Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SILENT HILL: ANNIVERSARY

SILENT HILL: ANNIVERSARY

Silent Hill: Anniversary

ocena:6
Rok prod.:2012
Reżyser:Jay Ness
Kraj prod.:USA
Obsada:Chris Beck, Liz Akhavan, Samantha Larson
Autor recenzji:gościnnie: Patryk Hertel
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Po sześciu latach posuchy, rok 2012 okazał się dość obfity, dla fanów filmowej odsłony „Silent Hill”. W październiku swoją premierę miał sequel „Silent Hill: Revelation”, a około miesiąc wcześniej, światło dzienne ujrzała fanowska krótkometrażówka, o podtytule „Anniversary”.

James nie może otrząsnąć się po śmierci żony. Pomimo, że od tamtej chwili minęły już trzy lata, on w dalszym ciągu widzi ją w swoich snach i wspomnieniach. Mary przypomina wówczas Jamesowi, że miał ją zabrać „w ich wyjątkowe miejsce”, do tajemniczego Silent Hill. Mężczyzna postanawia odnaleźć wspomniane miejsce, podczas podróży ulega wypadkowi samochodowemu i poobijany budzi się w złowrogiej, zamglonej przestrzeni.

„Silent Hill Anniversary” nie jest ściśle powiązane z żadną z oficjalnych produkcji. Daje ono raczej wyraz tęsknocie fanów tego klimatycznego horroru za czymś nowym. Ukazał się bowiem w momencie końcowego odliczania do premiery drugiej części filmu. Jest to luźna wariacja na temat wizyty w tajemniczym miasteczku, oraz pretekst do posłużenia się „żelaznymi” motywami z filmu Christophe Gansa. W dwudziestu czterech minutach projekcji nie mogło zabraknąć zatem pielęgniarki i co równie oczywiste Piramidogłowego. Tym, co ratuje tę amatorską produkcję, chociażby na tle oficjalnego „Revelation”, jest zachowanie klimatu pierwszej części. Autorzy nie zapomnieli, że najważniejsza w Silent Hill jest muzyka, bardzo niepokojąca, mroczna, nadająca aurę tajemniczości i osaczenia. Również milo było znowu usłyszeć dźwięk syren, towarzyszący odchodzącej od ścian, spalanej farbie zwiastującym nadejście Ciemności.
Film jest dosyć nierówny. Aktorstwo – raczej go nie ma, monstra zachowują się przyzwoicie i nie bardzo można się przyczepić do ich zachowania, natomiast główny bohater jest zagrany bardzo marnie, to rzeczywiście czysta amatorszczyzna. Kolejną dosyć rażącą rzeczą jest sam Piramidogłowy, nawet biorąc pod uwagę skromne środki, jakimi zapewne dysponowali filmowcy – amatorzy. Jego wygląd nasuwa jednak myśl, że mamy do czynienia nie z wielkim facetem z oryginału, a raczej jego córką, co wywołuje lekki uśmiech i nie sprawia wrażenia zamierzonego efektu. Poza tym jednym mankamentem, efekty specjalne i ich twórca – Paul „Apaczos” Galazka, zasługują na pochwałę, ponieważ momentami można zapomnieć, że to krótkometrażówka. W porównaniu do „Silent Hill: Revelation” i jego rażącej sztuczności w odniesieniu do efektów specjalnych, które miały być atrakcyjne jako trójwymiarowe, „Anniversary” zyskuje jeszcze więcej. Widząc chociażby efekt znikania Piramidogłowego, po ucichnięciu syren, nie sposób nie zadać sobie pytania, co by było gdyby... Gdyby mianowicie zamienić ekipy tworzące w 2012 roku i dać im do dyspozycji odwrotnie: budżety i sprzęt. Odnoszę wrażenie, że wówczas sequel zasłużyłby na zgoła inną, dużo wyższą ocenę. Wynika to zapewne z tego, że film amatorski jest jak wiadomo zrobiony przez fanów, którzy chcieli tchnąć nieco życia w historię, którą kochają, oficjalna druga część została nakręcona – nie oszukujmy się – z chęci zysku. Niestety pozostanie to już wyłącznie w sferze domysłów.

Podsumowując, produkcja dość dzielnie broni się jak na amatorską i do jako takiej nie bardzo można się przyczepić. Jest sprawnie zrealizowana i nieźle opowiedziana. Całkiem nieźle też oddaje klimat znany z pierwszej części filmu z 2006 roku. Można ją polecić wszystkim fanom, a szczególnie tym, którzy wyszli niedawno z kina rozczarowani filmem „Silent Hill: Revelation”, jako film na osłodę, przywracający nadzieję na to, że może doczekamy się jeszcze kiedyś klimatycznej odsłony tej ciekawej historii.

Screeny

HO, SILENT HILL: ANNIVERSARY HO, SILENT HILL: ANNIVERSARY HO, SILENT HILL: ANNIVERSARY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ muzyka
+ w dużej mierze odzyskany klimat
+ mimo wszystko – efekty

Minusy:

- aktorstwo głównego bohatera
- widać niski budżet, ale w końcu to produkcja amatorska

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -