Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi

NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi

Mój sąsiad zombie

ocena:4
Rok prod.:2010
Reżyser:Oh Young Doo, Ryu Ho Jang Youn Jung, Hong Young Guen
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Ji-hun Bae, Yong-geun Bae, Eun-jung Ha, Young-geun Hong, Hyeon-tae Kim, Yeo-jini Kim
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zombie, żywy trup to ikona kina grozy narodzona na Zachodzie. To w tej części świata powstały pierwsze filmy z tą postacią („White Zombie”, „I Walked with The Zombie”, „The Plague of The Zombies”), a także najważniejsze i najsłynniejsze (m.in. trylogia George`a A. Romero, filmy Lucio Fulciego). Jednak świat to globalna wioska, jak chciał Marshall McLuhan, zatem każde popkulturowe zjawisko, a filmy zombie za takie możemy uznać, odbija się echem na całym globie. Ożywione trupy dotarły zatem w końcu na Daleki Wschód. Jednym z pierwszych zombie movies z azjatyckiego kontynentu jest japoński „The Living Skeleton” (1968), jednak w niektórych dalekowschodnich krajach, jak np. w Korei Płd horrory z zombie w głównych rolach pojawiły się znacznie później, bo dopiero w latach osiemdziesiątych. Pierwszym filmem postaciami z żywymi trupami był „Strange Dead Bodies” (1981), w którym zmarli powstawali z grobów z dość niezwykłego jak na tę odmianę kina grozy powodu, czyli wskutek emisji fal radiowych. Warto również wspomnieć o jeszcze jednym obrazie z lat osiemdziesiątych, o „The Aliens and Kong Kong Zombie” (1989), którego tytuł trafnie oddaje charakter tego kuriozalnego melanżu filmu SF z zombie movies. W późniejszych latach zapanowała istna posłucha, bowiem dopiero w pochodzącym z 2008 r. „Guard Post 506” pojawia się w jednej ze scen postać żywego trupa. Dlatego też rok 2010 można uznać za wyjątkowo „przyjazny” zombie movies, bowiem pojawiły się w nim „Mr Zombie” oraz recenzowany „The Neighbor Zombie”.

Film otwiera krótka sekwencja animowana, objaśniająca w jakich okolicznościach doszło do pandemii wywołanej przez śmiertelnie niebezpiecznego wirusa, przemieniającego ludzi w głodne ludzkiego mięsa bestie. Następnie przenosimy się do ogarniętego plagą Seulu, by poznać losy mieszkańców stolicy Korei Południowej opowiedziane w sześciu osobnych epizodach. Pierwszy z nich „Crack” (reż. Oh Young-doo) opowiada o pewnym młodym geeku, który zaatakowany zostaje przez niewidzialną siłę, wyzwalającą w mężczyźnie niepohamowany głód ludzkiego mięsa. Druga historia zatytułowana „Run Away” (reż. Oh Young-doo) jest opowiastką o pewnym małżeństwie. On jest zombie a ona mimo, iż nadal nie jest zainfekowana, nie chce opuścić swego ukochanego. Bohaterką trzeciej „Mother, I Love You” (reż. Hong Young-geun) jest pewna młoda kobieta, która mieszka ze swoją matką przemienioną w krwiożercze zombie. Przypadek sprawia, że w mieszkaniu kobiety pojawia się patrolujący ten rejon żołnierz. Mężczyzna niespodziewanie odkrywa sekret bohaterki. Czwarty epizod, „.Age of Vaccine” (reż. Ryu Hoon) opowiada o trzyosobowym oddziale, który zostaje zaatakowany przez zombie, tajemniczego osobnika w masce gazowej i groźnego przestępcę, który po wstrzyknięciu pewnego specyfiku zyskuje nadludzką siłę. „And after that, I’m Sorry”, piąta opowiastka jest historią dr Parka, twórcy szczepionki przeciwko wirusowi, który nękany jest wspomnieniami z okresu, gdy był jednym z zarażonych. Któregoś dnia doktor zostaje zaatakowany nożem przez nieznajoma młodą kobietę, która twierdzi, iż mści się za śmierć swojej siostry. Najkrótsza historyjka, „Pain Killer” pokazuje mężczyznę piszącego na komputerze, prawdopodobnie scenariusz do filmu (który właśnie obejrzeliśmy) i który powoli przemienia się w zombie.

Nagrody publiczności na prestiżowym festiwalu filmów fantastycznych w Puchon i nagroda młodych widzów na festiwalu w Maladze to całkiem niezła rekomendacja dla każdego horroru. Zdawałoby się. Zdawałoby, ponieważ „The Neighbor Zombie” nie jest wcale taki dobrym filmem jak go malują. Najmocniejszym autem tej zrealizowanej przez czworga młodych reżyserów składanki filmowej jest bowiem oryginalny (do pewnego stopnia), nieszablonowy i wielce obiecujący pomysł wyjściowy. Świadomi ograniczeń budżetowych, obraz kosztował bowiem marne 17 tys. dolarów, przygotowali fabułę nietypową jak na konwencje zombie movies. Zamiast efektownych scen eksterminacji nieprzebranych mas żywych trupów, zamiast szalonej akcji (takiej jak choćby w serii „Resident Evil”) i morza wylanej krwi (jak w większości horrorów o zombie) młodzi Koreańczycy proponują widzom historię zaskakująco kameralną, oszczędną w atrakcje tego rodzaju obrazów a nawet rzecz by można - wyciszoną i intymną.

Twórcy „The Neighbor Zombie” zmieniają również konwencjonalną optykę filmów o zombie, którą najczęściej wyznacza perspektywa ludzi, starających się przetrwać w świecie opanowanym przez hordy krwiożerczych „przemienionych”. W filmie Koreańczyków mamy natomiast do czynienia zarówno z perspektywą ludzi (np. żołnierze z epizodu „Age of Vaccine” ), jak też zainfekowanych (np. mąż z epizodu „Run Away”). Co więcej twórcy filmu z pełną premedytacją postępują na przekór typowo prowadzonej narracji w zombie movies, która sprowadza się do dwóch fabularnych wariantów: 1) osaczenia (np. „Noc żywych trupów”), 2) przedzierania się (np. „28 dni później”). W koreańskim zombie movies żaden z tych dwóch podstawowych wariantów nie występuje, otrzymujemy za to wielowątkową opowieść o zwyczajnych mieszkańcach Seulu w taki czy innych sposób dotkniętych epidemią „zombiastycznego” wirusa. Może z wyjątkiem oddziału żołnierzy z czwartej nowelki („wariant osaczenia”), pozostali bohaterowie są uwikłani w sytuacje raczej niecodzienne jak na konwencje zombie movies, a które pozwalają wprowadzić motywy rzadko obecne w horrorach o żywych trupach. W epizodzie „Run Away” pojawia się wątek miłości żony do męża, która z pełną świadomością zaraża się „chorobą”, by małżonek nie czuł się opuszczony. W historii „Mother, I Love You” na próbę zostaje wystawiona miłość córki do matki. W nowelce „And after that, I’m Sorry” pojawia się z kolei wątek zemsty, zaś epizod pierwszy ma wyraźnie groteskowych charakter. Dzięki zatem różnym zabiegom podważającym klasyczną formułę filmów o zombie oraz jego typowe schematy fabularne „The Neighbor Zombie” staje się obrazem niezwykle specyficznym. Można go określić mianem zombie dramatu obyczajowego. Chociaż gdzieś tam w tle pobrzmiewa krytyka współczesnego społeczeństwa koreańskiego.

Z sześciu różnych historii, z których składa się ten film nowelowy zdecydowanie najlepiej wypada epizod trzeci, „Mother, I Love You”. Jest w nim bowiem wszystko co powinno być: interesująca historyjka, doza makabry (córka odcina sobie palce i karmi nimi nienasyconą matkę-zombie), całkiem sporo napięcia (gdy sprawdzający mieszkanie żołnierz zmuszony jest rozpaczliwie walczyć o życie) jest też całkiem niezła charakteryzacja „krwiożerczej mamusi”, owiniętej niczym mumia zakrwawionymi bandażami i uwięzionej na łańcuchu niczym dzikie, wściekłe zwierzę. Niestety epizod trzeci jest właściwie jedynym jasnym punktem „The Neighbor Zombie”. Młodzi Koreańczycy zapomnieli bowiem, że pomysł z potencjałem pozostaje tylko pomysłem, jeśli jego potencjał nie zostanie sensownie i interesująco rozwinięty. W omawianym obrazie natomiast poza wspomnianą trzecią nowelką, pozostałe opowiastki miast być interesującymi, stają się ciężkostrawne i irytujące. Epizod pierwszy jest zwyczajnie w świecie idiotyczny a jednym malutkim plusikiem jest przyzwoita scena gore, gdy jej bohater pożera własną stopę. Nowela druga o małżonkach irytuje bardzo kiepską charakteryzacją i cieniutką jak włos intrygą. Opowieść o trzyosobowym oddziale żołnierzy aż zanadto odsłania budżetowo niedostatki, które dziwnie współgrają z niedostatkami chaotycznego scenariusza. Historyjka o dr. Parku jest nudna, a pod koniec staje się absurdalna (złodziej w kowbojskim kapeluszu, kobieta mścielka, drętwe dialogi). Natomiast ostatni i najkrótszy epizod można skwitować krótko: WTF?

Można zaprotestować: ale przecież „The Neighbor Zombie” musiał dostać za coś wspomniane na początku tej recenzji nagrody? No cóż, sam się nad tym zastanawiam… Albo repertuar festiwalu w Puchon i w Maladze był tak słaby, że na jego tle obraz Koreańczyków wypadł tak dobrze, albo dla oceniających ważniejsze było słowo „ambitna” niż „porażka”. Bowiem w ostatecznym rozrachunku tym właśnie jest „The Neighbor Zombie”.

Screeny

HO, NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi HO, NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi HO, NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi HO, NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi HO, NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi HO, NEIGHBOR ZOMBIE, THE a.k.a. Yieutjib jombi

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nietypowy pomysł z potencjałem
+ na przekór konwencji zombie movies
+ próba poszerzenia formuły horrorów o żywych trupach o wątki rzadko obecne w tego rodzaju filmach
+ epizod „Mother, I Love You”
+ jest krwawo

Minusy:

- potencjał pomysłu wyjściowego nie zostaje rozwinięty w interesujacą całość
- poza wspomnianym epizodem pozostałe są małostrawne, irytujące, nudne i idiotyczne
- ambitna porażka

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -