Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MERRY LITTLE CHRISTMAS

MERRY LITTLE CHRISTMAS

Wesołych Świąt!

ocena:10
Rok prod.:2010
Reżyser:Manuel Marin, Ignacio Martin
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Macarena Gomez, Blanca Rivera, Jan Cornet, Javier Botet, Jacob Torres, Miriam Martin
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Krótkie nie musi być gorsze. Przekonałem się o tym niejednokrotnie, oglądając krótkometrażowe filmy, które zaskakiwały inwencją, oryginalną formą, niecodziennym pomysłem na sposób przedstawienia wydarzeń. Bowiem krótki metraż to esencja kreatywności. Tutaj nie ma miejsca na niedoróbki, bo nie nadrobimy ich przyspieszając akcję, wprowadzając zaskakujące zwroty akcji czy inwestując w atrakcyjne efekty wizualne. Nawet profesjonalni aktorzy nam nie pomogą, gdybyśmy ich zatrudnili, bo w filmach krótkometrażowych nie ma ani miejsca ani czasu na rozbudowane psychologicznie role. W istocie ograniczony czas i środki wymuszają na twórcach maksymalną perfekcję zarówno w warstwie realizacyjnej, jak i fabularnej. I dlatego o wiele częściej niż w przypadku pełnometrażowych obrazów możemy natrafić na filmowe perły. Dwudziestominutowy horror Manuela Marina i Ignacio Martina, „Merry Little Christmas” to właśnie taka perła – perła wyciągnięta z gardła odrażającej bestii zwanej przemocą domową. Zjawisko nie nowe, ale wszechobecne, niezależne od szerokości geograficznej, kraju pochodzenia, kultury i społeczeństwa. I wciąż aktualne.

Cristina i jej matka spędzają Wigilię Bożego Narodzenia samotnie. Niespodziewanie odwiedza ich kuzyn Migiel zaniepokojony ememsami, które otrzymał od tajemniczego nadawcy. Przedstawiają one bowiem dokonującą samookaleczeń Cristinę. Dziewczyna zaprzecza, ale pod naporem pytań kuzyna i stopniowo zaczyna wyjawiać Miguelowi przerażającą tajemnicę ze swego dzieciństwa. Była Wigilia Bożego Narodzenia. Dziewczynka i matka szykowały się do wyjścia na świąteczny obiad. Ojciec Cristiny i mąż jej matki był wściekłość, bo nie mógł znaleźć kremu do golenia. Swoją agresję wyładował na matce Cristiny, a świadkiem bestialskiego katowania kobiety była jej kilkuletnia córka. Tamten świąteczny dzień raz na zawsze zmienił ich życie.

Obraz dwojga nikomu bliżej nieznanych, młodych Hiszpanów powstał na zamówienie rządu hiszpańskiego w ramach kampanii na rzecz przeciwdziałaniu przemocy domowej. Twórcy podeszli do zlecenia w sposób rzadko spotykany przy tego rodzaju zamówieniach społecznych i zrealizowali ku zaskoczeniu wszystkich małe arcydzieło kina grozy. A przy tym obraz tak niewyobrażalnie brutalny i przerażający, że zleceniodawcy odmówili jego przyjęcia. Jestem w stanie ich zrozumieć

Streszczenie hiszpańskiego horroru, które przytoczyłem powyżej jest nieco mylące. Sugeruje bowiem jeszcze jeden obraz filmowej grozy podczepiający się pod zawsze wdzięczny dla filmowców temat rodzinnych patologii. Temat jest wdzięczny, bowiem poetyka horroru w sugestywny sposób oddaje piekło domowej przemocy, a zarazem stanowi dobrą wymówkę dla epatowania skrajnościami. Z drugiej strony poważna problematyka społeczna uszlachetnia pośledni gatunek, jakim wszak jest horror (a przy okazji intencje twórców), którzy mogą się tłumaczyć z bezzasadnej dawki przemocy powagą poruszanego tematu. W rzeczywistości przemoc domowa jako pomysł na fabułę filmu udaje się nielicznym. Ja znam tylko jednego reżysera, który potrafił w mistrzowski sposób ominąć wszelkie pułapki spłycenia tego niezwykle trudnego i delikatnego tematu. Nazywa się Sono Sion. Ale to nie do końca prawda. Bowiem z chwilą obejrzenia „Merry Little Christmas” znam jeszcze dwóch artystów, którzy nie polegli na pozornym „samograju”, jakim jest przemoc wobec najbliższych. To Manuel Marin i Ignacio Martin.

Noblista, Gabriel García Márquez w „Opowieści rozbitka” napisał słowa, które mogłyby posłużyć za motto filmu Hiszpanów: „Jest taka chwila, kiedy nie czuje się już bólu. Wrażliwość znika, a rozsądek tępieje, aż zatraci się poczucie czasu i miejsca”. Oto dokładny opis stanu psychicznego, w którym znajdują się obie bohaterki filmu: matka i córka, ale zarazem opis filmowej rzeczywistości, która rozgrywa się gdzieś poza konkretnym czasem i miejscem. Pozornie podział na naznaczoną niewyobrażalnym cierpieniem psychicznym i fizycznym przeszłość i przynoszącą ukojenie teraźniejszość zostaje zachowany. W istocie jednak miedzy przeszłością a teraźniejszością istnieje cienka, płynna granica, która wraz z przybyciem kuzyna Cristiny, znika. Mieszkanie, w którym przebywają bohaterowie niepostrzeżenie przeobraża się w przerażającą przestrzeń umysłu Cristiny i jej matki, których psychika zdruzgotana traumą z przeszłości zaczyna zacierać granice między tu i teraz. Jest to przestrzeń przypominająca przerażający labirynt zamieszkany przez odrażającego Minotaura-potwora, którym w umyśle dziewczynki staje się ojciec-sadysta. Tę przestrzeń wypełniają ożywione koszmary, przed którymi chwilowe schronienie można znaleźć w upiornych maskach, którym wyraz można dać w makabrycznie groteskowych rysunkach albo poprzez samookaleczanie. To miejsce, w którym czas, mimo pozorów przemijania, utknął w jednym miejscu: na feralnym świątecznym wieczorze. To miejsce, które staje się więzieniem, z którego nawet śmierć nie przynosi wyzwolenia. Filmów o traumie dzieciństwa skażonego rodzinnymi patologiami: przemocą, wykorzystywaniem seksualnym, świadomy zaniedbywaniem czy porzuceniem było wiele, ale chyba tylko młodym Hiszpanom udało się w tak porażająco sugestywny a zarazem doskonały sposób oddać całą niewysłowioną grozę brutalnie zgwałconej psychiki dziecka i jego matki, cały ogrom niewyobrażalnego cierpienia, bólu przeszywającego do szpiku kości i rozpaczy, rozdzierającej serce. Wrażenie jest tak piorunujące, że trudno po seansie obrazu Hiszpanów, ot tak po prostu wrócić do codzienności.

Aby stworzyć wyjątkowo przytłaczającą atmosferę, będącą mieszanką wszechobecnego zła, paranoi, niewiarygodnego okrucieństwa, sennego koszmaru i makabrycznej groteski Marin i Martin rezygnują z przyczynowo-skutkowej narracji. Intryga w filmie, którą stanowią odwiedziny kuzyna, jest cienka jak włos i ma wybitnie pretekstowy charakter. Ważniejsza jest impresjonistyczna struktura fabuły, składająca się z serii fantasmagorycznych, niebywale okrutnych w treści i w formie przekazu scen, ukazujących psychiczne i fizyczne spustoszenie wywołane traumą z przeszłości. O ile narracja przypomina estetykę impresjonistyczną, korzystającą z technik retrospekcyjnych i introspekcyjnych użyte środki wyrazu: nienaturalnie ostre oświetlenie, gwałtowny montaż, wykorzystywanie kamery subiektywnej itp. pochodzą z estetyki ekspresjonistycznej czy raczej hiperekspresjonistycznej. Wytrawne oko widza może dostrzec nawet nawiązania do pełnego okrucieństwa malarstwa Francisco Goi i ekspresjonistycznej sztuki malarskiej Edwarda Muncha (np. niezwykle realistycznie wyglądający, choć wygenerowany komputerowo potwór, który rozszerza swą paszczę przywodzi na myśl postać ze słynnego obrazu „Krzyk”). Widzowie mniej obyci ze sztuką zauważą natomiast pewne podobieństwa do bliższych naszym czasom utworów takich jak „Labirynt Fauna”, „Martrys” czy… video clipy Marylina Mansona. Aczkolwiek żaden z tych twórców nie odważył się na porcję tak realistycznie prezentujących się efektów gore, które naturalnością ukazania w niczym nie ustępują efektom z najbardziej szokujących japońskich horrorów, za to powielekroć przewyższając je rzetelnością wykonania.

Pietyzm realizacji współgra ze stuprocentowo wiarygodną, przekonującą grą aktorską. I nie sądzę, że to tylko zasługa zatrudnienia znanych gwiazd hiszpańskiego kina, m.in Macareny Gozmez, znanej z „Dagona” i „Filmów, które nie pozwolą ci zasnąć” oraz Jan Corneta, którego mogliśmy oglądać w roli Vincenta w „Skórze, której żyję” Pedro Almodovara. To także zasługa Marina i Martina, że potrafili pokierować uznanymi aktorskimi osobistościami, w sposób, który pozwolił najpełniej wcielić się w grane przez nie postaci. Swoją drogą to wielka odwaga zagrać w tak trudnym filmie i w tak cholernie nieprzyjemnej historii. Ostatecznie jednak wszystkie elementy składowe „Merry Little Christmas” układają się w całość doskonale się zazębiającą, dopełniającą i współgrającą. W kinie takie sytuacje zdarzają się rzadko i tylko w odniesieniu do dzieł wybitnych. Jeśli zatem ktoś kiedyś będzie twierdził w waszej obecności, że filmy krótkometrażowe to nic godnego uwagi, polećcie mu obraz Hiszpanów.

Jasne, znajdą się tacy, którzy będą kręcić nosem, że film nazbyt artystowski, że nic nowego w temacie patologii rodzinnych i że postać sadystycznego ojca nie ma wiele wspólnego z realizmem, gdyż doprowadzona zostaje w filmie do skrajności. Jeśli usłyszycie tego rodzaju zarzuty, nie słuchajcie ich. A gdyby nie przekonała was moja recenzja, to odsyłam do recenzji użytkowników w serwisie IMDB. Przeczytamy w nich, że podczas pokazu hiszpańskiego horroru na festiwalu grozy Dead By Dawn w Edynburg po skończonym pokazie „Merry Little Christmas” zapanowała kompletna cisza. Nikt nie śmiał się odezwać ani nawet poruszyć. Taka reakcja publiczności nie kłamie. W ten sposób reaguje się na największe filmowe arcydzieła, po których jakikolwiek słowa nie mają żadnej racji bytu. I tym właśnie jest film Marina i Martina.

PS. Film można zobaczyć online TUTAJ

Screeny

HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS HO, MERRY LITTLE CHRISTMAS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ choć to tylko 20 minut, wątpliwości nie ma: perła filmowej grozy
+ perfekcyjna realizacja
+ niewiarygodnie sugestywny i intensywny
+ przytłaczająca atmosfera wszechobecnego zła
+ niewyobrażalnie drastyczny
+ cierpienie ofiar domowej przemocy jeszcze nigdy nie miało tak przejmującego i przerażającego odzwierciedlenia na ekranie
+ choćby się chciało, nie sposób go zapomnieć

Minusy:

- dla niektórych może być nazbyt artystowski
- to tylko 20 minut

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -