Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LUCKER

LUCKER

Lucker a.k.a. Lucker the Necrophagous

ocena:5
Rok prod.:1986
Reżyser:Johan Vandewoestijne
Kraj prod.:Belgia
Obsada:Nick Van Suyt, Helga Vandevelde, Let Jotts
Autor recenzji:gościnnie: Lurking Fear
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Pochodzący z Belgii, niesławny "Lucker" obdarzony został podtytułem: "The Necrophagous" - pożeracz ciał. Podtytułem, trzeba dodać, nieszczególnie trafnym i mylącym, gdyż bohater filmu Johana Vandewoestijne'a pożąda ludzkich zwłok do celów zdecydowanie odmiennych niż kulinarne...

Przebywający w klinice psychiatrycznej seryjny morderca John Lucker budzi się z kilkuletniej śpiączki. Odpowiedzialny za bestialskie pozbawienie życia ośmiu młodych kobiet zwyrodnialec morduje członków szpitalnego personelu i ucieka. Ukrywając się przed policyjną obławą, Lucker dowiaduje się, że jedna z dziewczyn, którą napastował przed laty, przeżyła. Ogarnięty żądzą krwi psychopata postanawia odnaleźć ją i dokończyć swego dzieła, w międzyczasie umilając sobie czas kolejnymi morderstwami. Na tym się jednak nie skończy - dla jego ofiar śmierć będzie dopiero początkiem bowiem "Lucker" to szokująca opowieść o nekrofilu.

Zjawisko nekrofilii ciągle pozostaje tematem tabu, budząc zrozumiały lęk i zgorszenie. Wydaje się że nawet twórcy kina grozy boją się sięgać po tak ekstremalną tematykę jednak, na przestrzeni lat powstało kilka godnych uwagi filmów opowiadających o amatorach cielesnego obcowania ze zmarłymi, począwszy od "Beyond the Darkness" D'Amato, przez obie części "Nekromantika" aż po bulwersujący "Aftermath" Nacho Cerdy. Na tle wyżej wymienionych dzieł "Lucker" wydaje się być filmem zdecydowanie mniej popularnym, skazanym na powolną agonię w gronie innych zapomnianych produkcji, na półce oznaczonej jako "filmy klasy Ż". Jednocześnie wśród fanów ekstremalnego horroru cieszy się on złą sławą jednego z najbardziej odrażających i szokujących obrazów w historii kina. Brzmi obiecująco lecz jaka jest prawda?

Przede wszystkim pamiętać należy, że "Lucker" to film niskobudżetowy, żeby nie powiedzieć amatorski. Reżyser, poza tym, że maczał paluchy w kilku potworkach wytwórni TROMA (między innymi w słynnych "Maniakalnych pielęgniarkach"), niczym szczególnym, ani wcześniej ani później się nie wsławił. Podobnie dla większości obsady film ten jest pierwszym i jedynym kontaktem z urokami kinematografii i to oczywiście widać...Jedyną ciekawie zaprezentowaną postacią jest, jakżeby inaczej, sam tytułowy bohater, w rolę którego wcielił się niejaki Nick Van Suyt. O ile powstały mniej więcej w tym samym czasie "Nekromantik" Jörga Buttgereita opowiadał historię osoby, którą było można obdarzyć pewną dozą sympatii tak "Lucker" prezentuje nam wyjątkowo odpychającą kreaturę. Obleśny, ponury facet z łysiną i wydatnym brzuchem, małomówny, odziany w czerń, co chwila rzucający ukradkowe spojrzenia podkrążonych ślepi skrzętnie ukrywanych za ciemnymi okularami. Oto John Lucker - sadysta, zboczeniec i morderca. Sceny gdy beznamiętnie przygląda się cierpieniu skrępowanej kobiety, napawając się jej lękiem by po chwili zmusić ją do odrażającego pocałunku z odciętą głową poprzedniej ofiary lub gdy dopuszcza się aktu kopulacji z gnijącymi zwłokami zamordowanej prostytutki robią naprawdę spore wrażenie. To własnie temu ostatniemu fragmentowi "Lucker" zawdzięcza swą sławę czy też niesławę i, dodać trzeba, całkiem zasłużenie. Morderca cierpliwie czeka aż ciało jego ofiary odpowiednio "dojrzeje" by po odpowiednim czasie odbyć stosunek z rozkładającym się trupem... Cóż, tak ohydnych scen nekrofilii do tej pory w kinie grozy nie było a przebić je miał dopiero, wspominany już, osławiony "Nekromantik", który powstał dopiero rok później.

Niestety, poza momentami gdy Lucker zaspokaja swoje perwersyjne żądze, film ma raczej niewiele do zaoferowania jak na dzieło owiane tak ponurą legendą. Aktorzy grają sztywno i nienaturalnie (już otwierający film dialog pomiędzy pracownikami szpitala razi swoją sztucznością), fabuła, mocno stylizowana na amerykańskie thrillery, niczym odkrywczym nie zaskakuje zaś całość wykoniania trąci potworną amatorszczyzną. Zdecydowanie nie jest też "Lucker" filmem dla każdego! Obrzydliwość niektórych scen (będących, jakby nie patrzeć, głównym atutem filmu) może razić widzów nieobytych z tak plugawą odmianą horroru. Z drugiej strony film nie zaskoczy odbiorców gustujących w ekstremum z rodzaju cyklu "Guinea Pig" czy "August Underground". Zawiodą się również amatorzy mocnego gore. Mimo, że kilka trupów w filmie pada (jeden nawet unicestwiony za pomocą...solniczki) to, od strony technicznej, sceny morderstw są po prostu kiepskie...

Reasumując, "Lucker" jako całość niestety zawodzi. Przeciętni zjadacze horroru nie znajdą tu dla siebie zupełnie nic, seans znudzi ich lub, co gorsza, zniesmaczy, polecam więc go wyłącznie fanatykom niskobudżetowego, obskurnego kina lat '80 oraz miłośnikom filmowej makabry i wszelkiej maści "chorych" filmów. Dla tej grupy odbiorców "Necrophagous" z pewnością będzie pozycją, z którą warto (a nawet trzeba) się zapoznać.

Screeny

HO, LUCKER HO, LUCKER HO, LUCKER HO, LUCKER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ momentami naprawdę szokuje
+ ponura atmosfera

Minusy:

- amatorszczyzna
- słabe aktorstwo
- zdecydowanie nie jest to film dla każdego

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -