótko i długometrażowe, seriale telewizyjne, gry komputerowe i planszowe, książki, komiksy, zabawki - zombie są wszędzie. Produkcja obrazu "World War Z" z Bradem Pittem w roli głównej, którego premiera zapowiadana jest na 12 czerwca 2013 roku, pochłonęła blisko 200 milionów dolarów. Dobitny to dowód na to, że żywe trupy wkraczają do pierwszej ligi. My jednak, póki co, przyjrzymy się jak radzą sobie... no powiedzmy, w III lidze...

Opinie dotyczące tego, jak to wszystko się zaczęło, są sprzeczne. Jedni uważają, że odpowiedzialna była kometa, która kiedyś przeleciała zbyt blisko Ziemi, inni twierdzą, że jest to kara za grzechy ludzkości. Faktem pozostaje, że pięćdziesiąt lat temu umarli powstali z grobów i niczym najgorsza zaraza zdziesiątkowali populację ludzką. Pozostałe przy życiu niedobitki utworzyły niewielkie oddziały, które bronią się przez atakami nieumarłych. Podczas jednego z takich ataków grupa zombie porywa Davida i niedawno odbitą im atrakcyjną dzikuskę, nad którą dzielny żołnierz roztoczył opiekę. Para trafia do zajętej przez żywe trupy farmy, gdzie zostaje uwięziona w formie prowiantu "na później". Czy brat porwanego, Brian, oraz podkochująca się w nim pani generał zdołają uformować wystarczająco liczny oddział, aby zaatakować osadę zombie i uratować więźniów?

Głęboko w to wierzę i dobrze radzę wszystkim tym, którzy chcą czerpać z oglądania "Zombie Wars" choć odrobinę przyjemności, że David A. Prior (m.in. "Killer Workout" z 1987, "Deadly Prey" z 1987, "Night Claws" z 2012) robi sobie tutaj jaja. Bynajmniej nie z widzów, bo do tych stosunkowo często puszcza oko, lecz z konwencji kina zombie-survivalowego. Niestety, mimo jego szczerych chęci, produkt finalny jest ciężką przeprawą nawet dla najzagorzalszych miłośników żywych trupów.

Zacznijmy od scenariusza. Cóż z tego, że dostaliśmy novum w postaci odznaczających się pewnym ilorazem inteligencji zombiaków ("żyją" w osadzie, polują na ludzi, lecz konsumują ich w miarę rozsądnie, zostawiając sobie smakowitsze kąski na później), skoro zostało ono wprowadzone jedynie po to, aby jakoś usprawiedliwić motyw porwania i odbicia porwanej. Równie dobrze zombie można byłoby zastąpić np. afrykańskim lub indiańskim plemieniem. Praktycznie każda ze scen niesie ze sobą jakąś oczywistą głupotę, a dziur (logicznych) zazdrości skryptowi Priora pewnie niejeden ser szwajcarski.

W parze z niedorzecznościami scenariusza idzie aktorstwo, jeżeli tak w ogóle można nazwać te często nieskoordynowane wygibasy przed kamerą. Jest ono na poziomie produkcji amatorskich i choć wszyscy bardzo się starają, nie wychodzi z tego nic dobrego. Chlubnym wyjątkiem jest niewielka rola Billy'ego Hayesa, który zagrał później w jednym tylko filmie ("Lost At War" tego samego reżysera). Nie jest to wprawdzie żaden aktorski fajerwerk, ale można odnieść wrażenie, że jego gra jest świadoma, a to już coś znaczy. Odtwórcy ról braci Davida i Briana, Adam Mayfield i Jim Hazelton, nawet nie podpisali się swoimi prawdziwymi nazwiskami. Podobnie postąpili przy okazji "Lost At War", w którym również oboje zagrali. Czyżby obawiali się, że kojarzenie ich z filmami Davida A. Priora nie wpłynie obiecująco na ich dalszą aktorską karierę? O reszcie obsady w zasadzie nie warto wspominać, ale niech mnie kule biją, jeśli dwa razy nie mignął mi na ekranie brat reżysera, Ted Prior, niezapomniany Mike Danton z kultowego "Żywego celu".

Aby dopełnić czarę goryczy: całość ilustruje fatalna ścieżka dźwiękowa, przywodząca na myśl darmowe pliki muzyczne do pobrania z internetu, tandetne przejścia między scenami, które uzyskać można za pomocą najstarszej wersji programu do montażu wideo Windows Movie Maker, kostiumy wyglądające jak z wyprzedaży demobilu, a repliki broni jak z kościelnego odpustu. Jedyne co mogę pochwalić to charakteryzacja i efekty specjalne (eksplodujące i ścinane głowy, patroszeni z flaków nieszczęśnicy). Te dwa niezwykle ważne dla każdego horroru elementy z pewnością byłyby w stanie przysłonić nam sporo minusów, które wyliczyłem wcześniej, gdyby w istocie służyły filmowi grozy. Niestety obraz Davida A. Priora jest nieudolnym widowiskiem ni to postapokaliptycznym, ni to wojennym, ni to horrorem. Każda składowa zawodzi. Cóż z tego, że w końcówce reżyser robi ukłon w stronę swego znakomitego poprzednika George'a A. Romero. Ten sam inicjał pomiędzy imieniem a nazwiskiem to jedyne co łączy tych dwóch panów.

Screeny

HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead HO, ZOMBIE WARS a.k.a. War of the Living Dead

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobra charakteryzacja
+ przyzwoite efekty specjalne

Minusy:

- brak klimatu grozy
- fatalny scenariusz
- fatalne aktorstwo
- fatalna muzyka
- fatalna przejścia pomiędzy scenami

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -