Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRE CUT GIRL

PRE CUT GIRL

Pre Cut Girl

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Erik Dinkian
Kraj prod.:Francja
Obsada:Karin Shibata, Alexandre Leycuras
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„If I can`t die, I`ve decided to relive this MOMENT”
/cytat z filmu/

Nami jest młodą Japonką mieszkającą we Francji. Samotna, wyobcowana, czuje się nieszczęśliwa a jej życie straciło sens. Postanawia je bez żalu zakończyć. Rzuca się pod najeżdżający pociąg metra i... po pewnym czasie budzi się owinięta folią na śmietnisku w pobliżu jej mieszkania. Wszystko na wskazuje, że żyje. Wkrótce ponawia próbę samobójczą, która choć skuteczna, nie pozbawia jej definitywnie życia. Znów budzi się wysypisku owinięta w folię. Uśmierca się jeszcze wielokrotnie, ale zawsze z tym samym skutkiem. W końcu dochodzi do wniosku, że skoro nie może umrzeć, to chociaż niech moment śmierci trwa jak najdłużej... W międzyczasie poznaje przystojnego Francuza Maxa, który zakochuje się w kobiecie. Nami pewnego razu rozkazuje mu by dźgnął ją nożem.

Fabuła dwudziestominutowego filmu młodego francuskiego reżysera i scenarzysty Erika Dinkiana, „Pre Cut Girl” brzmi znajomo. Na myśl przychodzi przede wszystkim trzecia część cieszącej się złą sławą serii „Guinea Pig”, „He Never Dies” (reż. Masayuki Kusumi, 1986), którego bohater po licznych próbach pozbawienia się życia, dochodzi do tego samego, wstrząsającego wniosku, co bohaterka „Pre Cut Girl”: nie może umrzeć. Na podobnym koncepcie opiera się historia ze znacznie lepiej znanego filmu „Ze śmiercią jej do twarzy” (reż. Robert Zemeckis, 1992), w którym bohaterka Meryl Streep ze skręconym karkiem i bohaterka Goldie Hawn z prześwitującą dziurą w brzuchu toczyły zażarty pojedynek, ale i tak... nie mogąc się zabić. Pomysł, na którym opiera się fabuła filmu Dinkina nie jest zatem ani nowy, ani oryginalny, ale sposób jego rozwinięcia zdecydowanie różni się od wspomnianych obrazów. „He Never Dies” to było niskobudżetowa komedia, pełna kiczowatej makabry i sztucznej krwi, tryskającej z odciętych kończyn i ran w ciele. „Ze śmiercią jej do twarzy” to z kolei też... komedia, tyle że hollywoodzka, z gwiazdorską obsadą, która kpiła z kultu młodości, pięknego, wiecznie młodego ciała i obsesji na punkcie operacji plastycznych. W obu jednak przypadkach motyw „nieśmiertelności” potraktowany został z przymrużeniem oka i w sposób wybitnie pretekstowy. W „Pre Cut Girl” jest inaczej.

Dinkian zachowuje przede wszystkim pełną powagę. Nietypowa przypadłość Nami, bohaterki filmu nie staje się przyczynkiem ani do szalonej zabawy w makabrę, ani też do krytyki takiej czy innej mody. Idea nieśmiertelności służy reżyserowi do innego celu. Staje się pretekstem do zadnia kilku ważnych pytań o sens śmierci; o to, co czuje się podczas, gdy stopniowo nas pochłania; o to co następuje po niej i czy w ogóle coś następuje. Ostateczne przesłanie zostaje wyrażone słowami bohaterki, która jest również narratorką filmowych wydarzeń, opisującą swe wewnętrzne odczucia. To przesłanie brzmi: nigdy nie poznamy śmierci, jeśli wpierw dobrze nie poznamy życia. Życie i śmierć są bowiem jak yin i yang: według chińskiej kosmologii dwie komplementarne, współzależne siły, kształtujące wszechświat i nas, ludzi. W kontekście całego filmu, który rozpoczyna się negacją życia jako nieszczęśliwą i wręcz zbędną formą ludzkiej egzystencji, interesujące jest zakończenie. W zakończenie następuje bowiem afirmacja życia, a zarazem poświadczenie prawdy, że aby umrzeć, najpierw trzeba przeżyć życie. Najlepiej jak się potrafi.

Oglądając film nie sposób jednak nie zadać sobie innych pytań. Na przykład dlaczego stuprocentowo francuski film, jest tak bardzo... japoński. Główną rolę odtwarza Karen Shibata, japońska aktorka, w filmie słyszymy przede wszystkim język japoński, a tematyka śmierci, samobójstw, spora, choć nie eksponowana dawka sadomasochizmu, miłość jako cierpienie a także sceny przemocy, atmosfera z pogranicza paranoi – to wszystko to nie są elementy świata przedstawionego standardowo spotykane w kinie europejskim, natomiast całkiem często – w kinie japońskim. Co więcej także w pozostałych krótkometrażowych filmach Dinkiana, których już tytuły: „Kaojikara”, „Yukiko” i „Kore” wskazują fascynację Japonią, ta fascynacja jest obecna. Oczywiście na odpowiedź: „dlaczego Japonia?”, dobrej odpowiedzi nie mam, bo musiałbym lepiej znać francuskiego reżysera. Niemniej wspominam o tym aspekcie twórczości twórcy „Pre Cut Girl”, ponieważ w zaskakująco trafny sposób oddaje ona pewne cechy japońskiej kultury, odmiennie niż na Zachodzie traktującej sprawy życia i śmierci.

Od strony realizacyjnej obraz Dinkiana jest zaprzeczeniem potocznego myślenia o filmach krótkiego metrażu. „Precut Girl” to profesjonalna produkcja: profesjonalnie sfilmowana, zmontowana i zagrana. Nie ma mowy o jakichkolwiek technicznych niedoróbkach czy realizatorskiej nieudolności. Akurat przy omawianym filmie pracowała garstka osób, ale pochodząca z 2011 r. piętnastominutowa „Yukiko” to już taka „mała superprodukcja”, przy której udział brało kilkadziesiąt osób. Oczywiście, jakby były wątpliwości, to wielka zaleta „Pre Cut Girl”. Nie pozostaje ona bez znaczenia dla realistycznie przedstawionych efektów gore: ćwiartowania ciała, wbijanych ostrzy noża w ciało, koloru krwi czy skutków pobicia. Krótko mówiąc jest pod tym względem solidnie.

Słowo „solidnie” mogłoby być również słowem krótko i treściwie podsumowującym ten realizacyjnie bezbłędny film. „Pre Cut Girl” nie jest co prawda klasycznym horrorem, ale może nawet i lepiej, ponieważ nie jest ograniczony konwencję. Jako dramat egzystencjalny z elementami krwawego horroru oferuje nam przede wszystkim kilka refleksji na temat śmierci, umierania i... życia, a bardziej wrażliwym widzom nieco mocniejsze emocje (choć gdyby to był obraz faktycznie japoński, byłyby one jeszcze większe). Nie jest to obraz wybitny, bo i pomysł na fabułę nienowy, i zaskoczeń w nim niewiele i też niczego nowego, do tej pory nieodkrytego, nie odkrywa. Najgorsze, że niespecjalnie angażuje emocjonalnie. Rozpaczliwe próby bohaterki poznania tajemnicy życia i śmierci nie za bardzo nas interesują a ona sama pozostaje raczej postacią szaloną (a może nawet irytującą) niż tragiczną. Niestety.

Screeny

HO, PRE CUT GIRL HO, PRE CUT GIRL HO, PRE CUT GIRL HO, PRE CUT GIRL HO, PRE CUT GIRL HO, PRE CUT GIRL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ profesjonalna realizacja
+ motyw nieśmiertelności rozwinięty w skłaniającą do refleksji historię o życiu i śmierci
+ realistyczne krwawe efekty
+ „japońskość” (co dla niektórych może być wadą)

Minusy:

- nie nowy pomysł na fabułę
- los bohaterki bardziej irytuje niż przejmuje
- niewiele tu zaskoczeń
- jako ostrzeżenie: to dramat egzystencjalny z elementami krwawego horroru

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -