Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COLLECTION, THE

COLLECTION, THE

Kolekcjoner

ocena:4
Rok prod.:2012
Reżyser:Marcus Dunstan
Kraj prod.:USA
Obsada:Josh Stewart, Emma Fitzpatrick, Lee Tergesen, Christopher McDonald
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

“Kolekcjoner” jest ucieleśnieniem wszystkiego, czego krytycy współczesnego horroru nie cierpią. To definicja tego, co niektórzy uważają za upadek gatunku – może za wyjątkiem faktu, że film nie jest przynajmniej remakiem. I choć wielu ludzi wyjdzie z seansu załamanych bądź rozwścieczonych, ja mogę powiedzieć tylko jedno – skoro na niego poszliśmy, to wszyscy jesteśmy współwinni. Skuszony darmową wejściówką, obejrzałem „Kolekcjonera” od deski do deski. Mimo iż film pozbawiony jest poczucia humoru niemal kompletnie – z wyjątkiem jednego czy dwóch nieszczególnie śmiesznych momentów – przez większość czasu śmiałem się do rozpuku. Nie wierzę, że twórcy zrobili ten film ze śmiertelną powagą, jaką sugerowałby jego klimat. Odmawiam przyjęcia do świadomości, że film tak absurdalny może być dziełem przypadku – a nawet jeśli, i tak chylę głowę z uznaniem.

„Kolekcjoner”, co zabawne, jest kontynuacją filmu, który nigdy nie ukazał się oficjalnie w Polsce. Nigdy nie miałem szansy oglądać owego dzieła, ale nic nie szkodzi, gdyż wszystko co najważniejsze zostało sprawnie streszczone podczas teledyskowej relacji akompaniującej napisom początkowym. Dowiadujemy się, że w mieście grasuje nader pomysłowy seryjny morderca, który ma na swoim sumieniu już około pięćdziesięciu osób. Już od tej chwili staje się jasne, że film będzie bił rekordy – ale z pewnością nie umiaru i zdrowego rozsądku. Chwilę później garść pospiesznie zarysowanych postaci trafia na obskurną dyskotekę i rozpętuje się piekło. Otwarcie tajemniczej czerwonej skrzyni w iście zdumiewającej sekwencji aktywuje śmiertelną pułapkę. Po chwili cała roztańczona sala leży w jasnych potokach krwi, a ocalali wpadają w inne wymyślne zasadzki. Wszystko ku uciesze Kolekcjonera, który niczym Upiór w operze obserwuje wszystko z krokwi pod sufitem.

Potem jest coraz lepiej. Jedyny ocalały – zbiegiem okoliczności poszukiwany skazaniec – otrzymuje dość niecodzienną propozycję, a mianowicie wolność w zamian za wskazanie kryjówki mordercy. Interes wydaje się uczciwy, toteż nasz bohater – jeśli można go tak nazwać – zgadza się. Nie byłoby jednak filmu, gdyby wszystko poszło po jego myśli. Wkrótce grupa ludzi, składająca się w znacznej większości ze świetnie wyszkolonych najemników, wkracza do opuszczonego hotelu najeżonego pułapkami. I tu dopiero zaczyna się zabawa.

Gdyby analizować „Kolekcjonera” na poważnie, to już w tym momencie nasuwa się jedno bardzo niepokojące spostrzeżenie. Jakim cudem morderca jest w stanie mieszkać w budynku, który jest tak najeżony pułapkami, że krok w niewłaściwą stronę może skończyć się rozdarciem na strzępy albo zagryzieniem przez zezwierzęconą ofiarę szaleńca? Czy Kolekcjoner jest aż tak przebiegłym geniuszem zła, że jest w stanie spamiętać wszystkie swoje pułapki? A skoro już o nich mowa – to skąd bierze pieniądze na utrzymanie ogromnego budynku pełnego sideł, wymyślnych konstrukcji z masą kolców, zabójczych linek, ukrytych głośników, kamer, narzędzi tortur, jadowitych pająków, ofiar prania mózgu, tresowanych psów, różnej maści klatek, łańcuchów, ładunków wybuchowych, pokojów pułapek, karabinów maszynowych i innych tego rodzaju atrakcji?

Fabuła „Kolekcjonera” zawiera się mniej więcej w pierwszych dziesięciu minutach filmu. Reszta to bieganina po pustych pomieszczeniach, pełzanie po stosach obciętych kończyn, oraz nieśmiertelna zabawa w kotka i myszkę z psychopatą w masce. Z nieznanych powodów główny adwersarz aż do końca filmu nie jest w stanie wydusić z siebie innego dźwięku niż przeciągłe jęknięcie bądź też różnego rodzaju perwersyjne westchnienia. Jeśli jednak tłumaczycie sobie to przyjmując, że jest niemową, to grubo się mylicie. Zresztą uzasadnienie dla szaleństwa Kolekcjonera jest równie śmieszne, co jego nieudolna pogoń za uciekającymi ofiarami. A przy okazji – z jakiegoś powodu trudno uwierzyć, że ktoś tak spowolniony fizycznie i umysłowo był w stanie zabić aż pięćdziesiąt osób.

Od strony technicznej film przypomina serię „Piła”. Też jest brudno, ciemno i krwawo, a większość prób budowania klimatu zastępuje dynamiczny montaż. Na szczęście oszczędzono nam przydługich scen tortur, ale to nie znaczy, że w ogóle takich nie uświadczymy. „Kolekcjoner” jest jak wielki miks „Pił”, „Hosteli” i typowych slasherów – tylko pozbawiony resztki skrupułów i zdrowego rozsądku. Każda granica przyzwoitości, którą wytyczyły sobie tamte produkcje, została przekroczona. Nie wiem już nawet, czy to wada. Właściwie dzięki temu obejrzałem film do samego końca i bawiłem się aż zbyt dobrze, wyśmiewając kolejne jego elementy.

Mówiąc w skrócie, „Kolekcjoner” to jeszcze jeden gwóźdź do trumny współczesnego horroru. Jeżeli jednak nie łamiecie rąk nad intelektualną kondycją gatunku, a za to lubicie rechotać obłąkańczo na scenach rozczłonkowywania i wybebeszania, to lepszej okazji od dawna nie było. Jeśli o mnie chodzi, to nic równie uroczego nie zaistniało na ekranach kinowych od „Piranii 3DD”. Na pocieszenie powiem, że „Kolekcjoner” w porównaniu z rzeczonym filmem o żarłocznych rybkach jest nieco lepszy, choć na swoje nieszczęście kompletnie wyzuty z poczucia humoru. Nic nie szkodzi. Wytrawny widz i tak będzie wiedział, kiedy się śmiać.

Screeny

HO, COLLECTION, THE HO, COLLECTION, THE HO, COLLECTION, THE HO, COLLECTION, THE HO, COLLECTION, THE HO, COLLECTION, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ budzące śmiech założenia fabuły
+ papierowe postaci i komiczny morderca
+ jako zabijacz czasu sprawdza się dobrze

Minusy:

- jak widać, największe zalety tego filmu to jego największe wady

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -