Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PUPPET MONSTER MASSACRE, THE

PUPPET MONSTER MASSACRE, THE

The Puppet Monster Massacre

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:Dustin Mills
Kraj prod.:USA
Obsada:Steve Rimpici, Jessica Daniels, Bart Flynn, Ethan Holey, Erica Kisseberth, Dustin Mills, Brandon Salkil
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W ostatnich dwudziestu latach zmienia się sposób patrzenia na film animowany. Przynajmniej w Polsce. Tego typu kino nie jest już u nas uważane za „bajki dla dzieci”, a równouprawnia się z obrazami aktorskimi. Co nie oznacza, że cieszy się taką samą popularnością. Po prostu lubimy wielkie gwiazdy kina, a te muszą być z krwi i kości, a nie stworzone w komputerze. Animacja daje jednak bardzo duże możliwości i różnorodność. Ciekawe połączenie może stworzyć z kukiełkami. Jako dziecko uwielbiałem „The Muppet Show”, a potem jako dorosły facet z zainteresowaniem obejrzałem „Meet The Feebles” Petera Jacksona, którego znałem wtedy dzięki wspaniałej „Martwicy mózgu”. Twórca „Władcy Pierścieni” niebywale mnie zaskoczył. Były Mapety, ale zupełnie inne – niegrzeczne, krwawe, które szokowały zachowaniem. Szkoda, że twórcy filmowi szerzej nie zainteresowali się tego typu formą wypowiedzi artystycznej. Oczywiście poza produkcjami przeznaczonymi dla bardzo młodej widowni. Można znaleźć wyjątki, do których zalicza się recenzowany „The Puppet Monster Massacre”.

Fabuła recenzowanego filmu jest bardzo prosta i sztampowa. Czworo młodych ludzi otrzymuje list z zaproszeniem do nawiedzonej posiadłości. Nagrodą jest milion dolarów. Gdy pojawiają się na miejscu razem z dodatkową dziewczyną dowiadują się od Wolfganga Wagnera, właściciela posiadłości, że pieniądze otrzymają do podziału te osoby, które dotrwają do rana. Zapada zmrok, goście zwiedzają posiadłość, nieświadomi czającej się w podziemiach bestii.


„The Puppet Monster Massacre” to zupa, której składnikami są humor oraz znaczna część odmian horroru. Tytułowa bestia zamieszkująca podziemia rezydencji, krwawe gore, trupy, szalony naukowiec i jego (nie) udany eksperyment medyczny oraz stary nawiedzony dom. Choć zapewne uważne oko widza dostrzeże jeszcze kilka cytatów filmowych. Należy wspomnieć także o sprytnym, bardzo „wygadanym” pingwinie, pomocniku Wolfganga Wagnera. Wszystkie te elementy znakomicie wkomponowały się w fabułę. Akcja komedio – horroru przebiega dynamicznie, utrzymana w klimacie gore przemieszanego z ghost story. Za to należą się wielkie pochwały Dustinowi Millsowi, dla którego recenzowany obraz jest debiutem.

Dobra reżyseria i przyzwoity scenariusz to podstawa sukcesu „The Puppet Monster Massacre”, którego ważnym elementem są główni bohaterowie. To pięć różnych i wyrazistych postaci. Każda z osób, które udały się do posiadłości Wolfganga Wagnera ma swój cel i karykaturalnie nakreślony charakter. Część komediowa to właśnie owe charaktery, jak również ich wzajemne relacje i tarapaty w jakie popadają z każdą filmową godziną pobytu w nawiedzonym domu. Warto pamiętać także o przywołanym wcześniej pingwinie, który jest jednym z najbardziej intrygujących elementów obrazu, bo po prostu indywiduum z innej bajki. Zaskakuje jego relacja z szalonym naukowcem, na którego działania ma także niemały wpływ. O grze aktorskiej w tego typu kinie mówić nie można, ale lektorzy, którzy podkładali głosy uczynili to poprawnie. Najlepiej w tym elemencie wypada Steve Rimpici, który z niemieckim akcentem kreuje Wolfganga Wagnera.

Oprawa wizualna i dźwiękowa to najistotniejsze elementy „The Puppet Monster Massacre”. Kukiełki są bliskie tym, które wszyscy znamy z Mapetów. Tło oraz efekty specjalne zostały oczywiście stworzone w komputerze, choć założenie było takie, aby niektóre elementy (np. ogień) wyglądał „analogowo”, czyli całkowicie naturalnie. Muszę przyznać, że graficznie film prezentuje się bardzo dobrze, choć nie zachwycająco. Twórcy najprawdopodobniej osiągnęli zamierzony efekt. Wydaje mi się, że mogli pójść nieco inną stroną. Wizerunek postaci jest w porządku. „Mapety” mogą się podobać lub nie, ale to decyzja twórców, widzowi pozostaje jedynie akceptacja. Niestety ujmą jest tytułowy potwór. Może tak miał wyglądać, ale nie jest to widok zbyt atrakcyjny dla widza, o ile ten ma więcej niż 10 lat, a ze względu na brutalność powinien przynajmniej przekroczyć granicę 16 lat. Pozytywnie zaskakuje darmowa muzyka pozyskana na podstawie licencji Creative Commons „Uznanie autorstwa 3.0”. Twórcy dokonali zazwyczaj dobrego wyboru, dobrze dostosowując dźwięki do poszczególnych scen. Choć nie należy spodziewać się w tym elemencie czegoś wyjątkowego.

„The Puppet Monster Massacre” to obraz ciekawy, ale posiadający również wady. Najważniejsze z nich wynikają z chwalonego wcześniej scenariusza, bo ten choć poprawny, to nie jest błyskotliwy. Irytują dialogi, które są po prostu głupie, choć czasem nawet zabawne, utrzymane na poziomie „Beavis and Butt-head” (amerykański serial animowany). Twórcy stworzyli spójny obraz złożony z zapożyczeń z różnych odmian grozy. Niestety brakowało im pomysłów na niektóre elementy jak choćby rozwój - „dorastanie” tytułowego potwora.

Po seansie zdałem sobie sprawę, że gdyby to był film aktorski, to straciłby prawie cały swój urok, bo przecież, co jest nowego w fabule, w której grupa nastolatków trafia do dużego domu i tam czyha na nich coś morderczego? Ile obrazów o takim schemacie widzieliście? Oczywiście taka konstrukcja fabularna ma się cały czas bardzo dobrze, a twórcy starają się wzbogacić tego typu filmy o jakiś nowy i interesujący element, czasem nawet skutecznie. W wypadku „Puppet Monster Massacre” takiej nowinki nie ma. Treść zatem przemawia przeciwko, ale za to forma ratuje całość. Mills z ekipą mieli całkiem niezłe pomysły, choć często sztampowe, to i tak mogą się podobać. Wystarczy przywołać scenę, w której jeden z głównych bohaterów znajduje się w otoczeniu prawdopodobnie kilkuset białych, słodkich królików przeznaczonych na rzeź. Podobnych fragmentów można znaleźć jeszcze kilka. Jeżeli potraficie niezbyt uważnie przyglądać się fabule, która, choć dobrze prowadzona, ale niezbyt odkrywcza, to wizualna oprawa, wciągające losy bohaterów i humor w zupełności wystarczy, aby świetnie się bawić przy „The Puppet Monster Massacre".

Screeny

HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE HO, PUPPET MONSTER MASSACRE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zabawny
+ oprawa wizualna
+ wciągająca fabuła
+ stary budynek

Minusy:

- dialogi
- zbyt ograne schematy
- brak pomysłów w niektórych elementach fabuły

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -