Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TALES OF THE BLACK FREIGHTER

TALES OF THE BLACK FREIGHTER

Tales of the Black Freighter

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Mike Smith, Daniel DelPurgatorio
Kraj prod.:USA
Obsada:Gerard Butler (głos), Siobhann Flynn
Autor recenzji:gościnnie: Michał Korczowski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na wstępie muszę przyznać, że za grosz nie mam pojęcia o animacji. Niestety, ale w tej dziedzinie sztuki filmowej jestem kompletnym ignorantem, toteż z takich pozycji pisana jest ta recenzja. Obejrzawszy ten krótki film animowany, który stanowi zresztą ekranizację fikcyjnego komiksu, który pojawia się jako lektura jednego z bohaterów komiksu ”Strażnicy” („The Watchmen”), nasunęło mi się jednak parę dyletanckich refleksji.

Po pierwsze byłem naprawdę mile zaskoczony. Bez względu na moje obycie z animacją lub jego brak, film zrobił on na mnie niespodziewanie dobre wrażenie. Jest to krótka historia kapitana, którego statek zostaje zniszczony, a cała załoga pada ofiarą abordażu dokonanego przez obsadę tajemniczego piekielnego okrętu. W rzeczy samej piekielnego, albowiem drobny rzut oka na potworne kreatury na jego pokładzie rozwiewa wszelkie wątpliwości. Cudem ocalały kapitan zostaje wtłoczony w klasyczny motyw rozbitka dryfującego po bezmiarze wód i cierpiącego katusze, spowodowane nie tylko brakiem wody i jedzenia, przebytą gehenną dramatycznego boju z demonami i osobistą tragedią. To, co zarazem dręczy naszego bohatera, ale też dodaje mu skrzydeł i pozwala zdobyć się na nadludzki trud i stawić czoło przeciwnościom losu, to rozpaczliwe pragnienie uratowania rodziny.

Historia sama w sobie nie jest szczególnie rozbudowana, ale diabeł tkwi w szczegółach. W tym wypadku w pierwszoosobowej narracji, w wewnętrznym monologu głównego bohatera, którego ponura odyseja na otwartym morzu staje się pretekstem do ukazania wewnętrznej walki. Moim zdaniem historia właśnie za sprawą tak prowadzonej narracji, ale także swojej ogólnej wymowy, nasuwa silne skojarzenia z twórczością Edgara Allana Poe. Jest bardzo liryczna i przejmująca, a tragizm samotnego marynarza potęgowany jest za sprawą dość subtelnej grozy. Groza zresztą jest tu tłem dla zasadniczej akcji, która rozgrywa się w umyśle głównego bohatera. Rozkładające się zwłoki, budząca grozę załoga przerażającego okrętu, czy też rekiny, są tylko dodatkami do tragizmu o wymiarze egzystencjalnym. Można rzec, że to wręcz studium rozpaczy, desperacji i zrodzonego z nich szaleństwa. Wraz z nieszczęsnym rozbitkiem dryfującym na osobliwej tratwie odbywamy swoistą odyseję umysłu, podczas której wraz z nim pogrążamy się w odmętach szaleństwa.

Sama kreska nie do końca przypadła mi do gustu, ale to już kwestia uchwycenia zamierzeń autorów i osobistych preferencji. W każdym razie ta historia wewnętrznej walki, szaleństwa i heroicznych czynów w obronie rodziny jest moim zdaniem pozycją wartą obejrzenia. Powinna przypaść do gustu zwłaszcza tym, którzy cenią klasyczną grozę spod znaku E. A. Poe, Algernona Blackwooda lub też Sheridana Le Fanu.

Screeny

HO, TALES OF THE BLACK FREIGHTER HO, TALES OF THE BLACK FREIGHTER HO, TALES OF THE BLACK FREIGHTER HO, TALES OF THE BLACK FREIGHTER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ inspirowana klasyczną, romantyczną grozą
+ bardzo liryczna i poetycka narracja
+ spójna i wciągająca historia
+ silny alegoryczny wymiar
+ subtelna groza daleka od dosłowności

Minusy:

- ewentualnie kreska – nie każdemu musi się podobać

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -