Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LOVE HURTS

LOVE HURTS

Love Hurts

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Shariff Nasr
Kraj prod.:Holandia
Obsada:Medi Broekman, Nasrdin Dchar, Sergec Geworkan, Déna Massque
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dramat antyczny, czyli opowieść „utkana” w oparciu o zasadę trzech jedności miała w widzu wzbudzić jak najsilniejsze emocje. Okazuje się, że ów chwyt narracyjny – jedność miejsca, czasu i akcji – doskonale sprawdza się także jako fundament filmowego horroru, gatunku filmowego, którego najważniejszym zadaniem jest wywołanie w odbiorcy lęku i niepokoju. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po kapitalną krótkometrażówkę Shariffa Nasry zatytułowaną „Love Hurts”.

Bohaterką filmu jest młoda kobieta, która po kłótni z chłopakiem – zajście musiało mieć dramatyczny przebieg – postanawia znaleźć schronienie w damskiej ubikacji mieszczącej się w restauracji lub klubie. Kiedy dziewczyna próbuje się uspokoić, nagle jej uwagę przykuwa ciche wołanie o pomoc. Zdezorientowana bohaterka natychmiast próbuje zlokalizować źródło dźwięku. Po chwili dostrzega wydobywającą się spod drzwi jednej z kabin strugę krwi. Coraz bardziej zlękniona stara się nawiązać kontakt z tajemniczą osobą. W pewnym momencie dziewczyna nie wytrzymuje napięcia i postanawia jak najszybciej wydostać się z budzącego grozę miejsca. To jednak okazuje się niemożliwe, bo ktoś postanowił uwięzić ją w toalecie.

Wybór publicznej toalety na miejsce akcji horroru może budzić zdumienie. Posępne gmaszysko, cmentarz, rubieże cywilizacji, a nawet winda – właściwie każda przestrzeń może budzie grozę, ale nie to, „gdzie król chodzi piechotą”. Holenderski reżyser udowadnia jednak, iż wystarczy zamknięciem wywołać w człowieku pierwsze symptomy klaustrofobii, by władzę nad rozumem mogła przejąć pracująca pełną parą wyobraźnia. Dzięki specyfice filmowego medium – chodzi o kreowanie rzeczywistości – bardzo łatwo jest przekonać widza do nadawania wydawałoby się banalnych miejscom intrygujących znaczeń. Przez pomysłowy dobór perspektywy, odpowiednie oświetlenie oraz umiejętne „zagęszczanie” napięcia, publiczna ubikacja przestaje być miejscem, które kojarzy się jedynie z pewnymi czynnościami fizjologicznymi.

Nade wszystko jednak „Love Hurts” jest kapitalnym przykładem na to, jak za pomocą najprostszych środków można budować napięcie. Ze względu na minimalny budżet holenderski reżyser w swojej krótkometrażówce nie mógł sobie pozwolić na zapierające dech w piersiach efekty specjalne. Chcąc „pograć” na emocjach widzów, Nasr robi to subtelnie, bez uciekania się do agresywnej ścieżki dźwiękowej czy dość prymitywnego triku jakim są tzw. jump scenes. Atmosfera narastającego zagrożenia kreowana jest za pomocą montażu, umiejętnej pracy kamery, odpowiedniego wykorzystania efektów dźwiękowych, a przede wszystkim przez niedopowiedzenia i umiejscowienie akcji w jednym, zamkniętym przede światem miejscu. Całość wieńczy zaskakujący finał czyniący historię straszną, a jednocześnie daleką od jednoznaczności.

Choćby dla chwilowego oderwania się od sztampy i banału, jakie drążą współczesne kino grozy, warto od czasu do czasu sięgać po takie perełki jak „Love Hurts”. Seans podobnych tej krótkometrażówek przywraca wiarę w to, że istotą kina grozy jest pomysł na film. Ten Shariffa Nasry okazał się prosty (zamknięcie roztrzęsionej dziewczyny w publicznej toalecie), oprawiony jednak kapitalnymi ramami audio-wizualnymi zyskał siłę narracyjnej bomby.

Screeny

HO, LOVE HURTS HO, LOVE HURTS HO, LOVE HURTS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na film
+ realizacja
+ dawkowanie napięcia
+ zaskakujący finał

Minusy:

- brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -