Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CITY OF ROTT

CITY OF ROTT

City of Rott

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Frank Sudol
Kraj prod.:USA
Obsada:głosy: Frank Sudol
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zdecydowanej większości miłośnikom kina grozy, zwłaszcza tego współczesnego, motyw inwazji żywych trupów kojarzy się z ekstremalną odmianą horroru, w której hordy przerażających monstrów - strasznych, bo jakże podobnych do nas – pośród ruin upadłej cywilizacji „zażerają” się mięsem garstki ocalałych z apokalipsy. Obrazy tego typu najczęściej odsądzane są od czci wiary jako epatujące brutalnością i okrucieństwem filmowe śmieci. Znawcy tematu wiedzą jednak, iż w niektórych pod grubą warstwą obrzydliwości odnaleźć można sporo celnych spostrzeżeń chociażby na temat konsumpcyjnego zatracenia tzw. zachodniego kręgu kulturowego. Wystarczy uważnie przyjrzeć się „Dawn of the Dead” George’a A. Romero, „Dead Set” Yanna Demange czy „Pontypool” Bruce’a McDonalda, by przekonać się, iż filmy z zombie wcale nie muszą stanowić pożywki dla odbiorców ze spaczonym gustem. Frank Sudol w swojej kultowej animacji postanowił „pójść na całość” i obie warstwy zombie-movies – estetyczną i znaczeniową – doprowadzić do skrajności. Krytykę dewiacyjnych zachowań konsumenckich reżyser utopił w jatce, na jaką twórcy filmów fabularnych dotąd sobie jeszcze nie pozwolili.

Staruszek wsparty na swym balkoniku niczym Odyseusz albo Dante przemierza megapolis opanowane przez hordy agresywnych zombie. Pomiędzy kolejnymi potyczkami z wydobywającymi się zewsząd zastępami potworów Fred prowadzi ożywione dysputy ze swym... chodzikiem. Tylko jemu ufa i wierzy, że obaj wspierając się dotrą wreszcie do Świętego Grala, którym jest sklep obuwniczy. Sterany życiem i niekończącą się batalią z zombie bohater marzy tylko o jednym – parze nowych mokasynów.

Apokaliptycznej wizji opanowanego przez monstra miejskiego molocha nie mógł uwieńczyć byle jaki bohater. W roli tej nie sprawdziłby się żaden komandos albo innego sortu mięśniak. Jako „ostatni sprawiedliwy” w mieście zalanym rozkładającymi się ciałami blado wypadłyby także popkulturowe ikony męskości pokroju Rambo, Batmana czy Jamesa Bonda. Dlatego w bój o każdy skrawek przestrzeni i chwilę oddechu, wreszcie o życie i za cel wyrusza heros na miarę Achillesa i Hektora, w których, jak pamiętamy z „Iliady”, nawet groźby bogów nie były w stanie wzbudzić lęku. Filmowy bohater także nie boi się niczego – nie straszne są mu pojedyncze trupy, „na klatę” przyjmuje także otaczające go zastępy monstrów. Niczym Aleksander Wielki ze swym Bucefałem, Fred i jego wierny balkonik stawiają czoła każdemu zagrożeniu.

Jak wspomniałem wcześniej dziadek nie tylko mierzy się ze swym „trupim” przeznaczeniem. Połykając kolejne kilometry miejskich ulic, w niewybrednych słowach komentuje to, co przyczyniło się do upadku ludzkości. Widziana jego oczami metropolia to jedno wielkie centrum handlowe. Co i rusz bohater mija sklep albo lokal z fast foodem. Atakowany jest nie tylko przez czyhające na żywych zombie, lecz także przez agresywną reklamę w postaci oblepiających miasto sugestywnych billboardów. W pewnym momencie nasz bohater konstatuje, iż taka społeczność musiała się zatracić. Okazuje się bowiem, iż konsumentowi doskonałemu, tj. bezkrytycznemu, sprzedać można wszystko. Nawet to, co przyczyni się do jego zguby.

Gdzie w „City of Rott” leży pogrzebany pies? Sudol bez owijania w bawełnę pokazuje, iż zombizm nie jest plagą, która ni stąd ni zowąd spadła na rodzaj ludzki. Człowiek poświęcając konsumpcji gros swojego czasu i nadając jej nie wiadomo jakich znaczeń (liczne obrzędy z wyprzedażami na czele, ekstatyczna przyjemność w dokonania byle jakiego zakupu, itp.) czyni ją religią. Nic więc dziwnego, iż miejski moloch z „City of Rott” jest świątynią konsumpcji z niezliczonymi watahami zombie w charakterze fanatycznych wyznawców. Według Sudola bowiem przemian w żywe trupy to nie efekt jakiegoś kataklizmu, a rezultat przyspieszonego (takie czasy) procesu ewolucji.

„City of Rott” nie spodoba się tym odbiorcom, dla których dopieszczony szczegół stanowi o artyzmie animacji. W swoim filmie Frank Sudol pozwolił sobie na pewną umowność. Dotyczy to przede wszystkim postaci. Nie muszą one wiernie odzwierciedlać naszej rzeczywistości, sam ich wizerunek ma być nośnikiem informacji. Dlatego też w poruszaniu się, mimice czy gestykulacji bohaterów „City of Rott” więcej jest karykatury niż naśladownictwa zachowań ludzkich. Z drugiej strony animacji nie brakuje dynamiki. Żywiołowy montaż, ciągłe zmiany planów oraz ogrom efektownie namalowanych scen gore sprawiają, iż przez większą część seansu peregrynacje głównego bohatera ogląda się z niekłamanym zainteresowaniem.

Nie znaczy to jednak, iż anarchia i tony wypruwanych zombie flaków cieszy oko do samego końca filmu. Mam wrażenie, iż jego autorowi zabrakło pomysłu na drugą część opowieści. Ileż bowiem można oglądać hord rozkładających się trupów przemierzające w te i wewte ulice miasta w poszukiwaniu choć skrawka świeżego mięsa. Kiedy Sudol daje trochę „odpocząć” swojemu głównemu bohaterowi na scenie pojawiają się inni ocalali z zombiej pożogi. Ci jednak, niczym meteory, najpierw dokonują rzezi na zastępie trupów, by zaraz w widowiskowy sposób zostać przez nie „zeżartym”. Dopiero zakończenie z kapitalną puentą oraz refleksjami, do jakich ta prowokuje, pozwala zapomnieć o kilkunastu lekko nużących minutach seansu.

Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić fanów horroru, zwłaszcza tych lubujących się w zombie-movies, na projekcję „City of Rott”, animacji, której zawartość sprowadzić można do frazy „festiwal radosnego i niczym nieskrępowanego gore”. Bon appétit.

Screeny

HO, CITY OF ROTT HO, CITY OF ROTT HO, CITY OF ROTT HO, CITY OF ROTT HO, CITY OF ROTT HO, CITY OF ROTT HO, CITY OF ROTT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ocean gore
+ czarny humor
+ główni bohaterowie
+ wygląd zombie
+ kilka spostrzeżeń dotyczących zachowań współczesnych społeczeństw
+ niby uproszczona, a jednak sugestywna animacja

Minusy:

- w drugiej połowie filmu trochę wieje nudą

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -