Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA

HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA

The Haunting in Connecticut 2: Ghosts of Georgia

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Tom Elkins
Kraj prod.:USA
Obsada:Abigail Spencer, Morgana Shaw, Emily Alyn Lind, Chad Michael Murray, Grant James, Katee Sackhoff, Sam Polin
Autor recenzji:D.
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Już gdzieś kiedyś napisałem, że problem z historiami o duchach zasadza się w wierze w nie. Dla zatwardziałego sceptyka takie opowieści są w najlepszym razie dobrym materiałem na horror, natomiast dla ludzi „duchowo zorientowanych” jest w nich zawarta określona prawda. Wiara w duchy jest stara jak świat i wymaga wiary w cały „pakiet” mistyczno-religijny, a co najmniej w życie po śmierci. Wedle doniesień zjawiska interakcji pomiędzy światami umarłych i żywych mają miejsce nieustannie, czy tego chcemy, czy nie. Nie da się ich zbadać, chociaż wielu próbuje, ani przekonująco udowodnić. Wciąż niewyjaśniony pozostaje także problem, dlaczego większość tego typu zdarzeń ma miejsce w USA. Czy ma to związek z nieco pogańskim charakterem wierzeń Amerykanów, czy o przypadkach europejskich (i w innych częściach globu) mówi się po prostu mniej (lub wcale)? Czy duchy rzeczywiście istnieją, czy doskonale nam to wmówiono?

Film Toma Elkinsa, który debiutuje tu jako reżyser może być argumentem dla obu stron sporu: niedowiarków i tych, którzy wierzą, że duchy tkwią w naszym świecie, bo nie mogą się z niego uwolnić. Dla tych pierwszych film będzie kolejnym absurdalnym cyrkiem, który nie mógł się wydarzyć naprawdę, a dla tych drugich solidną opowieścią, która ma w sobie pierwiastek prawdopodobieństwa. Abstrahując od takich rozważań wartościujących wypada dodać, że cała historia bazuje na faktach (aczkolwiek trudno będzie znaleźć w Sieci informacje potwierdzające przedstawione zdarzenia) i jest głęboko zakorzeniona w amerykańskiej historii. Dość mrocznej, dodajmy.

Rodzina Wyricków (Lisa, Andy i ich córka Heidi) wprowadzają się do świeżo kupionego domu w stanie Georgia. Dom położony jest na odludziu, w dość zapuszczonym lesie, i sam nie przedstawia sobą zbyt spektakularnego widoku. Rodzina jest szczęśliwa, że ma własne miejsce na ziemi, ale niemal od razu po przyjeździe Heidi i Lisa zaczynają widywać tajemnicze postaci, które przemykają na granicy wzroku. Wkrótce do rodziny dołącza Joyce, siostra Lisy. Wizje się nasilają, a pojawienie się Joyce wnosi nowy wątek do historii. Okazuje się, że wszystkie kobiety z rodziny Wyrick są obdarzone darem widzenia świata zmarłych. Dla Lisy jest to szczególna udręka, którą próbuje złagodzić środkami farmakologicznymi (podobnie, jak wcześniej jej matka). W Heidi ten dar dopiero zaczyna się budzić, ale Lisa stara się do tego nie dopuścić, co oddala córkę od matki. Joyce próbuje wpłynąć na Lisę, ale bezskutecznie.

Tymczasem zjawiska paranormalne się nasilają i Heidi zaczyna kontaktować się z niewidzialnym nieznajomym, niejakim panem Gordym. Wizyta pastora u nowych sąsiadów przynosi garść wyjaśnień. Posesja zamieszkiwana przez Wyricków była wcześniej jednym z przystanków (stacją) tzw. kolei podziemnej (Underground Railroad), czyli zorganizowaną siecią pomocową, która przerzucała zbiegłych niewolników do stanów na Północy. Pan Gordy okazuje się być ostatnim właścicielem domu, który został mu odebrany przez bank. Jego duch utknął w dawnym miejscu zamieszkania, ponieważ jego tajemnica musi zostać odkryta. Coraz więcej elementów i zdarzeń zaczyna układać się w większą całość. Na terenie punktu przerzutowego, jakim był kiedyś dom Wyricków doszło do serii zaginięć czarnoskórych zbiegów, którzy regularnie pojawiają się w wizjach Lisy, Heidi i Joyce. Wszystkie tropy koncentrują się wokół „zawiadowcy stacji” (ang. Stationmaster), który odpowiadał za udzielanie pomocy zbiegom. Legenda głosi, że był szlachetną osobą o specyficznej pasji (wypychanie zwierząt, czyli taksydermia), ale pan Gordy ma inną wersję do przekazania. Cały problem w tym, czy uda się ją właściwie odczytać.

Historia o sieci przerzutowej dla czarnoskórych niewolników z Południa jest absolutnie prawdziwa i stanowi solidną (i w sumie dość ciekawą) osnowę dla wydarzeń mających miejsce w filmie. Można się nawet pokusić o sugestię, że dla ludzi niezaznajomionych z tematem będzie to historia w pigułce, która być może skieruje ich uwagę na zjawisko tzw. kolei podziemnej. Solidna podstawa pozwoliła na zbudowanie równie solidnej fabuły, która od pierwszej do ostatniej minuty koncentruje się na niewielkim obszarze w okolicach domu i próbuje połączyć rozsypane elementy w jedną całość. Nie jest to szczególnie zawiła opowieść, a jej charakter jest specyficznie amerykański, ale mimo to jest wystarczająco ciekawa, aby chcieć obejrzeć całość. Odjąwszy element klasycznego horroru i ingerencji sił nieczystych, takie wydarzenia mogły mieć miejsce na szeroką skalę i z pewnością stanowią dużą plamę na sumieniu Ameryki.

Zjawisk paranormalnych w filmie doświadczamy praktycznie od samego początku i do samego końca. Nie ma chwili, gdy drzwi nie skrzypią, podłoga nie trzeszczy, a na granicy wzroku (często także znacznie bliżej) nie przemyka jakaś zwiewna postać. Ma to niestety efekt negatywny: nasilenie klasycznych „straszaczy” szybko znieczula i kolejne podobne sceny zaczynają nużyć, a niektórych z pewnością zirytują. Nie odnajdziemy tu także zbyt wiele zaskoczenia, bo wydarzenia biegną do jednego celu: wyjaśnienia zagadki sprzed ponad 100 lat. Jej poszczególne elementy poznajemy w formie retrospektyw drugoplanowych bohaterów filmu, co jest dość typowym rozwiązaniem, ale nieco smaku wnosi zastosowanie barwy sepii (zamiast klasycznej czerni i bieli). Taka struktura filmu wymusza nawarstwianie dziwnych wydarzeń i strachu (o ile się go odczuwa), przez co film ani na chwilę nie zwalnia. Ma to dobre i złe strony, ponieważ dynamika utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie, ale arsenał straszenia wyraźnie na tym traci. Pod koniec filmu nie zostaje już nic innego niż pokazywanie mocno ogranych trików, na które wielu fanów gatunku z pewnością jest uodpornionych.

Gra aktorska stoi na dobrym poziomie (szczególnie w przypadku Heidi), a samo miejsce akcji jest klimatyczne i dość duszne. Dobry, dynamiczny montaż nadaje filmowi niezłe tempo, a osadzenie akcji w pierwszej połowie lat 90 z pewnością dodaje mu nieco posmaku „retro” (chociaż brzmi to dziwnie). Summa summarum ogląda się to zupełnie dobrze, ale film nie zostawia żadnego większego wrażenia: ot, kolejna amerykańska historia o duchach. To z pewnością jego największa słabość i zdecydowany krok wstecz po części pierwszej, który zsyła film Elkinsa do drugiej ligi horrorów.

Polecam wielbicielom filmów o duchach, ale bardziej wymagający widzowie nie mają w nim wiele do odkrycia. Ot, kolejne dobrze zrobione, amerykańskie patrzydło.

Screeny

HO, HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA HO, HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA HO, HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA HO, HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA HO, HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA HO, HAUNTING IN CONNECTICUT 2, THE: GHOSTS OF GEORGIA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawy wycinek historii dotyczącej amerykańskiego niewolnictwa
+ klimatyczny, duszny obraz i atmosfera
+ bardzo dobra rola dziecięca
+ dynamizm utrzymany do samego końca
+ klimat osaczenia, który dominuje od samego początku

Minusy:

- kolejny film o duchach, który nie ma nic nowego do powiedzenia
- zbyt duży arsenał ogranych trików
- bardzo amerykańskie podejście do straszenia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -