Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HELL

HELL

Hell

ocena:7
Rok prod.:2011
Reżyser:Tim Fehlbaum
Kraj prod.:Niemcy / Szwajcaria
Obsada:Hannah Herzsprung, Lars Eidinger, Stipe Erceg, Lisa Vicari, Angela Winkler
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wizja resztek ludzkości na gruzach cywilizacji desperacko walczącej o życie z hordami monstrów to jeden z tematycznych evergreenów w kinie grozy. Zdajemy sobie sprawę z tkwiącego w nas pierwiastka autodestrukcji, dlatego co jakiś czas, chyba w ramach opamiętania, straszymy się postapokaliptycznym piekłem. W porównaniu do science-fiction, w horrorach inaczej wyglądają zmagania ocalałych z ekstremalną rzeczywistością. Pierwszy rodzaj kina stara się pokazać proces odtworzenia kultury i więzi międzyludzkich. Kino grozy skupia się na bezwzględnej i okrutnej walce ocalałych z zastępami krwiożerczych istot, które rozpleniły się po zagładzie. Najczęściej były to legiony zombie. Nie brakowało też wampirów, wszelkiego rodzaju mutantów oraz innych drapieżnych bestii, z których tylko nieliczne przypominały człowieka. Najstraszniejsze jednak historie traktowały o gehennie, jaką przerażonym bohaterom zgotowali inni ocalali. Z takim właśnie przypadkiem mamy do czynienia w filmie „Hell”, europejskiej produkcji wyreżyserowanej przez Tima Fehlbauma.

W roku 2016 na skutek zmian klimatycznych powierzchnia planety zmieniła się rozgrzaną do czerwoności pustynię. Ziemia przestała rodzić plony, państwa legły w gruzach, jakiekolwiek struktury społeczne przestały funkcjonować. Phillip, Marie i Leonie postanawiają wyruszyć w góry, by tam poszukać wody i pożywienia. Po drodze zabierają ze sobą Toma. Gdzieś u podnóży Alp zostają napadnięci. Trojgu z nich udaje się wydostać z pułapki. Kilkunastoletnia Leonie zostaje w rękach napastników. Pozostała trójka szybko musi podjąć decyzję – wyruszyć w dalszą podróż (bez samochodu, broni i zapasów) czy też spróbować odbić siostrę Marie.

Scenariusz szwajcarsko-niemieckiej produkcji opiera się na banalnie prostym, acz bardzo pojemnym w treści pomyśle – przeciwstawione sobie zostają dwie grupy ocalałych z klimatycznego armagedonu. Główni bohaterowie filmu, mimo ekstremalnej sytuacji, w jakiej się znaleźli, myślą kategoriami sprzed katastrofy – każde życie ludzkie jest wartością nadrzędną i należy je chronić. Dla ich antagonistów liczy się tylko jedno prawo – silniejszy wygrywa i może przetrwać, słabszy musi zginąć. W pewnym momencie jednak bohaterowie, by przeżyć i móc ocalić swych najbliższych, przedzierzgnąć się muszą w katów bezlitośnie punktujących swoich przeciwników. Twórcy „Hell”, rzecz jasna, nie bawią się w psychologizowanie, ale dzięki dobrze rozpisanym postaciom oraz co najmniej poprawnej grze aktorskiej, przemiana ta jest jednym z ciekawszych aspektów opowieści Fehlbauma.

Jakkolwiek wiarygodny obraz psychologicznej ewolucji bohatera zawsze przydaje filmowi wartości, to nie dla tego procesu odbiorcy sięgają po kino postapokaliptyczne. Zdecydowanie bardziej interesuje ich intrygujący i sugestywny obraz zniszczonego świata oraz sposób przedstawienia historii, w którą uwikłani zostają filmowi protagoniści. Musiał zdawać sobie z tego sprawę Tim Fehlbaum, bowiem właśnie na te elementy filmowej układanki reżyser zwrócił szczególną uwagę. Nie dysponując ogromnym budżetem twórcy „Hell” musieli zrezygnować z drogich efektów CGI na rzecz tanich, co nie znaczy amatorskich, filmowych „sztuczek”. Wystarczyło akcję osadzić z dala od wielkich miast oraz odpowiednio dobrać plenery, by skutecznie wymóc na widzu efekt zawieszenia niewiary. Aby podsycić ów stan, wrogi człowiekowi świat jest filmowany w dość specyficzny sposób. Za dnia, ze względu na palące słońce, bohaterowie muszą się ukrywać. Kamera jest blisko nich, łatwo więc wychwytujemy ich strach, niepewność i potworne zmęczenie. Kiedy zmuszeni są wyjść na zewnątrz zarówno oni jak i my nagle zalani zostajemy oślepiającą i wręcz paraliżującą jasnością. Okazuje się, że rozświetlona przestrzeń może być nieść z sobą nie mniejszy ładunek grozy, niż kryjący potwory mrok. Ale w nocy bohaterowie ani nie odpoczywają, ani nie cieszą się chwilami wytchnienia od grążących im zewsząd niebezpieczeństw. To jest bowiem pora, kiedy na żer wychodzą spragnione pożywienia drapieżniki. Tych, jak się później przekonają, wcale nie brakuje.

Mimo iż akcja „Hell” dzieje się w niedalekiej przyszłości, w obrazie Tima Fehlbauma zdecydowanie więcej jest z horroru niż z kina science-fiction. Jego autorzy nie skupiają się na przyczynach kataklizmu, ani na przykładzie mniejszej lub większej społeczności nie analizują jego skutków. W „Hell” liczy się przede wszystkim emocjonująca i opatrzona kilkoma zwrotami akcji historia ludzi zmuszonych do podejmowania bardzo radykalnych decyzji. Z rozpisaniem dramaturgii reżyser poradził sobie doskonale. Trudno znaleźć w filmie Fehlbauma jakieś fragmenty zbędne – nudne, niepotrzebne czy przegadane. Rozgrywająca się w interesujących miejscach akcja żwawo mknie do przodu, losem bohaterów przejmujemy się od pierwszych minut seansu, wreszcie od początku do końca postapokaliptyczna rzeczywistość kreowana jest z żelazną konsekwencją. Co ważne, podział na postacie pozytywne i negatywne okazuje się iluzją. W świecie, w którym przystosować się trzeba do ekstremalnych warunków, zawsze dochodzi do przewartościowania pewnych zasad oraz idei.

Oprócz umiejętnie dawkowanego napięcia, w „Hell” nie brakuje także pełnych okrucieństwa scen. Od przemocy nie stroni żadna ze stron konfliktu. Po prostu w większości sytuacji okazuje się, iż prawo pięści jest jedynym, na skuteczność którego można liczyć. Jednak reżyser nie liczy na poklask widzów lubujących się w filmowym bestialstwie. Przemoc na ekranie wynika nie z kalkulacji twórców, a ze specyfiki świata, w którym bohaterom przyszło egzystować.

„Hell” nie jest filmem, który, niczym dwie pierwsze części „Mad Maxa”, przez fanów tego rodzaju opowieści okrzyknięty zostanie kultowym. Obraz Fehlbauma nie rości sobie także praw do bycia kontrowersyjną przypowieścią o istocie natury ludzkiej (casus „The Road” Johna Hillcoata). Opisywana tu produkcja to kawał prostego, emocjonującego i nade wszystko profesjonalnie, mimo niewielkiego budżetu, zrealizowanego kina. Fehlbaum w „Hell” nie pokazał niczego nowego, reżyser oparł się na schematach, po które wielokrotnie sięgano. Wystarczyło jednak zrezygnować z niepotrzebnych wątków, bohaterom nadać ciekawy rys, skupić się akcji, a nie na dialogach czy wizualnych fajerwerkach, by móc zaskoczyć filmem, który niejednemu odbiorcy podniesie ciśnienie.

Screeny

HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL HO, HELL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetnie napisana i opowiedziana historia
+ napięcie
+ interesujące postacie
+ kilka ciekawych spostrzeżeń dotyczących ludzkiej natury
+ tempo filmu

Minusy:

- w zasadzie wszystko to już było
- trochę nielogiczności i dziwnych zbiegów okoliczności

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -