Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TREEVENGE

TREEVENGE

Odwet drzew

ocena:9
Rok prod.:2008
Reżyser:Jason Eisener
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Mike Cleven, Sarah Dunsworth, Lex Gigeroff, Glen Matthews, Jonathan Torrens
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zmasakrowane drzewa. Wyrastają domy. Gęby, wszędzie gęby. Człowiek rozprzestrzenia się. Człowiek jest rakiem dla ziemi.
Emil Cioran

Gdyby powyższą wypowiedź znanego rumuńskiego nihilisty logicznie rozwinąć, konsekwencją zarysowanego w niej konfliktu natury i cywilizacji musiałaby być rewolucja. Flora i fauna, do której według wielu należą i ludzie, by przetrwać musiałaby wyeliminować element zagrażający jej istnieniu – człowieka. Brzmi to absurdalnie, ale okazje się, iż wykorzystując rodzaj dowcipu zwany pure nonsense, a przy tym nie rezygnując z socjologicznego zacięcia, można stworzyć kawałek świetnego kina.

Dom rozświetlony kolorowymi lampkami i upstrzony mieniącymi się błyskotkami świątecznymi. Szczęśliwa rodzina przygotowująca miejsce dla specjalnego, bożonarodzeniowego gościa – choinki. Wreszcie chwila, na którą wszyscy czekają – poszukiwania pod drzewkiem wymarzonych prezentów. W większości świątecznych filmów tego typu obrazy są kwintesencją familijnej idylli. W „Treevenge”, produkcji wyreżyserowanej przez Jasona Eisenera („Hobo with a Shotgun”), szczęście towarzyszące celebrze bożonarodzeniowych rytuałów brutalnie przerwane zostaje przez... atak żądnych krwi choinek.

Te bowiem postanawiają zemścić się na ludziach, którzy zatraceni w szaleństwie przedświątecznych zakupów nie zauważają świerkowego holokaustu. Otumanieni feerią gwiazdkowych reklam i „zaklejeni” lejącym się z telewizji bożonarodzeniowym lukrem nie wiedzą o zastępach uzbrojonych w topory, siekiery i piły rednecków, którzy bez cienia litości karczują kolejne hektary drzewek. Te spełniające normy „idealnej domowej choinki” trafiają do „obozów”, w których czekają na sprzedawców. Inne, uszkodzone lub „pokancerowane”, czeka bolesna śmierć w ogniu.

„Treevenge” to fabularna i formalna „jazda bez trzymanki”. Nie bez powodu streszczając akcję filmu Eisenera posłużyłem się słownictwem rodem z twórczości Borowskiego czy Nałkowskiej. W przedświątecznej eksterminacji świerków jest bowiem coś z ludobójstwa, jakiego Niemcy w latach 30. i 40 XX wieku dopuścili się na Żydach. Ale szokujących zestawień jest w „Treevenge” więcej. Najważniejszym z nich jest przeciwstawienie rodzinnego klimatu świąt Bożego Narodzenia i festiwalu okrucieństwa, jakiego wobec ludzi dopuszczają się choinki. Co więcej, od początku jasnym jest, że czarnymi charakterami wcale nie są okrutne iglaki - bo te przecież działają w odwecie - a człowiek, który w imię kultywowania nic dla niego nieznaczących tradycji decyduje się na wycinkę milionów drzewek.

Dla Eisenera jasnym jest także, iż Boże Narodzenie już dawno straciło swój mistyczny i symboliczny wymiar. Przeżywanie zastąpione zostało kupowaniem, zaś religijne uniesienie przedzierzgnęło się w konsumpcyjny obłęd. Dla bohaterów istotą grudniowych świąt jest nabywanie – prezentów, jedzenia, drobiazgów, wreszcie choinki. Co gorsza, cała ich dekoracyjna otoczka wręcz przytłacza kiczem i tandetą. Nic więc dziwnego, iż jednymi z najlepszych scen „Treevenge” są mordy dokonywane za pomocą bożonarodzeniowego instrumentarium.

Kilkunastominutowy film ogląda się jednym tchem. Całość zbudowana jest z krótkich, dynamicznych ujęć. Większość z nich pozbawiona jest dialogów, dzięki czemu akcja od pierwszych do ostatnich scen mknie do przodu w dość zawrotnym tempie. Przez pierwsze dziesięć minut śledzimy losy wyrwanych ze swego środowiska świerkowych drzewek oraz poznajemy ich ludzkich oprawców. Później, kiedy z ofiar choinki przedzierzgają się w katów, zaczyna iście istna orgia gore. Bożonarodzeniowe iglaki stosują taktykę spalonej ziemi – dostaje się całym rodzinom, jak i mieszkającym w pojedynkę, starszym i młodszym, Świętym Mikołajom i noworodkom. Jeśli idzie o sposób zadawania śmierci, fantazja drzewek wydaje się nie mieć końca – ludzie są patroszeni, gwałceni, obdzierani ze skóry, duszeni, rozrywani i dekapitowani. Nad całością unosi się oczywiście duch amatorki i campu. Widać to chociażby w przeszarżowanych kreacjach aktorskich albo w scenach „batalistycznych” (za większość choinek poprzebierani są ludzie). Niektóre jednak efekty robią wrażenie pomysłowością oraz starannością wykonania (wszystko „ręcznie”, bez CGI czy renderingu).

W „Treevenge” nie ma strachu, niepokojącej atmosfery czy misternie budowanego napięcia. Jest za to mnóstwo zabawy, trochę odwołań do znanych horrorów i ekologiczne drugie dno (bez nadętego dydaktyzmu oczywiście). Całość jest tak kapitalnie skręcona, że nie pozostaje mi nic innego, jak bardzo gorąco zachęcić wszystkich do obejrzenia krótkometrażówki. Dobra zabawa gwarantowana!

Screeny

HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE HO, TREEVENGE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kapitalny pomysł na film
+ świetnie opowiedziana historyjka
+ świerkowi bohaterowie
+ sceny mordów
+ kilka ciekawych spostrzeżeń natury socjologicznej
+ ekologiczne przesłanie
+ mnóstwo gore
+ bezkompromisowy humor

Minusy:

- nie ma

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -