Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TUCKER AND DALE VS. EVIL

TUCKER AND DALE VS. EVIL

Porąbani

ocena:4
Rok prod.:2010
Reżyser:Eli Craig
Kraj prod.:USA / Kanada
Obsada:Tyler Labine, Alan Tudyk, Katrina Bowden, Jesse Moss, Philip Granger, Brandon Jay McLaren, Christie Laing, Chelan Simmons, Travis Nelson, Alex Arsenault
Autor recenzji:D.
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

He's heavy for half a guy (tłum. „Ciężki, jak na połówkę ciała”)
/Cytat z filmu/

Sądzę, że wielu przyzna mi rację, gdy powiem, że zrobienie dobrej komedii w konwencji horroru, czy horroru w konwencji komedii, to dość trudna sztuka. Moim skromnym zdaniem wiele zależy tu od wyważenia i wysmakowania stosowanego poczucia humoru, żeby zachować równowagę pomiędzy gagami stricte slapstickowymi, a czymś nieco bardziej wyrafinowanym. Nadmiar prymitywnych żartów i zbyt trywialnych skojarzeń zepchnie taki film w odmęty szmiry i bezmózgiej papki, a z kolei zbyt duże przekombinowanie uczyni film niestrawialnym. Reguła pokazuje, że łatwiej o ten pierwszy model, niż robienie horroru na modłę Monty Pythona. Drugą sprawą obok wspomnianego balansu jest pochodzenia twórców filmu, bo humor brytyjski, francuski czy amerykański różnią się od siebie, jak dzień od nocy. Moim prywatnym faworytem od zawsze był humor angielski, natomiast amerykański już dawno stoczył się do rynsztoka i tam chyba zamierza na dobre pozostać.

Przejdźmy od razu do meritum: film Eli Craiga jest zwyczajnie głupi i nudny. Kaliber stosowanych tu żartów jest bardzo niski, a zabawność dialogów i komentarzy wymienianych przez bohaterów filmu mieści się na zwyczajowym poziomie filmów z Adamem Sandlerem. Do durnowatych żartów i pseudo-dialogów dołożyć można fatalne chwilami aktorstwo (wyjątkiem są tylko Tucker i Dale), po którym nie widać grama zaangażowania (są momenty, gdy po twarzy danego aktora/aktorki widać, że sprawdza, czy kamera nadal na nich patrzy). Zacząłem mocno, ale zapewniam, że zasadniczo szkoda czasu na ten gniot i o wiele lepiej będzie sięgnąć po Vampire Lesbian Killers, Shaun of the Dead czy choćby Dead Snow.

Z założenia film miał być chyba komedią pomyłek, która miałaby ciągnąć cały ciężar fabularny filmu. Mamy tu grupę studentów z college’u, którzy wybrali się na wycieczkę w dzicz, żeby zaznać dobrej zabawy z dala od miasta. Dla przeciwwagi pojawiają się tu również dwaj tzw. „wieśniacy” (tytułowi Tucker i Dale), czyli lokalni mieszkańcy prowincji (tzw. „rednecki”), którzy kupili właśnie wymarzony domek letniskowy w głuszy. Domek jest mocno zapuszczony, ale to dla nich i tak spełnienie marzeń. Tymczasem w pobliżu lądują wspomniani studenci, a stąd już tylko o krok do nieuniknionej konfrontacji. I tak przez głupi wypadek, gdy jedna ze studentek wpada do wody, a dzielni Tucker i Dale wyławiają ją nieprzytomną z wody, zaczyna się pościg w stylu „zabili go i uciekł”. Studenci sądzą, że Allison (ta, która wpadła do wody) została celowo uprowadzona przez dwóch zwyrodnialców, i postanawiają ją uwolnić. Niestety nie wiedzą jak to zrobić i uruchamiają całą spiralę nieudanych prób wyswobodzenia koleżanki, które kończą się zwykle dość krwawo. Od tego momentu film toczy się przewidywalnie i rutynowo, a widz ma do wyboru oglądać dalej (bo lubi niewyszukane pseudo-gore), albo sobie odpuścić, bo będzie... nudno.

Serwowane przez studentów (czyli w zasadzie scenariusz) pomysły na wyrwanie Allison z rąk oprawców są tak żałosne, że nawet nie śmieszą. Jest to tak potężna mieszanka debilizmu i niezdarności, że nie może nas rozbawić – poszczególne sceny są po prostu głupie. Twórcy filmu nie potrafili wyzyskać kabaretowo nawet najbardziej absurdalnych scen, nie umiejąc włożyć ani zabawnego dialogu w usta aktorów, ani chociażby próbując nas zaskoczyć zachowaniem bohatera. Jeżeli tak wygląda inteligencka średnia studentów amerykańskich koledży, to się chyba komuś coś pomyliło. Kobiety są klasycznie zidiociałe i panikują przy każdej okazji, a panowie to banda tchórzy i zmanierowanych modeli z żurnala (stereotypowość aż boli). Zaśmiałem się w czasie seansu może trzy razy, ale sam nie wiem właściwie z czego. Mózgu nie udało mi się uruchomić nawet przez sekundę (obojętnie w jakim celu), a nuda wyzierała z każdej szpary i szczeliny tej absolutnie miałkiej fabuły. Co najmniej od połowy film staje się tak bardzo nie do zniesienia, że śmiało można go wyłączyć (skończyłem wyłącznie z recenzenckiego obowiązku). Zadziwia mnie tak wysoka ocena tego obrazu na serwisie IMDB, ale zakładam, że większość recenzji pisali Amerykanie, którzy lepiej rozumieją taki humor. Wybaczcie, ale ja wysiadam.

Na koniec dodam, że zdaję sobie sprawę z faktu, iż moja ocena jest mocno subiektywna i wynika z niespecjalnego poważania dla amerykańsko pojmowanego humoru, który nieszczególnie często wychodzi poza bardzo ograne i prymitywne zagrywki. W odpowiednim klimacie, gdy chcemy się odprężyć i obejrzeć coś zupełnie prostackiego, taka propozycja może zadziałać. Będę jednak uparcie stał na stanowisku, że ktoś pomylił w tym filmie humor z durnotą.

Screeny

HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL HO, TUCKER AND DALE VS. EVIL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ tylko dla niewymagającego widza, który śmieje się ze wszystkiego
+ ewentualnie do kolekcji komedio-horrorów

Minusy:

- idiotyczny scenariusz
- prymitywny, bardzo ograny humor
- fatalne gagi i dialogi, które nie mają wiele wspólnego z komedią
- bardzo słabe aktorstwo (poza rolami Tuckera i Dale’a)
- nuda i irytacja, które pojawiają się bardzo szybko

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -