Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:APPARITION, THE

APPARITION, THE

Zjawa

ocena:4
Rok prod.:2012
Reżyser:Todd Lincoln
Kraj prod.:USA
Obsada:Ashley Greene, Sebastian Stan, Tom Felton, Julianna Guill Lydia, Luke Pasqualino, Rick Gomez, Anna Clark
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Czy istnieje życie po śmierci? Człowiek od tysiącleci boryka się z tym problemem. Niektórzy twierdzą, że wiara w Boga powstała ze strachu przed kostuchą. Wiele systemów religijnych „gwarantuje” życie po śmierci i oczywiście zawsze pozostaje nam jeszcze reinkarnacja. Horror woli skupić się na zjawach i związanych z nimi zjawiskach nadnaturalnych. Duchy w klasycznym wydaniu dręczą ludzi w starych olbrzymich budynkach. Czasem się mszczą na najbliższych przyjaciołach i rodzinie, niekiedy obrywa się przypadkowej grupie nastolatków, która imprezuje w opuszczonym domu. Co zrobilibyście, aby przywrócić bliską osobę do życia lub chociaż porozmawiać? Wywoływanie w różnych sposób duchów i innych bytów nadnaturalnych to jedno z popularniejszych uzasadnień ich obecności pośród żywych.

Grupa studentów odtwarza eksperyment z lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, którego celem jest udowodnienie, że siły nadprzyrodzone, duchy i upiory istnieją. Badania kończą się sukcesem, jednak wymykają się spod kontroli. Jedna z uczestniczek znika, a do naszego świata przedostaje się tajemnicza zjawa.

Eksperyment naukowy i wywoływanie duchów? Pomysł może nie najświeższy, dobrze już przerobiony, ale ciągle mający potencjał. Pierwsze minuty seansu recenzowanego filmu wydają się potwierdzać tę opinię, ze względu na pojawiający się intrygujący koncept. Młodzież, która przy pomocy nowoczesnej techniki, stara się powtórzyć eksperyment sprzed lat. Mijają minuty, a obraz zaczyna irytować, twórcy zmarnowali potencjał.

Kiepski scenariusz to niewątpliwie największa wada „Zjawy”. Todd Lincoln to początkujący reżyser, a także scenarzysta, który wcześniej nakręcił parę filmów krótkometrażowych. Debiutantom zawsze można wybaczyć różne wpadki, ale, panie Lincoln, proszę sobie dać spokój z pisaniem scenariuszy. Przede wszystkim zaskakuje brak pomysłu na prowadzenie akcji, czego skutkiem jest choćby wprowadzanie zbędnych postaci, po to chyba, tylko aby wydłużyć film. Fabuła koncentruje się na parze, która właśnie zamieszkała na przedmieściach miasta w domu należącym do rodziców głównej bohaterki. Od razu zatem wiadomo, że to, co uwolniło się w czasie pierwszych minut seansu, musi ich nawiedzić. Okolica wygląda intrygująco, piękne pejzaże zakłóca obecność linii wysokiego napięcia. Kto chciałby w ich okolicy mieszkać? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że prawdopodobnie zostaną one wykorzystane przez twórców do klejenia fabuły w dalszej części obrazu. W pewnym momencie jeden z bohaterów daje innej osobie namiar do swojej bezpiecznej kryjówki. Czy trudno przewidzieć, co stanie się za kilka filmowych minut?

Krytyka horroru Lincolna przychodzi niezwykle łatwo, ale otrzymał on ode mnie cztery czaszki, czyli posiada jednak jakieś atuty. Jednym z nich jest Daniel Pearl [„Piątek trzynastego” (2009), „Sadysta” (2007), „Teksańska masakra piłą mechaniczną” (2003)], który odpowiadał za zdjęcia. Niezwykle doświadczony kamerzysta dobrze portretował pejzaże, jak również dawał pełen ogląd sytuacji, w której znajdowali się bohaterowie obrazu. Z jego pracą wspaniale korespondowała muzyka autorstwa znakomitego tomandandy. Błędy fabularne potrafią irytować, jednak jeżeli na chwilę o nich zapomnimy, możemy cieszyć się lokacjami i scenografią. Wnętrza zarówno laboratorium, jak i domu, w którym mieszkają główni bohaterowie, zaprojektowano i wykonano bardzo dobrze - wyglądają realistycznie. Na tym niezbyt smacznym torcie jest jeszcze kilka wisienek. Aktorzy – oni także wypełnili swoje zadanie na przynajmniej przyzwoitym poziomie. Najjaśniej błyszczy Ashley Greenie („Zmierzch”), która zachwyca nie tylko urodą, ale także grą aktorską (jak na jej możliwości), znakomicie kreując główną rolę kobiecą. Młoda aktorka dobrze współpracuje z kamerą, całokształt jednak rujnuje w znacznej mierze scenariusz.

„Zjawa” to horror pełen wad, których jest naprawdę dużo. Twórcy szeroko wykorzystują ograne schematy, nie tylko z kina amerykańskiego, ale także azjatyckiego. Na szczęście czasami kopiują je dosyć wiernie, dzięki czemu te sceny wypadają interesująco.

Producenci recenzowanego horroru raczej nie doceniają inteligencji widzów. To chyba tłumaczy brak korekty niektórych fragmentów horroru. Jeden z moich ulubionych kretynizmów pochodzi z początku filmu. Główni bohaterowie wiedzą już, że coś jest nie tak z ich domem, w którym dzieją się dziwne i przerażające rzeczy, za które coś lub ktoś odpowiada. Złodziej czy duch? Wydaje się, że jedynym rozsądnym wyjściem jest przenocowanie gdzieś indziej. I tak się w istocie dzieje. Młodzi rozbijają namiot kilka metrów od domu. Różnych wpadek fabularnych, mniej lub bardziej poważnych, jest znacznie więcej. Jeżeli pozwolimy odpocząć znacznej ilości szarych komórek, „Zjawa” może być całkiem udanym seansem. Ciekawy choć zmarnowany koncept potrafi zaintrygować, a los bohaterów przyciąga uwagę. Nie spodziewajcie się jednak solidnego straszaka, bo „jump” sceny raczej śmieszą, niż przerażają. Mimo to twórcom udaje się uzyskać dosyć mroczny nastrój.

Screeny

HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE HO, APPARITION, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ lokacje
+ praca kamer
+ gra aktorska
+ Ashley Greene
+ muzyka

Minusy:

- wtórność
- scenariusz
- brak pomysłu na fabułę

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -