Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GRAVE ENCOUNTERS 2

GRAVE ENCOUNTERS 2

Grave Encounters 2

ocena:4
Rok prod.:2012
Reżyser:John Poliquin
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada:Richard Harmon, Stephanie Bennett, Dylan Playfair, Sean Rogerson
Autor recenzji:gościnnie: Patryk Hertel
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym dla dużej części obywateli nadrzędnym celem jest poprawienie swojej sytuacji materialnej. Dotyczy to praktycznie każdej dziedziny życia, nie omija także sztuki, więc i kinematografii. Obecna technologia pozwala na nakręcenie i wyprodukowanie filmu o wiele szybciej niż miało to miejsce jeszcze choćby 20 lat temu. Nie dziwią zatem sytuacje, w których niedawno goszczący na ekranach kin film ma już gotowy sequel, aby widz zapłacił za kolejny bilet, dopóki ma jeszcze w pamięci część pierwszą. Nie ma w tym nic złego, jeśli kontynuacja dorównuje lub prześciga poprzednią część, niestety w wielu przypadkach jej jedynym celem jest zarobienie kilku dodatkowych dolarów. Tak właśnie przedstawia się sytuacja z filmem „Grave Encounters 2”.

Alex Wright jest ambitnym studentem szkoły filmowej, prowadzi internetowego bloga, a poza tym wraz z przyjaciółmi kręci swój własny horror, inspirowany klasykami gatunku. Chłopak jest typem kujona, który poza kręgiem swoich zainteresowań nie ma siły przebicia i wśród studentów jest wyśmiewanym prawiczkiem. Pewnego dnia uwagę Alexa przykuwa film „Grave Encounters”, o którym krążą legendy, jakoby nie był fikcją, a wszystkie przedstawione w nim wydarzenia miały rzeczywiście miejsce i zostały bez „poprawiania” zarejestrowane na taśmie. Młody filmowiec postanawia samemu dociec prawdy o materiale, chwilowo zarzuca swój projekt a całą energię poświęca sprawie przerażających nagrań z kanadyjskiego szpitala psychiatrycznego. Wspólnie ze znajomymi zbierają sprzęt i wyruszają do owianego złą sławą miejsca, aby spotkać się z człowiekiem o pseudonimie Death Awaits. Skontaktował się on z Alexem przez jego bloga i obiecał dostarczyć interesujących go informacji, oraz fragmentów taśm niewykorzystanych w filmie.

Sam pomysł poprowadzenia fabuły drugiej części filmu „Grave Encounters” był całkiem interesujący. Grupa młodych ludzi, obeznanych z filmami grozy i rządzącymi nimi prawami, trafia do miejsca znanego im z nagrania, żeby dowiedzieć się czy legenda o zaginionej ekipie filmowej jest prawdziwa, czy jest to tylko chwyt mający zwiększyć zainteresowanie produkcją. Niestety na pomyśle się skończyło, bo z realizacją jest już znacznie gorzej. Już pierwsza, powstała raptem rok temu część filmu nie była niczym odkrywczym i powielała schematy znane z innych produkcji utrzymanych w konwencji mockumentary. Nie przeszkadzało to jednak stworzyć całkiem niezłego i momentami przerażającego horroru. Autorzy filmu – The Vicious Brothers (zarówno scenariusz jak i reżyseria) potrafili ze znanych motywów zmontować bardzo klimatyczny i trzymający w napięciu obraz. Tym bardziej dziwi fakt, że w drugiej części filmu, gdzie scenarzyści pozostają przecież Ci sami, po klimacie nie ma śladu, a i przestraszyć się naprawdę nie ma czego. Film mniej więcej do połowy, jest koszmarnie nudny i przegadany. Można się co najwyżej na moment uśmiechnąć oglądając fragmenty filmu, czy też etiudy za której produkcję zabrał się w szkole główny bohater. Poza tym mamy tylko obraz z ręcznej kamery, rejestrującej rozmowy i kłótnie nastolatków o tym, czy jakiś film o duchach jest wart przerywania ich własnego przedsięwzięcia. Tym, co najbardziej uderza jest fakt wykorzystania dużej liczby ujęć czy też pojedynczych klatek z pierwszej części „Grave Encounters”, które pokazywane znienacka na monitorach komputerów mają za zadanie przestraszyć widza. Doprowadza to do tego, że mniej więcej do połowy filmu mamy wrażenie, że po raz drugi oglądamy „jedynkę” albo jej streszczenie. Młody reżyser – John Poliquin dodatkowo skopiował ten sam schemat, beztroskiej i cynicznej ekipy filmowców, wchodzących na teren nawiedzonego szpitala i popełniających te same błędy, co ich poprzednicy. Jest to wręcz rażące, że Alex z przyjaciółmi, znający przecież cały materiał, jaki pozostawiła po sobie ekipa kręcąca tam program, zachowują się właśnie w ten sposób. Na szczęście cały film nie jest kompletną kalką i wprowadzono tu motywy, które - późno i rzadko – ale przykuwają uwagę widza. Jest to między innymi wprowadzenie postaci obłąkanego Seana Rogersona, czyli Lance'a Prestona – prowadzącego program Grave Encounters. Jego pojawienie się urozmaica zabawę o nowe informacje, jakich ten udziela napotkanym studentom i dodatkowo wzmaga ich poczucie osaczenia i beznadziei. Drugim elementem, który nieco ratuje tę produkcję i czyni ją „strawną” dla widza, jest rozwinięcie motywu zakrzywienia czasoprzestrzennego, jakie ma miejsce w budynku szpitala. Scena, w której Sean trzykrotnie otwiera te same drzwi w oczekiwaniu na zmianę topografii, jest chyba najlepszą z całego filmu. Niestety, również tutaj chęć pokazania wielowymiarowości przeklętego miejsca zmusiła twórców do sięgnięcia po efekty specjalne, które w przeciwieństwie do ciekawie przedstawionych postaci duchów, rażą sztucznością. Wir i rozpadające się czerwone drzwi wyglądają jakby ich wykonaniem zajmował się człowiek na co dzień parający się filmowaniem zabaw na weselach.

„Grave Encounters 2” jest książkowym przykładem sequelu, który powstał natychmiast po sukcesie części pierwszej, aby widz, widząc tytuł bez zastanowienia znowu poszedł do kina. Szkoda, że twórcom znowu zależy przede wszystkim na„dojnej krowie”, która pozwoli na szybkie zarobienie pieniędzy i nie zwracają uwagi na to, jaki niesmak pozostawili tym samym po naprawdę udanej pierwszej części. Gdyby nie mieć porównania z filmem z roku 2011, być może ta produkcja zasłużyłaby na wyższą notę, a tak pozostanie tylko kolejną nieudolną kontynuacją nakręconą „na siłę”.

Screeny

HO, GRAVE ENCOUNTERS 2 HO, GRAVE ENCOUNTERS 2 HO, GRAVE ENCOUNTERS 2 HO, GRAVE ENCOUNTERS 2 HO, GRAVE ENCOUNTERS 2

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ postać obłąkanego Seana Rogersona/ Lance'a Prestona
+ wykorzystanie motywu zakrzywienia czasoprzestrzennego

Minusy:

- przegadana pierwsza połowa filmu
- większość scen to kalka części pierwszej
- brak klimatu
- brak napięcia
- nie straszy
- nudny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -