Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KAKURENBO

KAKURENBO

Kakurenbo: Hide & Seek

ocena:8
Rok prod.:2004
Reżyser:Shuuhei Morita
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Junko Takeuchi, Akiko Kobayashi
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Trwająca zaledwie dwadzieścia pięć minut animacja to piekielnie trudna forma wyrazu, wymagająca jeszcze więcej zdolności narracyjnych i samodyscypliny niż opowiadanie czy typowy filmowy szort. Horror to jednakże gatunek, który znakomicie wpasowuje się we wszelkiego rodzaju krótkie formy; w rękach zdolnych ludzi jest w stanie zmienić się zaś w prawdziwe dzieło. Z opowieścią naprawdę sporego formatu mamy do czynienia w japońskim animowanym filmie krótkometrażowym o tytule „Kakurenbo”. Jak się okazuje, małe rzeczy nie tylko cieszą, ale także potrafią porządnie nastraszyć.

„Kakurenbo” nie jest jednak zwyczajnym przyspieszaczem tętna, a raczej bardzo specyficznym, dość zakręconym widowiskiem o starannie wypracowanym klimacie. Atmosfera jest tu gęsta jak melasa, zaś fabuła z pozoru pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. W istocie jednak mamy tu do czynienia z historią nader spójną, acz pozostawiającą pole do rozmaitych interpretacji. Z jednej strony można odczytywać ją jak przypowieść o walce ludzi z demonami, z drugiej zaś nikt nie broni doszukiwać się też bardziej współczesnego przesłania – takiego jak choćby destruktywny wpływ industrializacji na świat dziecięcej wyobraźni. Nie staram się tu niczego narzucać ani sugerować. Warto zastanowić się samemu, zwłaszcza, że film autentycznie skłania do tego rodzaju rozważań.

Ale o co tu właściwie chodzi, zapytacie? Cóż, „Kakurenbo” to opowieść o bardzo dziwnej zabawie w chowanego, która toczy się w murach pustego, na wpół martwego miasta. Gromadka dzieciaków w maskach lisów rozbiega się po posępnej, industrialnej okolicy i podąża w różnych kierunkach. Jako, że film trwa zaledwie dwadzieścia pięć minut, nie ma co liczyć na rozbudowane postaci. Trudno jednak nazwać bohaterów papierowymi, gdyż bez wątpienia mieli oni pozostać do bólu enigmatyczni: noszone przez nich maski nie tyle odbierają im osobowość, co przypisują każdej postaci góra jedną czy dwie charakterystyczne cechy. Dzięki temu każdy widz w miarę szybko zorientuje się, kto jest kim, i z kim warto się utożsamiać, a wobec kogo pozostać obojętnym.

Jednakże bohaterami „Kakurenbo” są nie tylko dzieci. Z mroków drugiego planu wypełzają też nader zjawiskowe demony, których wygląd to przykład niezwykłej wyobraźni japońskich twórców. Stworom tym daleko do typowego bestiariusza współczesnego hollywoodzkiego horroru – budzona przez nie groza zaś jest odmienna od zwykłej odrazy czy lęku, jaki może powodować widok nieumarłego bądź typowego chrześcijańskiego demona. Cały klimat filmu balansuje zresztą na granicy pomiędzy zgrozą i zachwytem: z jednej strony ciemne zaułki miasta mogą budzić niepokój, z drugiej wydają się także pełne dziwacznej magii. Na uwagę zasługują początkowe ujęcia budynków, które każą nam wierzyć, że słowo „drapacze chmur” może być rozumiane w bardzo dosłownym znaczeniu.

Zakończenie jest zaskakujące i pozostawia widza w stanie przyjemnego osłupienia. Zadziwiające, jak ciekawą tajemnicę można było zbudować w trakcie tych dwudziestu pięciu minut. Interpretacje finału zostawiam Wam samym. Szkoda byłoby psuć zabawę, prawda? Warto za to wspomnieć o aspektach technicznych „Kakurenbo”, a mianowicie o samej animacji. Film został zrealizowany w technologii cel shadingu, czyli grafice komputerowej stylizowanej na ręcznie rysowaną. Wygląda to efektownie, nie mam najmniejszych zarzutów co do stylu produkcji. Tym większe uznanie budzi fakt, że została ona stworzona przez zespół liczący sobie… czterech ludzi.

O „Kakurenbo” lepiej nie wiedzieć zbyt wiele, zanim się do niego nie usiądzie. Podkreślam też, że bez wątpienia warto sięgnąć po to japońskie dzieło, zwłaszcza, że tego rodzaju animacji bardzo brakuje w kulturze europejskiej. Samo skosztowanie złowieszczego, magicznego klimatu tej produkcji starczy za powód do poświęcenia jej niecałej półgodziny. Choć może nie jest to film, który zostaje w pamięci na zawsze, z pewnością przy odpowiednim nastawieniu dostarczy nam sporo emocji.

Screeny

HO, KAKURENBO HO, KAKURENBO HO, KAKURENBO HO, KAKURENBO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca fabuła, zostawiająca pole do interpretacji
+ wyjątkowy klimat
+ porządna grafika

Minusy:

- nie zostaje z człowiekiem na tak długo, jak z początku mogłoby się wydawać

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -