Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON

YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON

Yeti: Curse of the Snow Demon

ocena:2
Rok prod.:2008
Reżyser:Paul Ziller
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada:Marc Menard, Carly Pope, Adam O’Byrne, Elfina Luk, Crystal Lowe
Autor recenzji:Joanna Konik
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Spośród wielu potworów, które stale pojawiają się w kinie grozy, to właśnie Yeti wydaje się najmniej ciekawie ukazywany. Nie inaczej dzieje się w obrazie z roku 2008. Pomimo tego, że głównych, tytułowych bohaterów jest dwóch, film „Yeti: Curse of the Snow Demon” nie prezentuje praktycznie nic ciekawego. Można nawet powiedzieć, że jest to obraz skierowany jedynie do tych, którzy kochają dane zjawisko.

Grupka studentów, przeżywszy mrożącą krew w żyłach katastrofę lotniczą, ląduje w Himalajach. Dziwnym trafem niektórzy członkowie ekipy są martwi, inni mają tylko lekkie zadrapania (efekty specjalne towarzyszące wypadkowi powodują salwę śmiechu). Ocaleni rozbitkowie na zmianę raz walczą o przewodnictwo w grupie, innym razem szukają pożywienia. W końcu pojawia się Yeti.

Pomijając efekty specjalne i grafikę bardziej amatorską niż profesjonalną, można stwierdzić jedno – gra aktorska w filmie nie występuje. Wypadałoby w takim wypadku dywagować, na ile miał to być kompletnie „naturalny” film, broniący się swoją świeżością i nieskażony technikami i wyuczeniem aktorskim. Niestety, trudno to w produkcji Zillera znaleźć. Obraz jest po prostu nudny. Piękne dziewczyny nie ratują sytuacji, bójki między kolegami ze szkolnej ławy niczego nie wnoszą. Nawet przypadkowe postrzelenie jednego ze studentów czy zjedzenie innego nie powodują w widzu żadnej reakcji. Dodatkowo niedorzeczne palenie zwłok, w których skóra się pali, natomiast kości pozostają białe, powoduje jedynie sarkastyczny uśmieszek na twarzy. Do tego żenujące lovestory bez sceny łóżkowej trochę niesmaczy – w końcu oglądamy horror o nastolatkach!

W ten właśnie sposób biedny tytułowy Yeti (a w zasadzie dwoje Yetich) odsunięte są na dalszy plan i w pewnym sensie egzystują poza filmem. Ich ataki nie są niespodziewane ani straszne, wszystko sprawia wręcz wrażenie, jakby było marnym powieleniem wielu różnych znanych i lubianych scenariuszy. I w zasadzie od pierwszych minut filmu rodzi się pytanie: po co tracić czas i energię na produkcję takiego filmu?

Jedynymi plusami filmu są zdjęcia i sam kostium Yeti. Krajobrazy himalajskie kręcone na zwykłym stoku narciarskim bronią się same, a pomimo prostoty są fajne. Podobnie ukazanie w szerokim kadrze wraku samolotu jest całkiem smacznie sfilmowane. Samo wdzianko śnieżnego potwora bardzo dobrze sprawdza się zarówno na śniegu, jak i w ciemnych jaskiniach. Ale poza tym niestety nie da się powiedzieć nic pozytywnego na temat jednej z najmniej ciekawie ukazywanych postaci w kinie grozy. Tak więc film wydaje się jedynie jedną z wielu nieudanych wariacji na temat Yeti.

Screeny

HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON HO, YETI: CURSE OF THE SNOW DEMON

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia
+ kostium Yeti

Minusy:

- beznadziejne efekty specjalne
- zbyt wiele wątków
- bardziej śmieszny niż straszny
- drewniane dialogi
- gra aktorska nie występuje
- nudny
- bez pomysłu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -