Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CITADEL

CITADEL

Citadel

ocena:7
Rok prod.:2012
Reżyser:Ciaran Foy
Kraj prod.:Wielka Brytania / Irlandia
Obsada:Aneurin Barnard, James Cosmo, Wunmi Mosaku, Jake Wilson, Amy Shiels
Autor recenzji:D.
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Opuszczone, zapomniane przez bogów i ludzi miejsca to odwieczna pożywka dla wyobraźni i siedlisko wszelkiego zła. Szczególny mrok otacza nieznane wcześniej w historii zjawisko blokowisk, pełnych betonowych molochów emanujących zimnem i mrokiem. Dla wielu opuszczone dzielnice blokowisk to całkowicie zakazane miejsca, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nigdy nie zbłądzi ciemną nocą. Takie miejsca mają w dzisiejszej kulturze jednoznacznie negatywne konotacje i poruszanie się po takich dzielnicach po zmroku to zwykle doświadczenie rodem z horroru. Nie popadając zbytnio w dramatyzm i przesadę można zaryzykować twierdzenie, że widok dziesiątków zdewastowanych i ziejących pustką bloków to jedna z niechlubnych pocztówek nowożytnej cywilizacji. Po zniknięciu naszego gatunku to one wszak będą jednym z najtrwalszych świadectw naszej bytności na planecie.

Rozwijając powyższy wątek wypada stwierdzić, że to właśnie takie odhumanizowane, przerażająco brzydkie i odpychające blokowisko jest centralnym bohaterem filmu Ciarana Foya. Świadomość istnienia takiego miejsca zdecydowanie przyprawia o szybsze bicie serca, choć węszę nieznaczną ingerencję techniki komputerowej w podniesieniu i tak wysokiego poziomu ohydy, jaka otacza to blokowisko. Myślę, że nie znalazłoby się zbyt wielu chętnych na zwiedzanie tych bloków, którym w filmie nadano miano „Cytadeli”. Krajobraz miejsca akcji poraża od niemal pierwszych sekund filmu i stanowi bardzo mocne wejście w świat egzystencji Tommy’ego, który doświadczył w swoim życiu ogromnej traumy. To właśnie w Cytadeli jego ciężarna żona Joanne została brutalnie napadnięta przez bandę zakapturzonych wyrostków, którzy pobili ją do nieprzytomności i wbili strzykawkę z tajemniczą substancją prosto w ciężarny brzuch. Całe zdarzenie rozegrało się na oczach uwięzionego w windzie Tommy’ego próbującego ze wszelkich sił otworzyć zablokowane drzwi. Dziecko urodziło się zdrowe, ale Joanne po porodzie nie mogła się wybudzić z narkozy i zapadła w śpiączkę. Napad i jego następstwa odcisnęły także straszliwe piętno na Tommym, w którym wytworzył się syndrom ofiary. Jego psychika nie poradziła sobie z taką dawką agresji i Tommy wykształcił bardzo agresywną postać agorafobii i fobii społecznej. Każde wyjście z domu staje się dla niego istną męką i chłopak zupełnie nie radzi sobie z normalnym funkcjonowaniem. Przypadkowe spotkanie z miejscowym księdzem okazuje się jednak dla Tommy’ego punktem zwrotnym. Ksiądz nie tylko wie, kim byli napastnicy, ale także skąd się wzięli. Informuje ponadto Tommy’ego, że stwory żywią się ludzkim strachem i będą chcieli odebrać mu córkę. Jedynym wyjściem jest konfrontacja i walka z zagrożeniem, ale Tommy musi najpierw stoczyć wewnętrzną walkę z samym sobą.

Przez całe 84 minuty z ekranu emanuje mrok, strach i brzydota. Całość akcji rozgrywa się w opisanym wcześniej, odrażającym blokowisku, które dodatkowo wybudowano na straszliwym odludziu. Współcześnie takie miejsca kojarzą się niemal wyłącznie z patologią czy dzielnicami, w których osiedla się tzw. „element”. Zdaję sobie doskonale sprawę, że takie miejsca są powszechne na terenie całego świata i szpecą praktycznie wszystkie większe miasta tzw. nowoczesnego świata (sugeruję pooglądać chociażby słynne rosyjskie „prospekty”). Szare, strzeliste wieżowce, pokryte łuszczącą się farbą, pełne powybijanych okien, malunków i graffiti, z brudnymi i zniszczonymi klatkami schodowymi, gdzie w smrodliwych korytarzach snują się grupy wyrostków – któż nie widział takich miejsc w miastach? Już samo to wystarcza, aby odbierać scenerię „Cytadeli” z uczuciem dobrze znanego niepokoju i wrażeniem, że strach Tommy’ego jest nam nieobcy. W ten pozbawiony radości i piękna świat Ciaran Foy sączy jeszcze udrękę odrzucenia, braku perspektyw i zwykłego, ludzkiego nieszczęścia. Tommy symbolizuje w filmie całą grupę społeczną młodych ludzi, którym los nie daje wielu szans na godne życie i zmusza do podłej, degradującej egzystencji na obrzeżach cywilizacji. Samo wyobrażenie sobie życia na takim osiedlu przyprawia o ciarki... Jakby mało było tego mroku, Tommy jest jednym wielkim skupiskiem lęków. Tragedia dotycząca jego żony wydarzyła się w chwili, gdy oboje wyprowadzali się z Cytadeli i mieli (najpewniej) zacząć nowe życie w lepszym miejscu. Trauma była tak silna, że Tommy dosłownie zapadł się w sobie i nie umie poradzić sobie ze światem zewnętrznym. W takich warunkach przychodzi mu nie tylko wychowywać córkę, ale także starać się o poprawę swojej sytuacji. Nie jest w tym osamotniony, ponieważ jego los nie jest obojętny pewnej pielęgniarce ze szpitala, w którym leży jego żona. Jednak dopiero spotkanie z księdzem staje się dla Tommy’ego katalizatorem sumy jego fobii i lęków. Zmuszony do walki o życie swojej córki zrobi wszystko, aby ją ocalić.

To się może wydawać banalne rozwiązanie akcji, ale tylko ludziom niemającym dzieci. Świadomość, że dla ocalenia swojego potomstwa (oraz rodziny jako całości) można zrobić dosłownie wszystko to fundamentalny instynkt rasy ludzkiej. Każda matka i każdy ojciec nie zawahają się przed niczym, aby ocalić swoje dzieci w obliczu śmiertelnego zagrożenia i to właśnie zdaje się rozumieć Ciaran Foy. Przemiana Tommy’ego jest oczywiście nieco przewidywalna i typowa w takim schemacie akcji (ofiara zmuszona do konfrontacji z własnym strachem w końcu przestaje się bać), ale jej fundament zdaje się mocno solidny. Sądzę, że wielu ojców oglądających ten film stwierdzi, że rozumieją Tommy’ego.

Najsłabszym bodaj ogniwem w całości wydają się sami antybohaterowie filmu, czyli zakapturzone dzieci snujące się po pustkowiu w obrębie Cytadeli. Ksiądz objaśnia wprawdzie źródło ich pochodzenia i wie, jak się ich pozbyć, ale istota tych stworów pozostaje niejednoznaczna. Z jednej strony to dzieci, czasem nastolatki, które są w pełni „żywe”, ale zachowują się jak zombie, a ich instynkty zredukowały się do poziomu bezrozumnej agresji i całkowitego upośledzenia umysłowego. Wydają się być zupełnie bezkarne i nikt nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia, co wydaje się aż nieprawdopodobne. Czegoś nie dopowiedziano w scenariuszu na temat tych zdeprawowanych dzieci, a film na tym stracił. Niepotrzebne są także niektóre zbyt oklepane zagrywki z ich udziałem, które aż nazbyt często widywaliśmy już w innych filmach o podobnej tematyce (obliczone wyłącznie na wystraszenie widzów). Zbyt łatwo przewidzieć tu pewne zachowania i pod koniec filmu widok zombie-podobnych stworów nie powoduje specjalnego skoku ciśnienia.

Film Foya to mocna pozycja, która z pewnością dostarczy solidnej porcji strachu, a wydźwięk filmu będzie z pewnością mocniejszy dla osób mających małe dzieci. Nie zawaham się powiedzieć, że stanowczo odradzam seans osobom szczególnie wrażliwym na tym punkcie.

Screeny

HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL HO, CITADEL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wyjątkowo obskurne i odpychające miejsce osadzenia akcji
+ bardzo sugestywne i mocno odczuwalne poczucie beznadziei i osaczenia
+ kapitalny koktajl mieszający różne fobie i lęki
+ mroczna i raczej nieprzyjemna historia
+ solidna porcja rasowego horroru bez zbytniej gadaniny i efekciarstwa
+ konfrontacja z autentycznymi lękami, które nie są obce znacznej części ludzkości

Minusy:

- nie zaszkodziłoby lepiej wykorzystać antybohaterów i dodać im nieco głębi
- w drugiej połowie filmu elementy horroru są nieco zbyt schematyczne

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -