Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ

JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ

Pewnej nocy w pewnym mieście

ocena:8
Rok prod.:2007
Reżyser:Jan Balej
Kraj prod.:Czechy
Obsada:(film pozbawiony dialogów)
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Współcześnie jedno z najpiękniejszych miast w Europie, w XVI wieku, za sprawą rządów cesarza Rudolfa II, mekka dla wszelakiej maści magów, alchemików i mędrców parających się nauką tajemną. Ów czar musiał gdzieś zagnieździć się w praskich kamienicach i uliczkach, bo cztery wieki później urzekająca stolica Czech stała się miejscem akcji „Procesu” Franza Kafki, „Studenta z Pragi” Stellana Rye i Paula Wegenera oraz „Golema” Carla Boese i Paula Wegenera, utworów, które aż ociekają aurą tajemniczości. Okolice Złotej Uliczki stały się także tłem dla filmowych wydarzeń ze „Spiskowców rozkoszy”, jednego z najdziwniejszych obrazów kultowego czeskiego surrealisty Jana Švankmajera. W „Jedne noci v jednom meste” Jana Baleja wprost nie mówi się o Pradze, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż napawając się jednak iście barokowym pięknem poszczególnych lokacji, patrzymy na coś innego niż pełne uroku ulice stolicy Czech.

Obraz „Jedne noci v jednom meste” pomyślany został jako zbiór filmowych opowieści, które łączy miejsce akcji – miasto skrywające w swych domostwach i zaułkach dziwaczne persony – oraz tematyka – magia dnia codziennego, z której w dobie bezrefleksyjnej gonitwy za pieniędzmi coraz mniej potrafimy się cieszyć. Co ważne, każda z historii niby pełna dziwaczności, groteski, fantasmagorycznych widziadeł oraz sytuacji rodem z najgorszego koszmaru tak naprawdę opowiada - momentami dosadnie, innym razem z dużą dawką humoru – o naszych pragnieniach, lękach i przywarach. Tak jest chociażby w pierwszej części filmu, traktującej o mieszkańcach pewnej kamienicy. Patrzymy na nich z perspektywy mrówek, które ze względu na swoje gabaryty przenikać mogą do każdego zakątka budynku. Dzięki nim podpatrzeć możemy mężczyznę znajdującego radość w zabawie zdechłymi owadami, innego pana, który w jednym z pokoi urządza polowania, wreszcie jego żonę, która romansuje z właścicielem krematorium dla… zwierząt. Mrówki odwiedzają także rodzinę, której najważniejszym członkiem jest osioł, zabawiającego się w seksualne gierki miłośnika bliźniaczek oraz młodego człowieka lubującego się w narkotykach.

Z pozostałych opowieści wyróżnia się historia ulicznego grajka, który w akcie desperacji – jego muzyki, głośnej i nieudolnie wykonywanej nikt nie chce słuchać – ucina sobie ucho i w jego miejsce przyszywa inne, znalezione na ulicy. To wydarzenie powoduje, iż bohater traci zainteresowanie muzyką. Jego obsesją staje się malarstwo. Mężczyzna fenomenalnymi grafikami pokrywa każdą przestrzeń swojego mieszkania. I w pewnym momencie uświadamia sobie, iż wszystkie rysunki gdzieś już kiedyś widział.

Interesującą jest także ostatnia nowela, której bohaterowie – dwaj nieszkodliwi pijaczkowie – w jednej z opróżnionych przez siebie flasz znajdują dżina. Ten jak wiadomo z oddaniem spełnia życzenia każdego, kto uwolni go z okowów zamkniętego naczynia. Panowie nie naradzając się, od razu każą sobie podać alkohol, później znowu proszą ducha o alkohol, by wreszcie zażyczyć sobie coś na zakąskę. Na końcu bohaterowie postanawiają pójść na całość – proszą z lekka eteryczną istotę o zaspokojenie ich potrzeb seksualnych.

W pozostałych dwóch fabułkach warstwa znaczeniowa może nie odgrywa szczególnie istotnej roli, nie znaczy to jednak, iż ustępują one w czymkolwiek pozostałym. Bohaterem pierwszej jest zachowujące się jak człowiek drzewo, które pewnego dnia zmęczone monotonnym rytmem życia narzuconym przez pory roku postanawia dać się pociąć na... gitarę. Druga natomiast opowiada o magicznych właściwościach muzyki, która swym ulotnym pięknem potrafi ożywić opustoszałe miejsca i dodać nadziei ludziom wydawałoby się skazanym na samotność.

Opisywana tu czeska produkcja udowadnia jedno – jeśli chodzi o kształt animacji, jej sugestywność, atmosferę budowaną dzięki szczegółom oraz klimat uzyskiwany przez odpowiedni dobór oświetlenia, żadna inna forma tego rodzaju sztuki filmowej nie może równać się technice poklatkowej. „Jedne noci v jednom meste” zachwyca przede wszystkim bogactwem detali, które filmową rzeczywistość czynią wręcz urzekającą. I nie chodzi tu tylko o wierne czy iście fotograficzne odwzorowanie naszego świata. Balej bacznie przygląda się codzienności i ludziom, którzy na pierwszy rzut oka na szczególną atencję nie zasługują. Ale tę zwykłość i zatopionego w niej człowieka czeski reżyser potrafi przepuścić przez filtr bacznego obserwatora, niebanalnego komentatora, a nade wszystko uzbrojonego w nie lada wyobraźnię artysty. Taka postawa wobec filmowego uniwersum musi zachwycić, bo połączenie intrygującej i wieloznacznej historii z dopracowaną w każdym szczególe formą tworzy wrażenie obcowanie z dziełem kompletnym, a przez to silnie oddziałującym na percepcję widza.

Ów efekt nie byłby możliwy gdyby nie katorżnicza praca Jana Baleja. Czeski twórca nad swym filmem pracował sześć lat. Mogłoby się wydawać, iż w porównaniu z produkcją filmu fabularnego nadawanie odpowiedniego kształtu animacji to betka. Nic bardziej mylnego. Nad zdjęciami do trzydziesto dwu minutowego „Piotrusia i Wilka” przez ponad 8 miesięcy pracowało 120 osób. „Jedne noci v jednom meste” trwa ponad 70 minut. Nic więc dziwnego, iż to co zrobił Balej ze swoimi współpracownikami nie zasługuje na inne miano niż benedyktyńska praca. Tyczy się to nie tylko kreacji miasta, w którym dzieje się akcja – miejsca szczególnego, bo pięknego, ale i naznaczonego brzydotą, pełnego czaru, ale i skrywającego w swych mrocznych zaułkach niejedną tajemnicę. Ogrom wysiłku czeski reżyser włożył także w indywidualizację wszystkich postaci występujących w filmie. Każda z nich jest inna, szczególna, wyjątkowa, a nade wszystko dopracowana w każdym calu. Dzięki takiemu podejściu do bohaterów Balej mógł sobie pozwolić na rezygnację z dialogów. Aż nadto treści wynika z ich wyrazistości oraz perfekcji w odzwierciedleniu ich ekspresji ruchowej.

Warto od czasu do czasu oderwać się od kina mainstreamowego, by przyjrzeć się niszom, jakich niemało jest we współczesnym kinie. Jedną z nich jest niewątpliwie kino animowane. Aby przekonać się o tym, iż i w tej dziedzinie powstają prawdziwe dzieła sztuki, wystarczy przyjrzeć się produkcjom pokazywanym na krakowskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Etiuda&Anima. Albo zdobyć się na seans „Pewnej nocy w pewnym mieście” Jana Baleja. Wątpię w to, by kogokolwiek ta przygoda z czeskim kinem animowanym pozostawiała obojętnym.

Screeny

HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ HO, JEDNÉ NOCI V JEDNOM MĚSTĚ

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fantastyczne wykonanie
+ kapitalne postacie
+ niesamowity klimat
+ chwilami jest strasznie, nie brakuje też humoru
+ co najmniej dwie przykuwające uwagę historie
+ rewelacyjne tworzenie atmosfery za pomocą światła
+ mnóstwo przydających filmowi piękna niecodziennych detali i fascynujących szczegółów

Minusy:

- w dwóch opowieściach nie wykorzystano tkwiącego w nich potencjału

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -